2. WE CAN DO EVERYTHING TOGETHER

UWAGA, TREŚCI 18+

 
 
 
JUSTIN’S POV

 

Trzymałem Olivię za rękę i powoli szliśmy w kierunku mojego mieszkania. Co parę minut delikatnie całowałem ją w policzek, bo zauważyłem gdy muskam jej usta w miejscu publicznym, staje się zawstydzona.

-Um.. Justin? – natychmiastowo na nią spojrzałem i popatrzyłem głęboko w jej oczy.

-Tak,kochanie? – uśmiechnęła się, gdy ją tak nazwałem, a potem ścisnęła moją dłoń.

- Nie powinieneś zostać jeszcze parę dni w szpitalu? Ta twoja ręka i rana na czole nie wyglądają najlepiej… - cicho się zaśmiałem i delikatnie sunąłem wargami po jej policzku.

-Powiedzieli mi, że już mogę wyjść. – odparłem i szliśmy dalej. Gdy dotarliśmy do bloku, w którym mieszkam, wyjąłem klucz z kieszeni i przekręciłem zamek w drzwiach. Potem weszliśmy do środka, a Olivia powiesiła swoją kurtkę na wieszaku.  Usiadła na kanapie, którą niedawno kupiłem. Ja zdjąłem tylko bluzę, a następnie usadowiłem się tuż obok niej. Objąłem ją delikatnie ramieniem, a drugą rękę trzymałem na wysokości brzucha, aby jej dodatkowo nie uszkodzić.

- Wiesz co się przedwczoraj stało, zaraz po twoim wybudzeniu?- mówiła, opierając się o mój tors. Pokręciłem przecząco głową. – Emily mnie zatrzymała i powiedziała, że nie mogę się z tobą spotykać. – natychmiastowo wybuchłem sarkastycznym śmiechem, a potem przysunąłem się do ściany i usiadłem w delikatnym rozkroku, tak aby Olivia mogła usiąść pomiędzy moimi nogami.

- Czemu niby miałbym z tobą nie być? – zapytałem i zacząłem głaskać ją po nodze.

- Nie wiem. Może dlatego, że jej się podobasz. – cicho fuknęła, a ja wytrzeszczyłem oczy ze zdziwienia.

- Ja jej? – zaśmiałem się. – Z tego co wiem to ona za mną nie przepada. – wzruszyłem ramionami i pozwoliłem sobie na zapalenie papierosa. Nie podobało się to do końca Olivii, ale strasznie długo tego nie robiłem i musiałem odreagować.

-No  nieważne. Nie przejmujmy się nią. – uśmiechnęła się, a ja wypuściłem dym z ust i strzepnąłem popiół gdzieś na ziemię.  W jednej chwili usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Westchnąłem i delikatnie zsunąłem z siebie moją dziewczynę. Wstałem, a już po sekundzie otworzyłem drzwi. Ujrzałem w nich Scootera, a nie miałem najmniejszej ochoty z nim gadać.

-Co ci się stało? –zapytał, patrząc na moją rękę.

-Nic ważnego. Czego chciałeś? –spytałem niemiłym tonem, a on włożył ręce w kieszenie.

-Słuchaj, Bieber. Nie jestem tu dla przyjemności. Przypominam ci , że to ja zainwestowałem w ciebie całą kasę, a teraz muszę ją zwrócić. Więc mnie nie zlewaj i posłuchaj co chcę ci powiedzieć. – wydąłem usta i zaprosiłem go do środka.

-Cześć – powiedział do Olivii, a ona lekko zakłopotana, skinęła głową. Usiadłem naprzeciwko niego i posadziłem dziewczynę na moim kolanie.

- No mów. – powiedziałem bez entuzjazmu w głosie i delikatnie opuściłem złamaną rękę na kolano.

- Musisz  mi oddać 5 tysięcy dolarów. – wypuścił powietrze zgromadzone w płucach, a mnie zamurowało.

-Ile?! – chciałem,aby powtórzył bo miałem nadzieję, że się pomylił.

-5 tysięcy!

-Kur*a, Scooter! Nie zdobędę takiej kasy nigdy! Rozumiesz? Nigdy!- opadłem bezsilnie na kanapę i otarłem twarz dłońmi.  –Nie na to się pisałem! Miało być inaczej! –krzyczałem, wstając w tym samym momencie.   

- Czekam tydzień, a jeśli w tym czasie nie oddasz mi kasy to będzie kiepsko, Justin. – podniósł się i wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi.Popatrzyłem na Olivię. Była wystraszona i chyba bała się, że pod wpływem takich emocji coś jej zrobię. W sumie, nie dziwiłem się jej. Parę dni temu ze złości prawie nas zabiłem.

- Skarbie…- powiedziałem i posadziłem ją na sobie. – Nie przejmuj się tym wszystkim, okej? – delikatnie pokiwała głową, ale po chwili jej usta się rozszerzyły i zdecydowała się na powiedzenie czegoś.

- Mogę ci coś pożyczyć, Juss.- odparła i w jednym momencie spojrzałem na nią ze smutnym uśmiechem wymalowanym na twarzy.

-Nie musisz i dobrze o tym wiesz.

-Muszę! Nie pozwolę żebyś znowu się zadłużył. Nie znasz go, tak samo jak nie znałeś Matt’a. Nie wiesz do czego jest zdolny. Tym samym narażasz na niebezpieczeństwo mnie i siebie. Proszę, pozwól sobie pomóc. Idź do pracy, a ja dam ci to co uzbieram z oszczędności. Proszę… -widziałem ten błagalny wzrok i wiedziałem, że miała rację.

- Dobrze. Od jutra pójdę poszukać pracy. To będzie trudne z tą ręką, ale spróbuję. – cicho zachichotała, a ja przyciągnąłem ją do siebie.

-Dziękuję. Razem możemy zrobić wszystko, Justin. – uśmiechnęła się, a ja delikatnie sunąłem wargami po jej policzku. Po chwili nie wytrzymałem i złączyłem nasze usta w długim, namiętnym pocałunku. Złapała za moje włosy i pociągała za ich końcówki kiedy pogłębiałem bliskość naszych ciał. Przytrzymałem za dolną partię jej ciała, a ona cicho jęczała. Uwielbiałem kiedy wydawała z siebie takie dźwięki. Po prostu uwielbiałem sprawiać jej przyjemność. Gdyby nie złamana ręka, z pewnością poszedłbym z nią do łóżka. Tak strasznie podniecała mnie jej obecność i dotyk.

- Nie wiem co  mam ci powiedzieć żeby ci udowodnić jak bardzo cię kocham. – mamrotałem,  ona skomlała w moje usta.

-N-nic- wypowiedziała przez długie i namiętne jęki. – Po prostu to zrób, Justin. Proszę. Już dłużej nie wytrzymam…- mówiła i coraz bardziej się napalała. Ja także. Sam nie wiedziałem czy dam radę, ale było za późno. Jednym ruchem ręki zdjąłem z siebie koszulkę,  a Olivia mogła podziwiać mój wyrzeźbiony tors. Przejechała po nim palcem, a ja stęknąłem. Zapragnąłem jej jeszcze bardziej. Nie pytając o pozwolenie, zrzuciłem z niej sukienkę.Musiała mi trochę pomóc, ale w końcu udało się. Teraz mogłem ją podziwiać w samej bieliźnie. Oblizałem wargi na ten widok i w jednym momencie rzuciłem ją na łóżko. Całowałem namiętnie po szyi, a ona rozpływała się w moim dotyku. Kiedy emocje sięgnęły wyżej, rozpiąłem jej stanik i jedną dłonią zacząłem przejeżdżać po jej piersi. Ustami natomiast ssałem sutek drugiej. Olivia jęczała,a dla mnie brzmiało to jak piękna melodia wypływająca z jej ust. Gdy skończyłem, ona popchnęła mnie jedną ręką i usiadła na mnie okrakiem. Moja twarz była tuż przy jej piersiach i czułem, że mój członek staje się twardy. Wiedziałem, że tego pragnie więc w jednej chwili zdarłem z siebie spodnie i bokserki, a ona mogła podziwiać Jerrego w całej okazałości.  Zauważyłem jej przestraszone oczka i zachichotałem.

- Już go wcześniej widziałaś, skarbie. – uśmiechnęła się i szybko pochyliła się nad nim, a ja wiedziałem co zaraz się stanie. Po sekundzie pochłonęła go w całości. Cicho jęknąłem i wygiąłem plecy w łuk. Przejeżdżała po nim zębami, gryząc i liżąc go jednocześnie. Gdy przygryzła czubek, nie wytrzymałem i doszedłem w jej ustach. Przechyliła się, połykając płyn.

-Kocham cię. – wyszeptałem,  on położyła się obok mnie.

-Ja ciebie też.- lekko musnąłem jej czoło, a ona się we mnie wtuliła. Po  chwili podniosła głowę i spojrzała  na mnie, łobuzersko się uśmiechając. – Ale chcę więcej. – zaśmiałem się i nie zwlekając dłużej, zdjąłem z niej stringi. Moje pełne pożądania oczy ujrzały jej strefę intymną i zapragnąłem poczuć ją w sobie. (dobra, pragnąłem tego 24/7 ale teraz to było silniejsze ode mnie).

-Jesteś gotowa ? – spytałem, aby się upewnić. Pokiwała głową, a ja jednym ruchem w nią wszedłem. Oboje wrzasnęliśmy z rozkoszy niezapewnianej przez tydzień.

-J-Justin…- krzyczała, a ja pragnąłem więcej. Po chwili wsunąłem mojego członka głębiej, na co ona stała się cała czerwona. Sam nie wiedziałem czy ze zmęczenia, bólu czy przyjemności. Miałem nadzieję, że z tego ostatniego.

-Wszystko w porządku? – mówiłem przez głośne jęknięcia.

-T-tak, ale szybciej! –wrzeszczała, a ja zacząłem poruszać biodrami w dobrze nam znanym tempie. Aby zaprzestać bólu, który odczuwała, zacząłem namiętnie ssać jej usta. Widziałem jak powoli się uspokajała, ale oboje chcieliśmy doznać największego momentu podniecenia. Wchodziłem dalej, a potem usadowiłem się tuż nad nią.Moje biodra nadawały rytm. Szybszy i szybszy, aż w końcu zaczęliśmy szczytować w tym samym momencie. Wrzasnęliśmy, a potem opadliśmy na łóżko. Ja szyderczo się uśmiechałem, a Olivi próbowała złapać oddech. Nic nie mówiliśmy. Moja dziewczyna jedynie wtuliła się we mnie. Objąłem ją ramieniem i zasnęliśmy.

 

OLIVIA’S POV

 

Dźwięk mojego telefonu rozbrzmiał w całym mieszkaniu. Powoli zaczęłam otwierać oczy i wstałam. Okryłam się lekko kocem, bo byłam cała naga. W jednym momencie poczułam jak ręka Justina obejmuje mnie z drugiej strony. Złapał mnie w talii i szepnął do ucha:

- Kto to? – potem seksownie otarł swoje usta o moje piersi. Delikatnie się uśmiechnęłam i odsunęłam go od siebie. Spojrzałam na ekran mojego telefonu i zobaczyłam wielki napis „Emily” . Wydęłam usta i jednym ruchem nacisnęłam czerwoną słuchawkę.

-Kto to? – powtórzył Juss, a ja odwróciłam się w jego stronę i ponownie położyłam na łóżku. On uczynił to samo, a jego oczy patrzyły prosto w moje.

- Emily… Serio nie wiem po co dzwoni. Ugh. –przykryłam się kołdrą, a on przetarł twarz dłońmi.

-Mogłaby dać nam w końcu spokój. – przysunął się do mnie. – Jak ci się spało? – zapytał troskliwie, a ja rozszerzyłam kąciki ust.

- Dobrze…

-Po takim seksie? Nie dziwię się… -żartobliwie uderzyłam go w ramię, a on głośno się zaśmiał. Potem wzięłam poduszkę w rękę i walnęłam nią prosto w jego twarz. Jego włosy roztrzepały się, a Bieber był widocznie zły.

- Nie daruję ci tego, wiesz? – szyderczo się uśmiechnął i momentalnie rzucił się na mnie. Zaczął łaskotać każdy centymetr mojego ciała, a ja się śmiałam. Nienawidziłam łaskotek i dobrze o tym wiedział.

-Justin!!! – krzyczałam, a on powoli przestał. Chwilę udawałam obrażoną, ale potem nie wytrzymałam i cicho zachichotałam.

- Chcesz się wykąpać? – zapytał i jednocześnie podniósł się z łóżka. Delikatnie pokiwałam głową, a on wyciągnął swoją rękę w moją stronę. Złapałam za nią i wstałam. Udaliśmy się powoli w stronę łazienki. Uchylił drzwi i razem weszliśmy do malutkiego pomieszczenia. Nowa wanna zrobiła na mnie ogromne wrażenie, więc moje  usta ułożyły się w kształtne *o*.

- Pewnie niedługo będę musiał ją sprzedać, ale dziś możemy się nią nacieszyć. – wzruszył ramionami, a ja uśmiechnęłam się do niego. Justin podał mi ręcznik, którym się obwinęłam, a potem napuścił wodę do wanny.

-Jesteś cudowna… -powiedział,  ja lekko się zawstydziłam.Podszedł do mnie i złapał w talii. Przyciągnął do siebie,a po chwili nasze usta się złączyły. Nim się zorientowaliśmy, wanna była pełna. Biebs wszedł do niej i pomógł mi usiąść obok niego.

-Poszukasz jutro pracy?- spytałam, aby się upewnić. Zachęcił mnie ruchem ręki, abym na nim usiadła. Zrobiłam to i ponowiłam moje pytanie.

- Poszukam, okej? Kocham cię.- przysunął moje ciało do swojego, a ja rozkraczyłam się na nim.

- Dziękuję. – powiedziałam i lekko musnęłam jego policzek.
 
 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zostałam poproszona o napisanie tej sceny....
Hyhy piszcie co uważacie :) teraz rozdziały codziennie lub co dwa dni. :)

4 komentarze: