JUSTIN’S POV
-Olivia.. –powiedziałem i rozszerzyłem kąciki ust.
Podbiegła do mnie i natychmiast rzuciła mi się na szyję, a ja trzymałem ją w
moich objęciach. Nie puściłem jej ani na chwilę. Słyszałem jedynie jak cicho
płacze. Czułem, że to jedna wielka nagroda za to co przeżyłem przez ostatnie
parę tygodni.
-Justin… - powtórzyła i wciąż się we mnie
wtulała.Ścisnąłem ją mocniej i lekko ucałowałem czubek jej głowy. Ochroniarz
odszedł nieco w tył, więc złapałem Olivię za ramiona, a po chwili delikatnie
odsunąłem od siebie. Jej twarz pokryta była łzami. Odgarnąłem jej włosy za ucho
i splotłem ze sobą nasze palce, a potem ucałowałem jej dłoń.
-Tęskniłam za tobą –powiedziała, oplatając ręce na mojej
szyi.
-Ja za tobą też. –lekko musnąłem jej usta – bardzo za
tobą tęskniłem. –przysunąłem się do niej, chwytając jej twarz w dłonie, po czym
złączyłem nasze wargi. Pomiędzy delikatnymi muśnięciami, wymawialiśmy swoje
imię. Każdy dotyk z jej strony powodował lekkie drżenie mojego rozpalonego
ciała. Napieraliśmy na siebie z trudem łapiąc oddech. Parę sekund później
wysunąłem język do jej ust, czekając aż ona zrobi to samo. W końcu nasze języki
przepychały się. Złapałem za dolną część ciała Olivii, na co cicho jęknęła,
szarpiąc za moje końcówki. Lekko poruszała biodrami, a z każdym kolejnym
poruszeniem czułem coraz większą determinację
i namiętność z jej strony. To była chwila dla której zniosłem to
wszystko i dla której się nie poddałem. Ona była dla mnie całym światem, tak
bardzo chciałem pójść z nią teraz w odosobnione miejsce, nie przejmując się niczym.
-Wyjdźmy stąd, Justin… -szepnęła nie odrywając od siebie
naszych ust. Nie przerywając pocałunku uśmiechnąłem się i chwyciłem za jej
talię.
- Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał,
skarbie…-mruknąłem sensualnie i zszedłem pocałunkami do jej czułego miejsca ,
czyli do szyi. Przejechałem po niej wargami parę razy, a następnie lekko
zmoczyłem językiem to miejsce. Patrzyłem kątem oka jak moja dziewczyna rozpływa
się i jak powoli się rozluźnia. To była dla mnie satysfakcja, która
zaprowadziła mnie do dalszego sprawiania jej przyjemności. Moje usta znalazły
się przy dekolcie. Gdy go dotknąłem, odchyliła głowę w tył i pociągnęła za moje
włosy. Potem spojrzała na mnie seksownym wzrokiem i popchnęła na ścianę. Musnęła
delikatnie moje usta, a gdy miałem zamiar odwzajemnić pocałunek, Olivia
przesunęła opuszkami palców po moim uchu. Sekundę później energicznie
przygryzła jego płatek. Jęknąłem jej imię, ściskając ją mocniej w pasie, po
czym zjechałem na dół, siadając na podłodze. Ona rozkraczyła się na mnie i
delikatnie wsunęła swoją dłoń pod moją bluzkę, powodując u mnie drżenie. Złapałem
za jej biodra, a dziewczyna lekko nimi poruszyła.
-Pragnę cię, Justin… -wymamrotała lekko słyszalnie i
znowu wpiła się w moje wargi. Ssąc delikatnie jej usta, odpowiedziałem cicho:
-Ja ciebie też, ale.. –nie dokończyłem, bo Olivia
pogłębiła pocałunek, wędrując swoimi dłońmi niżej, wciąż nie wyciągając ich
spod mojej koszulki. Gdy zaczęła się bawić moim rozporkiem spodni, przesunąłem
moją rękę z jej talii na jej dłoń i zabrałem ją z miejsca gdzie się znajdowała.
-Wiesz, że nie możemy. –wysapałem i oparłem swoje czoło o
jej. Pokiwała głową, zamykając oczy i przysunęła się bliżej mnie.
-Masz rację, przepraszam. –spojrzała na mnie ze smutkiem,
po czym blado się uśmiechnęła i wstała, otrzepując się z kurzu. Ja również
podniosłem się z podłogi, a potem objąłem ją delikatnie w pasie.
-Kiedy stąd wyjdę..-pochyliłem się nad nią i szepnąłem –
będziemy już mogli. – szyderczo się uśmiechnąłem, na co Olivia zawstydziła się.
-Justin… -wymamrotała z zakłopotaniem i uśmieszkiem na
ustach.
-No co? – spytałem żartobliwie. Nie odpowiedziała mi, a
zamiast tego uderzyła lekko w ramię.Potem schowała głowę w mojej bluzce oraz
ściskała opuszkami palców moją klatkę piersiową.
-Cieszę się ,że tu przyszłam. –spojrzała do góry,
jednocześnie napotykając się na mój wzrok. – Bałam się, wiesz? – dokończyła
cicho, znowu spoglądając w dół i powoli puszczając się mnie.
-Czego się bałaś, kotku? – zapytałem i złapałem ją za podbródek,
a następnie skierowałem jej wzrok w moją stronę, przysuwając się do niej.
-Um… nieważne. – niepewnie się uśmiechnęła i znowu
opuściła głowę w dół. Ścisnąłem lekko jej dłoń i spojrzałem w jej pełne smutku
oczy.
-Czego się bałaś? –ponowiłem pytanie,a następnie musnąłem
jej policzek. Przełknęła głośno ślinę i popatrzyła
na swoją bluzkę, zaczynając nerwowo bawić się rękawem bluzy.
-Że… - ściszyła głos – że nie będziesz chciał ze mną
rozmawiać. – odeszła nieco dalej, stając ode mnie w bezpiecznej odległości.
-Naprawdę myślisz, że mógłbym…
-Tak- odpowiedziała szybciej niż zdążyłem dokończyć
zdanie. Podszedłem do niej i przejechałem palcem po jej włosach.
-Nie masz się czego bać. Nigdy bym tak nie zrobił. –
uśmiechnąłem się, a potem czekałem aż ona zrobi to samo. Jednak Olivia
pozostała smutna. –Co jest? –zapytałem ze zdziwieniem wyczuwalnym w moim
głosie.
-Nic. –próbowała rozszerzyć kąciki ust, ale za bardzo się
trzęsła by to zrobić. Zauważyłem, że oczy zaczęły robić się czerwone, a ona
przechyliła głowę w tył.
-Powiedz mi, proszę –podszedłem bliżej niej, ale wciąż
się nie dotykaliśmy. Moja dziewczyna jedynie otarła łzę z policzka i podbiegła,
a następnie mocno wtuliła się we mnie.
-Po prostu nie chcę znowu się z tobą rozstawać.-mówiła,
próbując nie płakać. Przymknąłem oczy i przycisnąłem delikatnie jej głowę do
mojej klatki piersiowej, która poruszała się szybko w górę i w dół. Ciche
oddechy wydobywane z moich ust, łączyły się z jej łkaniem.Sam dobrze
wiedziałem, że będziemy musieli znowu rozdzielić, a to bolało tak bardzo.
Zwłaszcza po naszym spotkaniu.
-Wiem. –powiedziałem po chwilowej ciszy. – Ale potem się
zobaczymy. Nie będę tu siedział długo. Obiecuję –delikatnie się rozpromieniłem
i zobaczyłem jak Olivia powoli przestaje płakać.
-Ufam ci. Nie schrzań tego. – zachichotałem, ona również.
Kiedy miałem zamiar pochylić się i
złączyć nasze usta, zobaczyłem jak ochroniarz wychodzi zza ściany i na nas
spogląda. Szybko zdjąłem ręce z Olivii i posłałem jej uśmiech.
-Czas odwiedzin się skończył – odrzekł mężczyzna i stanął
naprzeciwko. Dziewczyna posmutniała i położyła ręce na moim torsie, a potem
oparła na nim głowę.Spojrzałem na jej błagalny wyraz twarzy.
-Czy nie możemy …
-Nie – odpowiedział, nim zdążyłem dokończyć. Wywróciłem
teatralnie oczyma i delikatnie odsunąłem się od Olivii.
-Kocham cię-wyszeptałem do jej ucha. Przymknęła oczy i
pokiwała głową, a chwilę później musnęła mój policzek. Zdjęła dłoń z mojej klatki
piersiowej i nie patrząc w moją stronę, podeszła do wyjścia. Patrzenie jak
odchodzi i świadomość że nie zobaczę jej przez długi okres czasu strasznie mnie
bolała. Zrobiłem pół obrotu wokół własnej osi, po czym wszedłem do celi.
Ochroniarz zamknął mnie na kłódkę, a ja usiadłem na podłodze, jednocześnie
chowając głowę w dłonie.
OLIVIA’S POV
Dwa trudne spotkania jednego dnia to trochę za dużo. Już
po wizycie u Justina rozpłakałam się jak bóbr, a teraz miałam stanąć twarzą w
twarz z przyjaciółką z którą nie rozmawiałam od paru tygodni.
-Super –powiedziałam sama do siebie z sarkazmem
wymalowanym na ustach. Zagubiona we własnych myślach, dotarłam na miejsce.
Stanęłam przed drewnianymi drzwiami i wzięłam głęboki wdech, po czym zapukałam
dwa razy. Parę sekund które czekałam na otworzenie, mijało mi jak godziny. W
końcu jednak usłyszałam ciche stąpanie po podłodze, a już po chwili ujrzałam
przed sobą Emily. Wyglądała normalnie, tak jak przed tym wszystkim co się
ostatnio wydarzyło…
-Cześć. –odgarnęłam włosy za ucho z zakłopotania –
Napisałaś, że mogę przyjść. –popatrzyłam w dół totalnie nie wiedząc co robić.
-Skoro przyszłaś, to nie będę ci kazała stać na dworze –
odpowiedziała obojętnie, co wywołało delikatny uśmiech na mojej twarzy. Zawsze
kiedy chciała się ze mną pogodzić,
mówiła takim tonem aby nie dać tego po sobie poznać. Przekroczyłam próg
przedpokoju, po czym szybko zdjęłam z siebie bluzę i buty.
-Olivia? –usłyszałam znajomy mi głos. Uniosłam głowę ku
górze i momentalnie rozszerzyłam kąciki ust, widząc mamę Emily.
-Dzień dobry. – powiedziałam i podeszłam do niej. Pogłaskała
mnie delikatnie po ramieniu i dodała nieco ciszej:
-Bałam się, że już nas nie odwiedzisz. –zachichotałam i
spojrzałam na Emily.
-Mam nadzieję, że to nie ostatni raz kiedy tu jestem
–znów przeniosłam wzrok na kobietę, a ona uśmiechnęła się.
-Chyba musicie porozmawiać.. Nie będę wam przeszkadzać. –
popatrzyła znaczącym spojrzeniem na córkę i poszła na górę. Kiedy zniknęła z
pola widzenia, obie usiadłyśmy na kanapie. Panowała ta cholerna, niezręczna
cisza która jest najgorszym co może się przytrafić podczas rozmowy.
-Co tam u Justina? – spytała jako pierwsza i założyła
nogę na nogę. Przełknęłam ślinę, po czym westchnęłam ciężko.
-Nie rozmawiajmy o nim.Nie po to tutaj przyszłam. – wypuściłam
powietrze gromadzone w płucach. – Nie chcę też owijać w bawełnę, po
prostu..-spojrzałam w sufit – Nie kłóćmy się już.
Emily otworzyła usta, ale nic nie powiedziała. Siedziała,
wpatrując się we mnie przeszywającym wzrokiem. Wstała z miejsca i podeszła
bliżej mnie, następnie siadając w niewielkiej odległości. Uśmiechnęłam się, a
wtedy zrobiła coś czego nigdy bym się po niej nie spodziewała.Poprostu mnie przytuliła. W sumie to byłam zszokowana,
ale i zadowolona, więc ścisnęłam ją tak
mocno że ledwo co łapała oddech.
-Spokojnie, bo mnie udusisz – powiedziała żartobliwie.
Zaśmiałam się i wypuściłam ją z uścisku. –A tak w ogóle to masz strasznie
rozmazany tusz do rzęs. Płakałaś? –zapytała zmieniając temat i patrząc w moje
tęczówki.
-Um..trochę. –machnęłam ręką – ale to nieważne. Emily
odsunęła się ode mnie.
-Olivia, nie znam cię od dziś. Jeśli ty płaczesz, to coś
musiało się stać.
-Ale to nic ważnego, po prostu byłam u Justina i…
-A więc jak zwykle! –klasnęła w dłonie, nie dając mi
dokończyć. – Wszystkiemu winny ten sam osobnik. –wydęła usta. – Mówiłam ci, że
spotykanie się z nim to..
-Nie najlepszy pomysł. –dokończyłam za nią. –Tak, wiem.
Ale on mi nic nie zrobił.- uspokoiłam ją, po czym położyłam jej dłoń na
ramieniu. – Nie musisz się o nic martwić.
-Pff.. –usłyszałam w odpowiedzi – ja się nie martwię. Po
prostu wiem, że ten chłopak doprowadzi cię kiedyś do załamania
psychicznego. –zaśmiałam się głośno,
zakrywając jednocześnie usta ręką. – Nie śmiej się, Olivia. To poważna sprawa. Co
niby będę robiła kiedy będziesz leżała przez niego w jakimś zakładzie
psychiatrycznym?! Jezu, przecież ja tego nie przeżyję. – jak zwykle zaczęła
dramatyzować, co okropnie mnie bawiło.
-Jesteś pieprznięta. – mówiłam, uspokajając oddech.
JUSTIN’S POV
Jezu, gdybym mógł to rozwaliłbym te kraty. Wkurzały mnie,
bo nie miałem ani żadnej prywatności, ani wolności, ani kur*a niczego. Wpatrywałem
się w nie z nienawiścią i w tym momencie zobaczyłem że stoi przede mną
Steve. Uśmiechnąłem się sam do siebie po
czym do niego podszedłem.
-Pozwolili ci tu przyjść? –popatrzyłem na niego spode łba.
Westchnął.
-Nie muszę już mieć od nich pozwolenia. Wypuścili mnie. –
otworzyłem szerzej oczy i przejechałem dłonią po karku, nie wiedząc jak mam
zareagować.Z jednej strony cieszyłem się, bo niesłusznie odsiadywał, ale z
drugiej strony nie chciałem zostawać sam wśród tych idiotów.
-To fajnie… - powiedziałem bez większego entuzjazmu.
-Gdybyś wiedział jak się cieszę. Poza tym musieli mieć
dzisiaj dobry dzień. Wypuścili z 5 osób! – powiedział radosnym tonem. –Mnie,
Robert’a, Chaz’a…
-Kogo? –spytałem ,przerywając mu.
-Chaz’a. Odsiadywał za gwałt, ale nigdy nie wierzyłem że
mógłby to zrobić. –machnął ręką .- Nieważne.
-Zawołaj tu jakiegoś policjanta. –powiedziałem bez
namysłu wpatrując się w stały punkt.
-Po co?
-Szybko! –krzyknąłem przenosząc wzrok na Steve’a. Jeśli
wypuścili tego Chaz’a o którym myślałem, to nie mogłem być spokojny.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
"kiedy kolejny rozdział?"
"Julkaaa szybciej pisz ;c"
"Ej czemu od miesiąca nie ma rozdziału?"
No właśnie takie wiadomości sobie dostawałam przez ostatnie 1,5 miesiąca :)
Rozumiem, że najlepiej by było gdybym nie miała szkoły, przyjaciół i cały czas pisała nowe rozdziały ale niestety mam życie haha :D
Jednak rozdział już jest i mam nadzieję że wam się podoba :)
wesołych świąt!
wesołych świąt!