OLIVIA’S POV
Dwa dni. Dwa
cholernie trudne dni od kiedy nie widziałam Justina. To spotkanie było czymś
czego nie da się opisać. Zmieniło wszystko co do tej pory czułam i myślałam.
Przecież jeszcze niedawno chciałam skończyć ten cały związek, totalnie zaprzeczając
moim uczuciom, ale teraz widzę że to nie miało sensu.
-„Jeśli się kogoś kocha to kocha się na zawsze”
–podświadomie uśmiechnęłam się sama do siebie i odgarnęłam włosy za ucho.
Pragnienie obecności najważniejszej osoby w moim życiu rosło i przerażało mnie
, gdyż stawało się coraz większe. To uczucie doprowadziło moją słabą i czasami
naiwną psychikę do łez, które zaczęły powolnie spływać na mój policzek.
Momentalnie otarłam je prawą dłonią i wstałam z podłogi. Spojrzawszy na mój
pokój, uznałam że przydałyby się tu radykalne porządki, ale chwilowo olałam tę
refleksję i skupiłam się na tym, czym nie powinnam była. Moje serce znowu nie
posłuchało mojego rozumu i zaczęło sprowadzać mnie myślami do tematu, który
wywołał poprzednio łzy.
-Uhh… -westchnęłam cicho, po czym usiadłam na krześle i
załamałam ręce. Tak bardzo chciałam go teraz mieć przy sobie.Tak bardzo
chciałam żeby było jak dawniej. Pamiętałam te chwile kiedy przychodził
niezapowiedzianie, bez żadnej okazji, siadał naprzeciwko i zawstydzał się
mówiąc że cholernie za mną tęsknił, pomimo tego że nie widzieliśmy się parę
godzin. Potem rozkładał ręce, a ja szybko do niego podbiegałam i wtulałam się w
jego tors. Byłam taka mała, bezbronna i bezpieczna. Teraz mogłam jedynie pomarzyć o tym aby było normalnie…
-Olivia! – wzdrygnęłam
i podeszłam do drzwi, słysząc lekko trzęsący się głos mamy.
-Co? –odpowiedziałam podniesionym tonem i wyszłam z
pokoju, zarzucając na siebie bluzę.
-Zejdź na dół. – wywróciłam od niechcenia oczami i zeszłam
po schodach. Chwilę później zauważyłam w przedpokoju trzech policjantów,
stojących nieruchomo i uważnie
przyglądającym się mi.
-Dzień dobry. –powiedziałam nieśmiało i spuściłam wzrok w
dół. Byłam poniekąd przyzwyczajona do
tego widoku, bardziej bałam się reakcji mojej mamy. Przez ten cały czas nie
spojrzałam na nią ani razu.
-Mamy do pani parę pytań dotyczących Chaz’a Somers’a. Zna
go pani? – wypuściłam z ust powietrze i popatrzyłam niechętnie na moją mamę.
-Tak, znam. Ale wszystko zostało wyjaśnione i jest w
areszcie, prawda? –oparłam się o szafkę, czekając aż potwierdzą to co
powiedziałam. W zamian zobaczyłam jedynie jak kręcą przecząco głową.
-Został wypuszczony. –spodziewałam się tego, schowałam
twarz w dłonie, nie mając najmniejszej ochoty patrzeć na kogokolwiek. – Ale
zostaliśmy powiadomieni, że jest winny i stwarza niebezpieczeństwo.
-Oczywiście, że jest winny! Wszystko tłumaczyłam wam od
razu po tym pieprzonym zdarzeniu! Naprawdę nie wiem czemu uwierzyliście jemu a
nie mi! Przecież to ja jestem ofiarą, lepiej wiem czy położył na mnie swoje
łapy czy nie! Czemu jesteście aż tacy naiwni?! – ciężko oddychałam, a widok
mojej mamy, której łzy spływały po policzkach, wywołał u mnie drżenie. – Po
prostu nie chcę znowu do tego wracać. On powinien dawno być w więzieniu, a nie
w jakimś cholernym areszcie, z którego w każdej chwili może wyjść… -usiadłam na
krześle i posłałam błagalne spojrzenie policjantowi – Nie męczcie mnie już,
proszę…
Popatrzyli na siebie znacząco i pochylili się nade mną.
-Być może to niewielkie pocieszenie, ale wpłacono kaucję
za Justina. Dziś zostanie wypuszczony. – przeniosłam swój wzrok na nich i pokręciłam
głową.
-To nieprawda. Mówicie tak, bo chcecie żebym przestała
się martwić czy coś.
-Olivia. –moja mama odezwała się, wywołując tym samym
zdziwienie u wszystkich osób stojących w
przedpokoju – To prawda. Wiem, bo.... –zatrzymała swój wzrok na mnie i nie
dokończyła.
-Bo co? –wstałam, a moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa.
Po prostu patrzyłam się na nią i wypalałam dziurę w jej twarzy. Pragnęłam poznać
prawdę teraz, nie później.
-Bo ja wpłaciłam tę cholerną kaucję . –mama przymknęła
chwilowo oczy, a gdy je otworzyła zobaczyła jedynie mój malujący się na twarzy
uśmiech.
-Zrobiłam to tylko dla ciebie. Nie dla niego. On jest
nieuczciwy, Olivia,on nie zasługuje na ciebie. Zrobiłam to bo chciałam żebyś
była szczęśliwa, ale teraz żałuję. – popatrzyłam na nią z delikatnym smutkiem,
łączącym się z radością rozpierającą mnie od środka. – To początek waszych
problemów. On nie potrafi robić nic innego, potrafi tylko kraść i popełniać
coraz to poważniejsze przestępstwa. Nie chcę żebyś się z nim spotykała. – popatrzyła w dół, nie chcąc widzieć moich łez. Coś co było we
mnie bardzo głęboko, nie pozwalało mi ich powstrzymać. Spływały po
policzku,opadając swobodnie na bluzkę. Znowu czułam się jak ta nastolatka,
która przez zakazy rodziców jest pozbawiona szczęścia. Ale tym razem nie byłam
pozbawiona tylko szczęścia. Byłam pozbawiona cząstki mnie.On był kawałkiem
mnie, to tak jakby ktoś rozerwał mnie na pół i zabraniał znowu skleić, nie
zważając na ból rozsadzający mnie od środka.
-Mamo..- zaczęłam drżącym i pełnym obawy głosem – nie
znasz go tak jak ja. Zresztą,to nie czas żeby o tym rozmawiać. –popatrzyłam
znacząco na policjantów, którzy w jednym momencie skinęli głową i pożegnali się
z nami, a następnie wyszli.
-Olivia, jeśli on zmieni się chociaż trochę, to nie mam
nic przeciwko –podniosła ręce w geście obronnym – Ale on nie próbuje.
-Justin nie próbuje?! –wykrzyknęłam, nie dając jej
dokończyć. – Ty za cholerę nie wiesz jak bardzo stara się wyjść z tych
wszystkich problemów. On to robi dla… -moje słowa przerwał nagły dzwonek do
drzwi. Popatrzyłam na moją mamę i podeszłam do wejścia, po czym otworzyłam. W
tej jednej chwili moje nogi zamieniły się w watę, a moje oczy powędrowały ku
górze by spojrzeć w najpiękniejsze oczy na świecie.
-Justin..-wyszeptałam, widząc w progu kogoś za kim tak
bardzo tęskniłam przez ostatni czas.Uśmiechnął się,ale nic nie powiedział. Zachowywał
się tak jakbyśmy nie widzieli się przez parę lat. Otworzył szeroko usta i zanim
powiedział coś do mnie, skierował wzrok w stronę mojej mamy.
-Dziękuję. –powiedział. Obróciłam się na pięcie i zauważyłam
jak mama podświadomie się uśmiecha.Wiedziałam, że mu wybaczy. Czułam to od
samego początku.
-Pójdę już do pracy, Olivia. –spojrzała na mnie znacząco,
a ja w odpowiedzi zachichotałam. Kiedy wyszła, Justin popatrzył na mnie i
położył swoją zimną dłoń na moim policzku. Delikatny dreszcz rozszedł się po
całym moim ciele, gdy poczułam jego dotyk.
-Nie wierzę, że tu jestem. – nie wytrzymując dłużej bez
jego bliskości, splątałam ręce na jego szyi i znalazłam się tuż przy jego
torsie. Umięśnione ramiona Justina ścisnęły mnie jeszcze bardziej, powodując że
niemalże wchodziliśmy na siebie.Złapałam go za rękę i szybko pobiegłam razem z
nim do mojego pokoju.
JUSTIN’S POV
Leżeliśmy na łóżku, wtuleni w siebie nawzajem.
-Tęskniłam za tobą. – wyszeptała Olivia tuż przy moim
uchu. Jedną rękę trzymała pod moją bluzką, a drugą przeczesywała moje włosy. Delikatnie
musnąłem jej czoło i pogładziłem po ramieniu.
-Kocham cię. – odpowiedziałem z uśmiechem na twarzy,
który spowodował że i Olivia rozszerzyła kąciki ust. – Ale gdyby twoja mama mi
nie pomogła, nie wyszedłbym dzisiaj.
-Dobrze zrobiła. – powiedziała Olivia, splatając ze sobą
nasze palce. Pocałowałem jej dłoń, po czym przeniosłem usta na wargi dziewczyny.
Zaczęło się od niewinnego cmoknięcia, ale kiedy emocje powędrowały wyżej, oboje wysunęliśmy język, powodując że
dotykały się. Modliłem się w duchu żeby tak było już zawsze i żeby nic nas nie
rozłączyło.
-Wiesz, że jesteś moim wszystkim? –spytałem nieśmiało,
bawiąc się wystającym kosmykiem włosów Olivii.Zarumieniła się i schowała twarz
w mój tors.
-Tak dawno tego nie mówiłeś…-powiedziała, spoglądając na
mnie swoimi radosnymi oczami.
-Będę cię chronił, dobrze? - dziewczyna pokiwała
delikatnie głową – A ty nie będziesz się bała, okej?-posmutniałem, wiedząc do
czego zmierzam. Po tak trudnych zdarzeniach ciężko jest rozmawiać o równie
przykrych rzeczach. Kur*a, to naprawdę nie było łatwe.
-Chodzi o Chaz’a, prawda? –poczułem jak zimny dreszcz przechodzi
przez jej ciało. Objąłem ją opiekuńczo ramieniem i musnąłem w czoło.
-Najważniejsze jest żebyś nie panikowała. Po prostu daj
mi się tym wszystkim zająć. –uśmiechnąłem się, aby rozwiać jej wszelkie obawy i
zmartwienia. W odpowiedzi Olivia ścisnęła mnie mocniej. To był dla niej trudny
czas, ale miałem nadzieję że z moją pomocą uda nam się przez to wszystko
przejść.
-Dobrze byłoby gdybyś też zamieszkała u mnie.. –powiedziałem,
po czym szybko dodałem- Będziesz bezpieczniejsza, będę mógł cały czas pilnować
tego żeby nic ci się nie stało. –napotkałem jedynie negatywny wyraz twarzy
Olivii, wyrażający brak zgody.
-Justin, wiesz przecież że nie ma u ciebie dobrych
warunków. –oznajmiła cicho, nie chcąc sprawiać mi przykrości – Niedługo zacznie
się rok szkolny, muszę skupić się na nauce, bo…
-Sh…-przerwałem jej tłumaczenie i uśmiechnąłem się
–rozumiem .Jeśli zmienisz zdanie to po prostu mi powiedz,okej?-pokiwała głową
odwzajemniając uśmiech.
-Nie chcę nic mówić, ale jestem cholernie głodna.
–zaśmiałem się i wstałem z miejsca, pociągając za sobą Olivię.
-Zabrałbym cię na jakąś romantyczną kolację w wykwintnej
restauracji czy coś, ale dzisiaj wyszedłem z aresztu i tak trochę nie mam kasy.
–pokazałem puste kieszenie,a Olivia wybuchła śmiechem. Przyciągnąłem ją do
siebie i musnąłem dosyć namiętnie jej usta.
-Możemy iść do maka. –zaproponowała i wyciągnęła portfel
z kieszeni. – Ja coś mam. –spojrzałem na nią.
-To ja powinienem..
-Sh! –przerwała mi, kładąc palec wskazujący na moje usta.
–Przestań mówić ,że ty powinieneś coś zrobić. Po prostu bądź ze mną . -
położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej i oplotła ręce na moich
plecach.
-Jeśli chcesz. –zachichotałem.
-Na razie chcę jeść.
–ponownie się zaśmiałem, patrząc na jej uroczy wyraz twarzy.-Mówię
serio, Justin. Od rana nie miałam nic w ustach. – próbowała być poważna,ale jak
zwykle nie wychodziło jej to.
-Dobra, dobra. –podniosłem ręce w geście obronnym. –Już
idziemy. – puściłem jej oczko, na co się zarumieniła.
-Nienawidzę kiedy to robisz. –założyła ręce, udając
obrażoną.
-Co robię? –spytałem, jakbym nie wiedział o co chodzi i
objąłem ją od tyłu w tali, przygryzając delikatnie płatek jej ucha. Olivia wzdrygnęła,
zamykając w tym samym czasie oczy,a jej zmysły powędrowały na inną planetę.
-N-nie próbuj mnie uwodzić. –wyszeptała z trudem łapiąc
oddech.
-Ja cię uwodzę? –spojrzałem na nią z łobuzerskim
uśmieszkiem wymalowanym na mojej twarzy. Pokiwała głową, ale była zbyt uległa
by oprzeć się mojemu dotykowi. Powoli zacząłem zjeżdżać ustami w dół, dochodząc
do jej szyi. Muskałem każdy jej centymetr tak wolno, aby zdążyła odpłynąć.
Odchyliła się delikatnie w tył, wciąż nie otwierając oczu, aż opadła ponownie
na łóżko. Usiadłem tuż obok niej i namiętnie pocałowałem ją w usta.
-Justin, p-przestań. –Olivia cicho skomlała. W końcu, ku
mojemu zaskoczeniu, odepchnęła mnie od siebie i wstała.
-Mówiłam ci żebyś tego nie robił.- żartobliwie pogroziła mi
palcem, a ja się zaśmiałem. –Przez ciebie jestem dwa razy bardziej głodna.
-Oj przepraszam – również wstałem,po czym stanąłem przy
drzwiach .-Idziemy?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
wiem że długo nie pisałam rozdziałów
powód jest prosty
nie mam chyba dla kogo
rozważam zaprzestanie pisania rozdziałów
nie wiem czy jest jeszcze sens
Dziękuję
jeśli ktoś to przeczytał to proszę niech napisze jakiś komentarz czy coś:)
CZYTAM ! ! ! ;****
OdpowiedzUsuńBłagam, nie kończ z pisaniem! :c Twoje opowiadanie jest piękne! <3 Czekam na następne rozdziały ;) Masz talent. (Tak, nauczyłam się pisać komentarze, żeby Ci napisać, żebyś pisała dalej). A ten rozdział jest piękny po prostu, tak jak każdy przez Ciebie napisany <3
OdpowiedzUsuńto opowiadanie jest zajebiste czekam na następny rozdział pisz dalej
OdpowiedzUsuńpysz daley
OdpowiedzUsuńboże w końcu!!!! kocham cię Dziewczyno. twoje opowiadanie jest boskie. czekam na nn : -*
OdpowiedzUsuńnie kończ z pisaniem <3 to jest cudowne opowiadanie - @thisswaggirl_JB
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że zdziwiłam się, kiedy przeczytałam, że nie masz dla kogo pisać, Pod każdym postem jest jakiś komentarz, masz czytelników.naprawdę. Opowiadanie jest świetne, poprawnie napisane, nic dodać nic ująć. Nie muszę chyba nic więcej pisać, wiesz, że mi się podoba. Pisz dalej, masz do talent!
OdpowiedzUsuńpisz dalej licze na ciebie masz okropny talent:)! wierze w ciebie dziewczyno ;)
OdpowiedzUsuń