XXXVII


OLIVIA’S POV

Obudziłam się około 8-ej rano, żeby odpowiednio się przygotować. Dzisiaj było zakończenie roku szkolnego. Nareszcie ten koszmar z udawaniem, że chodzę na lekcję się kończył.  To był ostatni dzień kiedy musiałam iść do tego okropnego miejsca.

-Olivia, gotowa jesteś?  - krzyknęła mama z dołu. Podeszłam do drzwi i malując błyszczykiem usta, odpowiedziałam:

-Tak, mamo! – już miałam wychodzić z pokoju, kiedy usłyszałam wibrację w telefonie. Momentalnie wyjęłam go z torby i odebrałam.

-Halo? – powiedziałam, przykładając go do ucha.

-Cześć, skarbie. –teraz już wiedziałam, że to Justin.

-Średnio mogę gadać. Idę na zakończenie roku. – głęboko westchnął a ja zgasiłam światło i wyszłam z pomieszczenia.

-Okej… - posmutniał – przyjdziesz do mnie potem? – pokiwałam głową, a następnie zdając sobie sprawę z tego, że nie widzi mojego gestu, odpowiedziałam.

-Przyjdę jak najszybciej. – uśmiechnęłam się sama do siebie, a on zachichotał.

-Czekam. – w myślach widziałam jak przygryzał wargi.

-No to hej. – powiedziałam, nie mogąc dłużej kontynuować rozmowy. Rozłączyłam się i zeszłam na dół. Czekała tam mama z tatą, którzy opierali się o ścianę i byli wyraźnie zniecierpliwieni.

-W końcu.. –westchnęła głęboko mama i wyszła na dwór, a potem wsiadła do samochodu.  Ja i tata zrobiliśmy to samo.

 

*2 godziny później*

-„Nareszcie!” – myślałam, wychodząc ze szkoły razem z Emily. Ten cały koszmar się skończył i nie musiałam już wymyślać wymówek, aby tylko spotkać się z moim chłopakiem. Otworzyłam drzwi i wyszłam na dwór. Moja przyjaciółka szła tuż za mną.

-Chyba ktoś na ciebie czeka… -powiedziała z uśmieszkiem na ustach i delikatnie trąciła mnie ramieniem. Popatrzyłam przed siebie i w jednej chwili rozszerzyłam kąciki ust. Zauważyłam Justina, którzy opierał się o jakiś słup. Szybko do niego podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Złapał mnie w talii, delikatnie podnosząc i musnął mój policzek.

-Pięknie wyglądasz – popatrzył na mnie i otworzył szeroko oczy.

-Dziękuję – zarumieniłam się i zobaczyłam na jego ubiór. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to markowy full cap.

-Skąd to masz? –spytałam podejrzliwie i trochę się od niego odsunęłam. Uśmiechnął się i wyjął swój portfel, pokazując mi jego zawartość. Było tam strasznie dużo kasy, więc pokręciłam głową z niedowierzania.

- Pierwsze zarobione pieniądze za płytę. – zdziwiłam się i popatrzyłam na niego pytająco. – Za samą współpracę płacą z góry. – podeszłam bliżej niego i pocałowałam jego usta, wspinając się na palce.

-Jestem z ciebie dumna, wiesz? – zaśmiał się i poprawił swoje włosy.

-Możemy już iść do mnie? – miałam odpowiedzieć, kiedy zauważyłam jak moi rodzice stoją obok nas i uważnie się nam przypatrują. Justin zabrał ręce z moich bioder i grzecznie skinął głową.

-Dzień dobry. –powiedział i splótł ręce z tyłu.

-Dzień dobry… - odpowiedziała ze złością w głosie moja mama, a tata tylko lekko się ukłonił.

-Mamo, mogę iść do Justina? – zapytałam błagalnym tonem. Cicho przełknęła ślinę i spojrzała na mnie.

- A musisz ? –żartobliwie pokiwałam głową, a ona pogłaskała mnie po ramieniu.

-No już możesz. – odpowiedziała w końcu. Podskoczyłam z radości i pocałowałam ją w policzek.

-Dzięki! –odparłam ostatni raz i razem z moim chłopakiem poszliśmy na przystanek.

 

JUSTIN’S POV

Trzymając Olivię za rękę, otworzyłem drzwi od mojego mieszkania. Następnie powiesiłem jej żakiet na wieszaku. Czekałem na jej reakcję, bo kupiłem trochę nowych mebli od kiedy dostałem kasę. Szła przed siebie i z niedowierzaniem patrzyła na wszystko.

-Podoba ci się? – podszedłem bliżej i złapałem ją od tyłu w talii. Delikatnie zsunęła z siebie moje dłonie, na co się zdziwiłem. Odwróciła się, tym samym stając naprzeciwko mnie i nieśmiało zapytała:

-Nie jesteś zbyt rozrzutny? To musiało być na serio drogie. –wydąłem usta i zaśmiałem się.

-Nie mam zamiaru dłużej żyć tak jak żyłem wcześniej. -  założyła ręce i usiadła na fotelu.

-Po prostu powinieneś najpierw wydać tą płytę, a dopiero później…

-Nie mam zamiaru już kur*a czekać! – wybuchłem, tym samym przerywając jej. Widocznie się przestraszyła bo nie odpowiedziała już nic. Przełknęła tylko głośno ślinę, wstała i podeszła do drzwi. Westchnąłem ciężko, a ona ostatni raz na mnie spojrzała i pokręciła głową.

- Już się nie będę wtrącała do twojego życia. Nie martw się. – następnie ze łzami w oczach, wyszła i zatrzasnęła za sobą drzwi. Podbiegłem do nich i otworzyłem je, wychodząc za nią. Kiedy znalazłem się na dworze, zauważyłem jak stoi oparta o mur. Nie zastanawiając się długo, podszedłem tam i położyłem dłoń na jej ramieniu. Szybko obróciła głowę w moją stronę i otarła twarz rękawem.

-Przepraszam. – pogłaskałem ją po policzku, a ona powoli się uspokajała. – Naprawdę przepraszam… - przyciągnąłem ją do siebie, a Olivia już się nie wyrywała. Zwróciła całe swoje ciało w moją stronę i podniosła głowę wyżej, patrząc mi w oczy.

-Rozumiem cię, ale chcę dla ciebie jak najlepiej. – wyszeptała drżącym głosem.

-Wiem. – podniosłem jej podbródek wyżej i przysunąłem jej usta do moich. Lekko się stykały, a potem złączyły się na dłuższą chwilę. Zacząłem bawić się jej włosami i przyciągnąłem do siebie.

-Mam zamiar zmienić swoje życie. Nie będę dłużej tak żył. Zrozum to,okej? – powiedziałem zatroskanym głosem. Ona pokiwała głową i wtuliła się w mój tors. Objąłem ją ramieniem i poszliśmy w stronę mieszkania.

 

EMILY’S POV

Wróciłam do domu i nie wiadomo czemu, byłam smutna. Tak jakby załamana czymś, ale nie wiedziałam do końca czym. Miałam dziwne wrażenie, że było to spowodowane Justinem.  Kiedy Olivia rzuciła mu się na szyję i kiedy on ją pocałował… czułam się zazdrosna. Był dla niej taki czuły i kochany, a ja chciałam żeby to o mnie tak zadbał.

-„Boże, Emily o czym ty myślisz?! „ – słyszałam jakby drugi głos w mojej głowie, który podpowiadał mi abym przestała  wyobrażać sobie takie sytuacje. On nie mógł mi się podobać! Był chłopakiem mojej przyjaciółki. Już od jakiegoś czasu to w sobie dusiłam, ale chyba wreszcie nadszedł moment żebym przyznała się przed sobą.

- Kur*a. Podoba mi się Justin Bieber. – powiedziałam na głos i poczułam jak bezsilność rzuca mnie na kanapę. Oparłam się o nią i otarłam twarz nadgarstkiem. Szybko podniosłam telefon z półki i wybrałam opcję pisania wiadomości tekstowych i powoli wystukałam sms-a do Olivii.

„Spotkajmy się o 19-ej. Muszę ci chyba coś powiedzieć.”

Bałam się cholernie jej reakcji, ale wolałam jej to oznajmić. Była moją najlepszą przyjaciółka i czułam się okropnie z tym, że zakochałam się w jej chłopaku.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba? :) Proszę napiszcie szczerzy komentarz! A jeśli nie chcecie tutaj, to na asku ;)
xoxo

5 komentarzy: