3.IT'S MY SECRET


JUSTIN’S POV

 
„Obecnie, nie potrzebujemy nikogo”.

„Musi być pan w pełni sprawny fizycznie”

„Odezwiemy się”

Te słowa wybrzmiewały dziś w moich uszach zdecydowanie za często. Chodzenie od sklepu do sklepu, od warsztatu do warsztatu, jest naprawdę męczące. Szkoda, że w tym okresie nikt nie potrzebuje pracowników. Starałem się, ale moje CV chyba nie zachęcało nikogo do tego, aby mnie wziąć. Wychodząc z ostatniego miejsca, gdzie mogłem dostać pracę, wyciągnąłem papierosa z kieszeni. Następnie odpaliłem go i pozwoliłem sobie cieszyć się nim.  Dym wypełniał całe otaczające mnie powietrze, a ja powoli się uspokajałem. Po chwili jednak wziąłem do ręki telefon i wystukałem numer Olivii.

-Cześć, Juss. – powiedziała, gdy tylko odebrała.

- Hej, skarbie. Dzwonię, żeby Ci powiedzieć, że nie znalazłem żadnej pracy . – wiedziałem, że trochę się rozczaruje, ale nic nie mówiła. – Starałem się, ale ludzie nie szukają nikogo kto ma złamaną rękę.

-Okej, rozumiem. – uśmiechnąłem się sam do siebie – Ja uzbierałam trochę z oszczędności i razem mam tylko 1500 dolarów.. Więcej nie ….

- Olivia! – przerwałem jej, a ona zaprzestała mówić – Nie wezmę od ciebie tylu… - chciałem dokończyć, ale zobaczyłem jak zza bloku przy którym siedziałem wychodzi znajoma mi postać. Opuściłem szczękę i nie dowierzałem własnym oczom. W moją stronę kierowała się Emily.

-Um… zadzwonię potem. – wciąż wpatrując się w dziewczynę, nie mogłem złapać oddechu. Nie dziwił mnie sam fakt, że tu przyszła, ale to jak była ubrana.  Skąpo i wyzywająco, a jej makijaż był najmocniejszym jaki w życiu widziałem. Gdy mnie zobaczyła, chciała uciekać, ale ja natychmiastowo wstałem i złapałem ją za rękę.

-Emily? – zapytałem, a ona z grymasem na twarzy odwróciła się w moją stronę. Nic nie powiedziała, a jedynie próbowała wyszarpać się z uścisku. Lekko ją puściłem, a ona wciąż się nie odzywała.

-Czy to jest to co…

-Zamknij się! – powiedziała, a potem popadła w histeryczny płacz. Teraz już nie miałem wątpliwości, że była prostytutką. Popatrzyłem na nią z większym współczuciem niż wcześniej i delikatnie pogłaskałem ją po ręce. Totalnie nie wiedziałem jak się zachować. Czy zadzwonić po Olivię, po jej rodziców… nie wiem, cokolwiek! Ale byłem w zbyt wielkim szoku by coś wymyślić.

-Tak wartościowa osoba jak ty nie powinna robić czegoś takiego. –powiedziałem ze smutkiem w głosie, a następnie zajęliśmy miejsce na ławce. Wciąż roztrzęsiona Emily, wyciągnęła telefon i przejrzała się w jego ekranie . Nie dowierzałem w to czego się właśnie dowiedziałem, ale nie mogłem jej tego okazywać. Teraz należało jedynie ją wspierać. Wyciągnąłem chusteczkę z kieszeni i podałem jej.

-Dziękuję. – wymamrotała i otarła nią twarz. Delikatnie się uśmiechnąłem, aby nieco rozluźnić atmosferę.

-Chcesz żebym zadzwonił po Olivię?

-Nie! –zaprzeczyła natychmiastowo .- Ona nie może o tym wiedzieć, naprawdę. Proszę, Justin, nie mów nikomu! – krzyczała rozhisteryzowana, a ja kiwałem głową na znak, że zrobię to o co mnie prosi.

-Chodź do mojego mieszkania. Zmyjesz makijaż i w ogóle. –zaproponowałem, ale wiedziałem, że jeśli przyjdzie tam Olivia, to nie obędzie się bez awantury. Jednak nie mogłem zostawić jej tutaj całej rozmazanej.

-Jeszcze ktoś zobaczy, że jestem u ciebie i wyjdzie na jaw… - nie mogła dokończyć. Doskonale ją rozumiałem, bo na jej miejscu też nie chciałbym aby ktoś się o tym dowiedział.

-Spokojnie. – powiedziałem i delikatnie otarłem jej policzki z łez. Uśmiechnęła się i złapała za moją dłoń i zatrzymała ją przy swoim policzku. Na początku poczułem jak ciepło z jej dotyku przechodzi przez całe moje ciało, ale po chwili lekko odsunąłem się od niej, czując że to nie fair w stosunku do Olivii.

-Chodźmy. – rzekłem, tym samym zmieniając temat naszych rozmów.

 

OLIVIA’S  POV

Ostatni raz przeliczyłam gotówkę, którą znalazłam szperając po wszystkich szafkach, kieszeniach i pudełkach.

-1425,1475,1500.. – liczyłam po cichu. To tylko półtora tysiąca, ale zawsze jakiś krok do przodu. Szczerze? Scooter wydawał się być w porządku, ale po aferach z wcześniejszymi „znajomymi” Justina, wolałam mieć pewność że tym razem nic mi się nie stanie.  W sumie, wiele przeszliśmy od kiedy jesteśmy razem. Nie mieliśmy nawet tygodnia, podczas którego moglibyśmy wspólnie odpocząć od wszystkich spraw i kłótni.Zawsze coś się działo, ale nigdy przez niego nie cierpiałam. Przez to nasz związek stał się silniejszy i teraz wiedziałam, że tylko z nim jestem bezpieczna…

-„ Nie płacz Olivia, idiotko! „- myślałam, czując  jak łzy po kolei spływają na moją twarz. Otarłam je ręką i otrząsnęłam się. Musiałam teraz spakować pieniądze i zawieźć je Justinowi. Powoli włożyłam je do torby i szczelnie ją zamknęłam, a następnie wyszłam z pokoju.

-Mamo! Idę do Justina! – krzyknęłam, schodząc po schodach. Po chwili na dole znalazła się także moja mama.

-Olivia… - odwróciłam głowę w jej stronę i narzuciłam na siebie bluzę. Lato w tym roku było naprawdę chłodne. – Jeśli możesz, nie wsiadaj z nim do samochodu, dobrze? – głęboko westchnęłam i przypomniałam sobie o ostatnim wypadku.

-Mamo.. on umie prowadzić.

-Mam co do tego wątpliwości po ostatnim razie! – rzekła surowym tonem, a ja podeszłam do niej i delikatnie przytuliłam, aby się uspokoiła.

-Nie wsiądę, okej? – pokiwała głową, a ja pocałowałam ją w policzek. – Idę, hej! – pomachała mi, a ja otworzyłam drzwi i zaczęłam kierować się w stronę furtki.

 

JUSTIN’S POV

-Rozgość się-powiedziałem i zachęciłem Emily ruchem ręki, aby weszła do środka. Lekko rozszerzyła kąciki ust i zdjęła z siebie dżinsową kurtkę. Potem usiadła na kanapie, a ja usadowiłem się naprzeciwko niej, na krześle.

-Ładnie tu masz nawet..- powiedziała, rozglądając się dookoła.

-Nie musisz kłamać. Serio. – zaśmiałem się, a ona zachichotała.

-No dobra. Jest okropnie. – teraz oboje wybuchliśmy śmiechem, bo dobrze wiedzieliśmy że mówiła prawdę.

-Jeszcze niedawno kupiłem sobie nowe meble, ale dziś ich nie ma. –pstryknąłem palcami. – musiałem je sprzedać.

-Czemu? – zapytała z zaciekawieniem w oczach. Długo myślałem nad odpowiedzią, aż w końcu wymyśliłem. Nie mogłem jej przecież opowiedzieć o tym, że jestem winny komuś 5 tysięcy dolarów.

-Bo uznałem, że nie pasują do tych obdartych ścian i powybijanych okien. – uśmiechnęła się szeroko i  nastąpiła niezręczna cisza.

- Justin.. ? – momentalnie na nią spojrzałem, a ona stała się zawstydzona. Kur*a, trudno było gadać z dziewczyną, która potajemnie się we mnie kocha i myśli, że o tym nie wiem.

-Tak? – zapytałem i przysunąłem się trochę bliżej niej.

- Umm… już nic. Chciałam tylko wiedzieć gdzie jest łazienka, żebym mogła się ogarnąć. –widać było, że to wymówka wymyślona na szybko, bo w rzeczywistości pewnie chciała mi powiedzieć, że jej się podobam.

-Tam – wskazałem na drzwi tuż obok kuchni, a ona wstała i ledwo co utrzymywała się na wysokich szpilkach. Nie rozumiałem jak można mieć tak mało szacunku do siebie, żeby dawać dupę jakimś obleśnym kolesiom?! Ale to jej życie, a mi to szczerze wisi. Chociaż nie powinno, bo to przyjaciółka Olivii.

Wtedy usłyszałem pukanie do drzwi. Przygryzłem wargi i podniosłem się z krzesła, a następnie otworzyłem je. Moje oczy uradowały się, kiedy zobaczyłem jak naprzeciwko mnie stoi  Olivia. Ona także miała roześmiany wyraz twarzy.

-Hej, skarbie. – mruknąłem namiętnie i od razu objąłem w talii, a ona oplotła ręce na mojej szyi. Po chwili pochyliłem się nad nią i przybliżyłem jej usta do moich. Następnie złączyłem je i delikatnie ssałem. Oboje się rozpływaliśmy. Tyle razy to robiliśmy, a za każdym razem stan podniecenia był coraz wyższy. To jak wyglądała też strasznie na mnie podziałało, bo miała na sobie krótkie spodenki i bluzkę z dość dużym dekoltem, co powodowało że widać jej było niewielką część  biustu.

-Olivia? – powiedziałem, kiedy delikatnie się ode mnie odsunęła . Spojrzała na mnie pytająco, a ja szepnąłem jej do ucha – Emily tu jest. – w pierwszej chwili jej oczy napełniły się gniewem, ale potem nieco złagodniały.

-Czemu? –mówiła przez zaciśnięte zęby.

-Nie  mogę ci wyjaśnić, ale.. – ściszyłem nieco głos, aby na pewno mnie nie usłyszała.- potem ci wszystko powiem. Tylko jak sobie pójdzie, okej? – szybko pokiwała głową i jeszcze raz musnąłem jej usta.

-Paliłeś? –spytała i odtrąciła mnie od siebie.Westchnąłem ciężko, bo miałem z tym skończyć dla niej.

-Byłem zestre…

-Olivia?! –usłyszeliśmy i natychmiastowo się od siebie odsunęliśmy. Głos Emily rozniósł się po całym mieszkaniu , a my staliśmy w zakłopotaniu i patrzyliśmy w podłogę. –Justin, miałeś… - spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem i podeszła bliżej do mojej dziewczyny.

-Hej, Emily. –powiedziała i popatrzyła na nią, widocznie zdziwiona jej ubiorem.

-Hej.. –odpowiedziała. – Ja już lepiej pójdę. –w jednym momencie wzięła swoją kurtkę z wieszaka i wyszła, zamykając za sobą drzwi. Nic nie mówiliśmy, a Olivia jedynie usiadła na kanapie.Zrobiłem to samo, obejmując ją ramieniem.

- Możesz mi teraz wyjaśnić o co chodzi? – wypuściłem powietrze, gromadzone w płucach i wydąłem usta.

- Nie powinienem ci o tym mówić. Zakazała mi, ale jesteś dla mnie ważniejsza, więc ufam ci i wierzę, że dochowasz tajemnicy. – pokiwała głową, a ja zacząłem – Emily jest prostytutką. – przymknąłem oczy, nie chcąc widzieć jej reakcji. Poczułem tylko jak zsuwa moją rękę, z jej ramienia i odsuwa się.

-Kochanie.. –przysunąłem się do niej, a jej małe oczka były pełne zdenerwowania i przerażenia.

- Przecież bym zauważyła! Przyjaźnimy się od tylu lat, ja… - tutaj zapowietrzyła się,  a ja pogłaskałem ją po udzie, by ją uspokoić.

-Spokojnie.. – szeptałem , a ona drżała i ciężko oddychała. Może nie powinienem był jej tego mówić? Miałem wątpliwości do tego czy dobrze zrobiłem…
 
 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak tu do was pisać po tak długiej przerwie? Na początku PRZEPRASZAM za to, że nie pisałam prawie 2 tygodnie! Ale miałam wiele problemów (szkoła + byłam chora. Miałam anginę). Teraz postaram się pisać nieco częściej, ale mam strasznie dużo nauki i nie wyrabiam :c Ale mam nadzieję, że rozdział wam się podoba :)
czytasz = komentujesz
 

6 komentarzy: