I


Światło wbiło się do mojego pokoju. Chciałam jeszcze spać, ale widok mamy stojącej nade mną, od razu mnie zbudził. Wiedziałam, że muszę iść do szkoły, chociaż tak strasznie mi się nie chciało.

-W końcu wstałaś Olivia. – zawołała radośnie mama, wychodząc z pokoju.

- Cholernie się cieszę – mruknęłam podchodząc do drzwi i zamykając je na klucz. Wzięłam szczotkę i uczesałam moje falowane włosy. Po tym jak  narzuciłam na siebie jakieś ciuchy, odbyłam wizytę w łazience i zjadłam śniadanie, popędziłam do wyjścia.

- Cześć mamo, cześć tato . – zawołałam z sarkastycznym optymizmem, po czym wyszłam i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Szłam w stronę przystanku. Miałam jedynie 3 minuty do odjazdu autobusu, ale szczerze ? Miałam to gdzieś. Idąc tak wolno zauważyłam, że na schodach przed miejscowym teatrem gra na gitarze 18, a może 19-letni chłopak, śpiewając przy tym utwór „With You” Chrisa Browna. Ta piosenka była moją ulubioną, tak więc przystanęłam na chwilę. Wokół niego nie było w ogóle ludzi, a pokrowiec od gitary zawierał jedynie pare dolarów. Ciekawiło mnie czemu. Miał naprawdę cudowny głos. Gdy skończył uśmiechnęłam się promiennie, podeszłam i wrzuciłam wszystko co miałam w portfelu.

-Wow… dziękuję – spojrzał na mnie z wyrzutami sumienia – ale nie mogę aż tyle przyjąć. – wstał ze schodów, kładąc gitarę obok siebie.

- Oczywiście, że możesz. – zaśmiałam się. – Przecież po to tutaj jesteś, no nie? – kiwnął głową. Przyjrzałam mu się. Był strasznie przystojny. Jego włosy rozwiane od wiatru, jego brązowe oczy były tak idealne. I chociaż stał przede mną ubrany w podartą koszulkę i dziurawe dżinsy, to nie przeszkadzało  mi to. Widać było, że to szczery i uczciwy mężczyzna, skrzywdzony przez los.

- Na co zbierasz? – spytałam naiwnie. Widząc jego ciuchy, mogłam się przecież domyślić, że nie ma za dużo kasy.

- Na życie. –Spochmurniałam, a on zaśmiał się. – spokojnie.

- Nie idziesz do szkoły?  -zmieniłam temat na byle jaki.

- Pieprzyć szkołę. – odpowiedział, usadawiając się na schodach. – Ludzie mają poważniejsze problemy niż siedzenie w ławce i słuchanie tych walniętych, wykształconych idiotów.

- Może gdybyś zajął się tym co ci walnięci, wykształceni idioci, nie musiałbyś dzisiaj tu siedzieć i prosić o pieniądze. – odwrócił głowę, a mi natychmiast zrobiło się głupio i pożałowałam słów, które wypowiedziałam. Szybko podeszłam do niego i rzekłam:

- Jestem Olivia. – rozpogodził się i wyciągnął rękę.

-A ja Justin.

Spoglądając na telefon, zauważyłam, że jest całkiem późno.

-Chyba.. muszę już iść… Mam autobus za pare minut a na pierwszą lekcję i tak się spóźniłam. – skrzywił się.

-No to… to hej – pomachał mi, widząc jak odchodzę.

Gdy szłam, mogłam tylko usłyszeć pierwsze dźwięki na gitarze, które cichły z każdym krokiem… Wciąż w głowie miałam jego słowa. „Na życie” . Czy naprawdę był aż tak biedny? Czemu nie mógł pójść do pracy? Ah.. no tak. Bo olewa szkołę, przez co nie ma najmniejszego doświadczenia. Zastanawiałam się jak mu pomóc. Jak sprawić by jego życie stało się lepsze. Z taką myślą weszłam do klasy, mówiąc:

-Przepraszam za spóźnienie. Uciekł mi autobus.

4 komentarze: