JUSTIN’S POV
Chodziłem po pokoju, a moje
myśli krążyły wokół jednego. Zastanawiałem się jak zdobyć ustaloną sumę
pieniędzy. Do głowy nie przychodził mi żaden pomysł, byłem załamany i prawie
płakałem z bezradności. Każde przejaśnienie w mojej głowie, kończyło się tym,
że uznawałem to za beznadziejne rozwiązanie. Nie umiałem się skupić,a miałem
pięć dni. Tylko pięć dni… Od samego początku posiadałem jednak plan B, którego
miałem nadzieję nie ruszać. Jednak sytuacja nie pozwalała mi na nic innego.
-„Bieber, chyba cię posrało! A
jeśli się nie uda? Pożegnasz się z Olivią i nie zobaczysz jej przez parę
miesięcy, jak nie lat, rozumiesz!? „ –
mówił mi rozsądek. Ze złości wziąłem w rękę książkę i energicznie rzuciłem nią
o ścianę, a potem bezsilnie opadłem na kanapę. Nie tak miało być! Nie tak to
sobie wymyśliłem, miało być inaczej! Od kiedy poznałem Olivię, miałem nadzieję,
że się zmienię. Miałem nadzieję, że już nigdy nie będę musiał kraść….
OLIVIA’S POV
-„Boże, czemu każdego ranka nie
mogę się budzić w objęciach Justina? „ – myślałam powoli otwierając oczy i
widząc promienie słoneczne przebijające się do mojego pokoju przez okno.
Podeszłam do niego i zasłoniłam żaluzję. Potem w niezbyt szybkim tempie
przeszłam do lustra, w którym się przejrzałam. Wyglądałam tak jak zawsze rano,
czyli okropnie. Natychmiastowo podbiegłam do łazienki, gdzie uczesałam włosy,
umyłam zęby i przypudrowałam nos. Kiedy zaczęłam już wyglądać jak człowiek,
zeszłam na dół z myślą, że moja mama zrobiła mi śniadanie.
-Cześć, Olivia! –krzyknęła,
widząc mnie schodzącą ze schodów. Uśmiechnęłam się i podeszłam do blatu w
kuchni.
-Jestem straaasznie głodna. –
spojrzałam na nią,a ona zachichotała.
-Jak zwykle…
-Nieprawda! – zaprzeczyłam
żartobliwie i obie zaśmiałyśmy się. – A tak serio, to muszę coś szybko zjeść,
bo mam plany. – usiadłam przy stole, a mama tuż obok mnie.
-Idziesz do Justina, prawda? –
wydęłam usta,a potem delikatnie rozszerzyłam ich kąciki.
-Tak. –mruknęłam. Ona wstała i
ponownie poszła do kuchni. Następnie zaczęła coś kroić, a ja słyszałam jedynie
odbijający się od blatu nóż. Wtedy doszedł do mnie dźwięk krótkiej wibracji w
moim telefonie. Wstałam i podeszłam do szafki, na której leżał, a następnie
odczytałam wiadomość.
Od : Justin <3
Nie możemy się dziś spotkać. Kocham cię, przepraszam. Robię to dla
ciebie.
-Co? – wypowiedziałam na głos, a
moja mama natychmiast znalazła się tuż obok mnie.
- Co „co” ? – spytała
podejrzliwym tonem, którego używała zdecydowanie zbyt często.
-Nic.. po prostu Justinowi coś
wypadło i nie możemy się zobaczyć. – sztucznie się uśmiechnęłam, bo w duchu
byłam trochę zdenerwowana. Chyba miałam do tego podstawy. Wiele razy udowodnił
mi, że potrafi zrobić dla mnie coś naprawdę głupiego,a nawet ryzykować zdrowie
czy życie.
-Ale i tak miałam wyjść się
przewietrzyć, więc… no.. ten…pójdę się ubrać szybko i wyjdę. – pobiegłam na
górę po jakąś bluzkę i jeansy, a potem błyskawicznie je na siebie zarzuciłam. Gdy
ponownie zjawiłam się na dole, moja mama zatrzymała mnie.
-A śniadanie? Olivia, co się
stało? – oparła się o ścianę, a ja pokręciłam głową.
-N-nic. Potem zjem. – szybko
założyłam czarne vansy i wyszłam z domu.
JUSTIN’S POV
Sam nie wiedziałem czy
powinienem był to robić. Byłem na siebie wkurzony, bo wiedziałem jakie mogą być
konsekwencje. Pojawiały się też inne obawy, np. czy Olivia się dowie i jaka
będzie jej reakcja. Ale starałem się te wszystkie wątpliwości odstawić na bok,
a skupić się na tym aby jak najszybciej dojść do baru. Uznałem, że to będzie
najlepsze miejsce, aby coś ukraść, bo ludzie zazwyczaj boją się wtedy zadzwonić
na policję. W końcu dotarłem. Stanąłem za wejściem, tak aby nikt mnie nie
zauważył i westchnąłem głęboko. Jeśli coś mi się stanie, to zawiodę siebie i
moją dziewczynę. Ale jeśli nie oddam pieniędzy Braunowi, wydarzy się dokładnie
to samo.
-Kur*a… - przekląłem pod nosem i
wyciągnąłem z kieszeni kurtki czarną kominiarkę z otworami na oczy, nos i usta.
Cały ranek myślałem nad tym jak wejść i co zrobić, gdy już znajdę się w środku, tak więc strategię
miałem dokładnie zaplanowaną. Wystarczyło tylko uczynić to co miałem w planach.
Jeszcze wziąłem trzy głębokie oddechy,a
potem wyciągnąłem z drugiej kieszeni pistolet. Nie był naładowany, miał
tylko wystraszyć klientów i obsługę. Policzyłem do trzech, a po chwili
otworzyłem zamaszyście drzwi i znalazłem się w środku. Stanąłem w progu i
widziałem tylko przestraszonych ludzi, którzy w jednej chwili przestali
rozmawiać i patrzyli na mnie z
niepokojem. Podszedłem do jednego z jakichś nastolatków i przyłożyłem mu broń
do skroni.
-Proszę się odsunąć, bo wezwę
poli… - kelnerka nie dokończyła, bo natychmiastowo zabrałem pistolet, który
znalazł się przy jej czole. Zaniemówiła, a jej kolega wziął telefon w rękę,
który momentalnie wytrąciłem, kopnięciem.
-Nie ruszać się, bo będę
strzelał! –krzyknąłem, budzącym grozę tonem, a wszystkich ogarnęło przerażenie.
Nie wiedziałem co dalej robić, nie chciałem ale byłem zmuszony.
OLIVIA’S POV
Pukanie do drzwi powoli
zaczynało mnie męczyć. Justin nie odbierał ode mnie telefonów, a ja stałam i
czekałam. W końcu przestałam i zeszłam na dół. Kiedy znalazłam się na dworze i
zaczerpnęłam trochę świeżego powietrza, usłyszałam syreny policyjne. Nic
dziwnego, ta okolica nie należała do najbezpieczniejszych. Wzruszyłam
ramionami, a następnie usiadłam na ławce. Wiatr powiewał lekko w moją twarz, a ja przebierałam nogami ze
znudzenia i zdenerwowania.
-„Kiedy on w końcu… „ – tu moje
myśli przerwał dźwięk wibrującego telefonu. Natychmiastowo sięgnęłam do
kieszeni i odebrałam od nieznanego numeru.
-Tak, słucham? – powiedziałam. W
tle słyszałam jedynie męskie, donośne głosy.
-Tu policja. Pan Bieber prosił,
aby przyjechała pani do niego. – odchyliłam głowę w tył, a moje serce zadrżało
w jednym momencie. Przełknęłam ślinę i w końcu odezwałam się.
-G-gdzie on jest? –policjant podał
mi dokładny adres, który zapisałam na karteczce. Następnie rozłączyłam się i
bezzwłocznie pobiegłam na autobus.
*20 minut później*
Już w oddali widziałam skutego
kajdankami Justina. Miał na sobie czarną, zniszczoną bluzę i szare dresy. Podbiegłam nieco bliżej, a on ujrzawszy mnie,
odwrócił głowę w drugą stronę.
- Co się tu dzieje, Juss? –
spytałam z nadzieją, że to pomyłka,że on nic nie zrobił.
-Proszę stąd odejść- rzekł do
mnie policjant i odepchnął mnie jedną ręką. W tym momencie Biebs spojrzał w
moim kierunku i łzy same napłynęły mu do oczu.Mi także.
-Olivia…- mówił drżącym głosem. –
Przepraszam. – pomimo zakazu podeszłam do niego jeszcze raz.
-Proszę stąd ode…
-Nie! –spojrzałam na mężczyznę i
spuściłam głowę w dół. – Proszę nam dać chwilę. –spojrzał najpierw na mnie, a
potem na mojego chłopaka. Westchnął i odszedł nieco dalej.
-Olivia, posłuchaj..
-Justin, co się stało? Powiedz
mi, błagam! –złapałam go za skute ręce i niemalże szlochałam.
-Ja chciałem dobrze – otarłam łzę
z jego policzka i widząc jak był załamany, mocno przytuliłam.
-Oni cię nie zamkną, prawda? –
spojrzałam prosto w jego oczy, które na to pytanie skierowały się ku górze. –
Justin? – powtórzyłam, a on wzruszył
ramionami.
-Nie wiem. Mam szczerą nadzieję,
że nie… Ale jeśli tak, to obiecuję że zniknę z twojego życia. I tak masz przeze
mnie zbyt wiele problemów. –momentalnie moje serce rozdarło się na pół, a ja
stanęłam jakby wmurowana w podłogę.
-Co ty mówisz? – przysunęłam się
do niego.
- To co słyszysz. Jestem
zwykłym, nieuczciwym chłopakiem. Nie zasługuję na ciebie, rozumiesz? Chociaż
tak cholernie bym chciał…
- Więc czemu robisz takie
rzeczy?
-Bo wiem, że Scooter nie da mi
spokoju! – krzyknął, a po paru sekundach ochłonął.-Ale.. Nie rozmawiajmy teraz
o tym całym gównie.. Być może to nasze ostatnie spotkanie przed tym jak mnie
zamkną. Nie chcę żebyś pamiętała mnie takiego smutnego i przybitego, kotku. –
próbował się lekko uśmiechnąć, ale nie
dawał rady. Wargi strasznie mu drżały.
-Zrobię wszystko co mogę, żeby z
tobą być. Nikt nas nie rozłączy, Justin. Jesteśmy silni, tyle razem
przetrwaliśmy, nie poddamy się teraz, okej? – spytałam i spojrzałam na niego,
szukając potwierdzenia. Pokiwał głową, a po sekundzie jego usta złączyły się z
moimi. Oplotłam ręce na jego zimnej szyi i delikatnie przesuwałam po niej
paznokciami. Justin ciężko oddychał i wydobywał z siebie ciche jęki.
Przesuwałam wargami w dół i w górę, a on robił dokładnie to samo. Byliśmy
niesamowicie zgrani, nasze ciała poruszały się w stałym rytmie.
-Olivia..kocham cię – szepnął w
moje usta. Uśmiechnęłam się szeroko.
-Ja.. ja ciebie też… - ścisnęłam
nieco mocniej, a on pogłębił pocałunek, na co pociągnęłam za końcówki jego
włosów. Miałam dziwne wrażenie, że ta scena przypominała mi o wszystkich
dobrych sytuacjach, które przytrafiły mi się razem z moim chłopakiem. Naprawdę
go kochałam. W sumie to cieszyłam się,
że tyle zła nam się przytrafiło. Przez to byliśmy umocnieni i bardzo zżyci. Wiedziałam,
że mogę na niego liczyć i że NIGDY mnie nie zawiedzie. Czułam się szczęśliwa
nawet gdy stałam na placu pełnym policji i każdy inny człowiek byłby smutny,
przybity. My tacy nie byliśmy. Cieszyliśmy się, że możemy się spotkać i ten
ostatni raz na jakiś czas wspólnie złączyć.
-Jeśli jeszcze raz powiem, że
odejdę, nie wierz mi. – powiedział, gdy skończyliśmy. Cicho zachichotałam.
-Nigdy ci wtedy nie wierzę, bo wiem że mnie nie zostawisz. –
pokiwał głową.
-I masz rację. Naprawdę, masz
ogromną.. – tu znowu musnął moje wargi. –… ogromną rację.
-Ekhem.. – natychmiast odwróciliśmy
się w drugą stronę i ujrzeliśmy policjanta, który stał za nami. – Przepraszam,
panie Bieber. Zapraszam do radiowozu. –wskazał na samochód, a Justin przymknął
oczy.
-Kocham cię, nie zapomnij o
mnie, dobrze? –ścisnęłam jego dłoń.
-Nigdy nie zapomnę. – ostatni raz
wtuliłam się w jego tors i puściłam, choć było to cholernie trudne. Świadomość,
że ktoś kogo miałaś na wyłączność, może po prostu na jakiś czas odejść…
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytasz=komentujesz :)
xoxo
Dawaj NN <333333333
OdpowiedzUsuńWooow... :D <3
OdpowiedzUsuńszybko NN <3
Kocham < 3
OdpowiedzUsuńCUDOOOOO! NASTEPNE.. DAJESZ<3
OdpowiedzUsuńdawaj następny :D
OdpowiedzUsuńswietny
OdpowiedzUsuńo jejku....dziewczyno bosko piszesz..pamiętam jak zaczynałas..miałaś tylko 1 komentarz ode mnie...a teraz maż już 7...kocham to jak piszesz i czekam z nuecierpliowścią na NN..oby był szybko <333333333333
OdpowiedzUsuń