XXXVI


OLIVIA’S POV

 

- Olivia… Otwórz oczy! – wołał przerażony głos, który słyszałam jakby zza ściany. Nie umiałam jednak podnieść powiek, które były zbyt ociężałe abym mogła to zrobić. Momentalnie poczułam jak czyjaś dłoń klepie mnie po twarzy.

-Proszę…. – mówił jeszcze bardziej wystraszony Justin. Poczułam ucisk w klatce piersiowej i w jednej chwili otworzyłam oczy. Widziałam jak mój chłopak pochylał się nade mną, a ja leżałam w jego mieszkaniu. Uśmiechnął się i pomógł mi usiąść. Następnie przysiadł obok mnie i objął jednym ramieniem.

-Wszystko okej? – przyłożył swoją dłoń do mojego czoła, aby zobaczyć czy nie mam wysokiej temperatury. Nie odezwałam się.  – Olivia… przepraszam. – Widziałam jak zaciska pięści, a następnie przytulił mnie, pozwalając mi wtulić się w jego bluzkę. Położył jedną rękę na moim udzie i zaczął po nim przejeżdżać palcem, powodując że zaczęłam się uspokajać.

-Jesteś bezpieczna tutaj. A jemu nie daruję. Nie tym razem. – pokiwałam głową, powstrzymując wszystkie łzy jakie napłynęły do moich oczu.  –Nie płacz, kochanie. Proszę… - wyszeptał w moje włosy i pomógł mi zdjąć kurtkę.

-Chcesz się wykąpać? – spojrzał na mnie, a ja ponownie kiwnęłam głową. Złapał mnie w tali i zaprowadził do łazienki. Otworzył drzwi i podał mi ręcznik. –Pomóc ci ? – zastanowiłam się ale po chwili odpowiedziałam.

-Nie, dzięki… - ostatni raz musnął mnie w czoło i odszedł. Zamknęłam się na kluczyk i spojrzałam w lustro. Byłam brudna na twarzy, rękach i nogach. Ubrania były podarte. Patrzyłam na siebie z obrzydzeniem, wiedząc że przed chwilą dobierał się do mnie jakiś koleś. Zrzuciłam  z siebie ciuchy i odkręciłam wodę pod prysznicem.  Była lodowata, ale mogłam się tego spodziewać, skoro Justin niedawno nawet jej nie miał. Weszłam do kabiny i wycisnęłam trochę mydła. Rozprowadziłam je po całym swoim ciele. Czując jak po mnie spływa, uspokajałam się. Łzy mieszały się z zimną wodą, a ja starałam się je powstrzymać. Kiedy skończyłam, postawiłam jedną nogę na dywaniku a następnie drugą. Owinęłam się ręcznikiem i delikatnie osuszyłam  końcówki włosów. Potem pociągnęłam za klamkę i poszłam do Justina. Gdy mnie ujrzał, momentalnie odwrócił głowę i pozwolił usiąść na swoim kolanie.

-Dać ci jakąś bluzkę, kotku? – powiedział, sunąc wargami po moim policzku.

-Jeśli masz jakąś to mogłabym.. Moje ubrania są podarte. – lekko zsunął mnie z siebie i popędził do niewielkiej szafy, która była umiejscowiona przy kanapie. Po chwili podał mi starą, brązową koszulkę.

-Dziękuję – uśmiechnęłam się i wzięłam ją. Wstałam, a po sekundzie już miałam ją na sobie. Do tego założyłam jedynie swoje majtki.

- Nie mam żadnych spodni, które mogłyby na ciebie pasować. – zaśmiał się, a ja uderzyłam go w ramię, również rozszerzając kąciki ust. Znowu zajęłam miejsce obok niego. Ten przysunął się do mnie i potrącił swoim nosem moje czoło.

- Przepraszam. – wyszeptał, zbliżając się do mojego ciała coraz bardziej. Poczęłam mierzwić jego włosy, a drugą dłoń splątałam z jego.

-To nie twoja wina... – mruknęłam i próbowałam udawać, że nic się nie stało.

-Kocham cię bardzo. – musnął moje wargi i po chwili wysunął język. – tak bardzo… - pogłębiając pocałunek, przyciągnął mnie do siebie za biodro.  Nim się obejrzałam, siedziałam na nim okrakiem, a on całował moją szyję. Wygięłam się w łuk, będąc z nim coraz bliżej.

-On cię nigdy więcej nie skrzywdzi. Pożałuje tego co zrobił. – zignorowałam jego słowa, skupiając się na naszej bliskości. Zniknęły wszystkie otaczające nas problemy.  Liczyła się tylko ta chwila.

JUSTIN’S POV

Szedłem, zaciskając pięści. Bałem się, bo zostawiłem Olivię samą w mieszkaniu. Ale wiedziałem, że nie odpuszczę Chazowi. Tego było za wiele i w końcu musiałem coś z tym zrobić. Trzymając w dłoni pistolet, czułem że moje nogi stają się jak z waty. Byłem tuż obok jego mieszkania, ale cały czas obawiałem się tego, że nie upozoruję jego samobójstwa dość dobrze. Obawiałem się też, że policja mnie złapie i że trafię do więzienia.  Ale wiedziałem co należy zrobić. Musiałem go zabić i tyle. Zapukałem do drewnianych drzwi i spojrzałem na broń, którą momentalnie schowałem do kieszeni. Kiedy otworzył, poczułem obrzydzenie jego osobą.

-Bieber? – spytał naiwnie i zaprosił mnie do środka. Popatrzyłem na jego twarz i zrobiłem skrzywioną minę. Następnie on usiadł na kanapie i położył łokcie na kolanach.

- Czego chciałeś? – rozłożył ręce i uśmiechnął się. Wydąłem usta i sarkastycznie się zaśmiałem.

- Czego kur*a chciałem?! –wrzasnąłem, a mój głos rozniósł się po całym mieszkaniu.  – Zgwałciłeś Ollivię, skur*ielu! Nie daruję ci tego, rozumiesz?! – ten tylko spokojnie wstał i włożył ręce do kieszeni.

-Wtedy też tak mówiłeś, a gó*no zrobiłeś. Nie boję się ciebie. – pokręciłem głową i podszedłem bliżej niego, wyjmując pistolet. Jego źrenice powiększyły się, a ja przystawiłem mu go do skroni.

- Nie zrobisz tego… -rzekł. Stał nieruchomo i wpatrywał się w punkt naprzeciwko.

- Zrobię. Jak inaczej mogę cię ukarać?! – krzyknąłem głośno, a on zacisnął pięści.

-Kur*a, Bieber. Odłóż to! Byliśmy kumplami! – szyderczo się zaśmiałem i przycisnąłem narzędzie jeszcze bliżej niego.

- Byliśmy! A ty zgwałciłeś moją dziewczynę! Myślisz że ci daruję?! – Chaz zaczął głośniej oddychać i jego serce biło w szybkim tempie.  Widziałem jak na moich oczach robi się słaby. Nie miał siły. Zrobiłby wszystko żebym tylko odpuścił.

- Pojedziesz ze mną na komisariat i tam przyznasz się do gwałtu. – powiedziałem nieco spokojniejszym tonem i powoli oddalałem pistolet od jego głowy. Zerwał się i chciał uciec, ale złapałem go za rękę i wezwałem w tym samym momencie policję.

-Justin… Nie rób mi tego. Nie chcę spędzić paru lat w pier*lu. – wydąłem usta i wciąż mocno go trzymałem.

- Paru lat? Człowieku, spędzisz tam całe swoje zasrane życie! – widziałem jak do jego oczu napływają łzy.

-„Co ty robisz, Bieber?!” – myślałem. W końcu miałem go zabić, a jak zwykle się zlitowałem i odpuściłem.  Ale wiedziałem, że gdyby Olivia się dowiedziała że kogoś zamordowałem, bałaby się mnie. A moim zadaniem było zapewnić jej bezpieczeństwo. Po prostu cholernie ją kochałem i nic nie było w stanie tego zmienić.  

 

*godzinę później*

Wyjąłem klucz z kieszeni i otworzyłem nim swoje mieszkanie. Wszedłem tam i zobaczyłem jak Olivia siedzi na kanapie i pije wodę.

-Hej. – powiedziałem i delikatnie musnąłem jej policzek.Zarumieniła się i pozwoliła abym usiadł obok niej.

-Gdzie byłeś? – spytała i zaczęła jeździć palcem po moim torsie. Uśmiechnąłem się i rozłożyłem nogi, aby mogła się usadowić pomiędzy nimi. Zrobiła to, a potem ponowiła swoje pytanie.

-Zaprowadziłem go na komisariat. Przyznał się sam, więc jesteś bezpieczna. – rozpromieniła się i przystawiła swoje usta do moich. Potem lekko je pocałowała.

-Dziękuję. – powiedziała, wpatrując się w moje oczy.

-Nie masz za co, kotku. Zrobiłem to bo cię cholernie kocham.Inaczej bym go zabił. – przytuliłem ją mocno do siebie, nie pozwalając jej na powiedzenie niczego.

- Też cię kocham. –wymamrotała po chwili, a ja uniosłem jej podbródek ku górze. Następnie oddałem namiętny pocałunek na jej wargach i chciałem aby to trwało jak najdłużej.

XXXV


JUSTIN’S POV

 
Od rana siedziałem w studiu. Była 6-a, a ja zamiast spać, musiałem pokazywać propozycje moich piosenek. Wiele zostało odrzuconych, ale w końcu wspólnie ze Scooterem wybraliśmy jedenaście z nich.

-To mogę już iść? – zapytałem, kiedy zapisaliśmy je na kartce. Następnie przetarłem zaspaną twarz dłońmi i oparłem się o ścianę.  Scooter popatrzył na mnie z sarkazmem w oczach.

-Myślałeś, że praca w studiu jest taka prosta? –zaśmiał się, a ja westchnąłem i ponownie usiadłem na fotelu, kładąc łokcie na kolana. Następnie spuściłem głowę w dół i czułem, że staję się coraz bardziej senny. Miałem ochotę wyjść i rzucić to wszystko, ale myśl że mógłbym tak zawieźć siebie i Olivię , nie pozwalała mi na to.

-Kiedy nagrywamy? –odezwałem się, a dyrektor wytwórni spojrzał na mnie i wydął usta.

-Jeśli wszystko będzie szło dobrze to zaczniemy nawet za tydzień. – uśmiechnął się, a ja odwzajemniłem ten miły gest. –Jeszcze tylko podpiszecie parę dokumentów i będziecie mogli iść. –zapewnił, widząc że jestem zmęczony i lekko poddenerwowany. Ponownie podrapałem się po karku i spojrzałem na mój telefon.  Nie było ani jednego sms’a od Olivii. Martwiłem się strasznie, ale w końcu mogła jeszcze spać.

 

OLIVIA’S POV

Szłam do szkoły. Było zimno i padał deszcz, a ja musiałam iść na jakiś cholerny przystanek, bo mój ojciec nie mógł mnie zawieźć. Miałam na sobie jedynie cienką bluzkę oraz dżinsy i nie posiadałam parasolki. Westchnęłam i dalej podążałam przed siebie. Jednak w pewnym momencie zauważyłam jak obok mnie na ulicy zatrzymuje się samochód. Czarne, sportowe auto zrobiło na mnie ogromne wrażenie, ale mimo tego szłam prosto, bo bałam się kto to. Wtedy szyba uchyliła się i ujrzałam Chaz’a. Przewróciłam oczami i przystanęłam naprzeciwko niego.

- Nie jest ci zimno?  -spytał i zdjął z siebie full cap’a, którego miał. Zastanowiłam się chwilę, po czym odpowiedziałam.

-Jest.  – założyłam ręce i czekałam na to co zrobi.

-Wsiadaj. – wyszedł z auta i otworzył mi drzwi od drugiej strony.  Popatrzyłam na niego i drżałam. Trochę z obawy przed tym, że Justin nas zauważy, a trochę z chłodu który powiewał prosto w moją twarz.  Po zastanowieniu się, wsiadłam do pojazdu. Chaz się uśmiechnął i zakładając na siebie full cap’a, odjechał.  Siedziałam cicho i nie odzywałam się w ogóle. Nie chciałam zaczynać z nim konwersacji. Jednak musiałam to zrobić, kiedy zauważyłam jak mija on moją szkołę.

-Ej, już.- zbulwersowałam się, a on nie zwrócił na mnie uwagi i jechał prosto przed siebie, w tym samym czasie się śmiejąc.

-Zatrzymaj się! – odpięłam pasy i spojrzałam na niego ostrym spojrzeniem.

-Spokojnie… - powiedział, a ja przestraszyłam się. Wiedziałam, że jest on dobrym i uczuciowym chłopakiem, ale mimo to się bałam.

-Gdzie zmierzasz?! – krzyknęłam, a on szyderczo się uśmiechnął i przyspieszył, widząc że chcę wysiadać. Oparłam się o siedzenie i czekałam na rozwój wydarzeń.  Byłam coraz bardziej zniecierpliwiona, a gdy on zatrzymał się na jakimś osiedlu, zdenerwowałam się okropnie. Nie znałam tego miejsca.

- Miałam iść do szkoły! – wysiadłam i chciałam biec, ale Chaz podszedł do mnie i złapał za rękę energicznie. Nieco zabolało, więc jęknęłam.

-Nic nie mów i chodź za mną – zasłonił mi usta ręką, a ja poczułam się jak jego więzień. Już nie był słodkim nastolatkiem. Przybrał twarz groźnego mężczyzny. Zaprowadził mnie na samą górę, gdzie otworzył drzwi do prawdopodobnie swojego mieszkania.  Kiedy je za sobą zatrzasną, usiadł na kanapie i pokazał gestem abym uczyniła to samo. Niepewnie to zrobiłam, ale przysiadłam dalej od niego. On jednak przysunął się do mnie, a ja poczułam dreszcze.

-Przecież dobrze wiem, że tego chcesz…- pogłaskał mnie po udzie, a ja momentalnie drgnęłam.

-Niczego nie chcę, Chaz! Ja … - miałam dokończyć, ale on przyłożył palec wskazujący do moich ust. Czułam jak ze zdenerwowania zesztywniałam.

-Spójrz na mnie…- mruknął i skierował podbródek w swoją stronę. Chciał zbliżyć do siebie nasze wargi, ale ja nie pozwoliłam na to.

-Chaz! –krzyknęłam i w jednej chwili wstałam. – Nigdy z tobą nie będę! Zrozum to, a teraz daj mi wyjść! –pragnęłam opuścić to pomieszczenie, ale on szarpnął za moją rękę i rzucił na łóżko.

-Będziesz moja, rozumiesz kur*a?! – wrzasnął przeraźliwie i zaczął zdejmować moją bluzkę. Byłam w szoku i nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Nie sądziłam, że byłby w stanie zrobić coś takiego! Próbowałam go jakkolwiek powstrzymać,ale na nic się nie zdały moje starania. Jeszcze nie płakałam, starałam się być silna. Prosiłam, aby przestał, ale on tylko szarpał mocniej. W końcu udało mu się osiągnąć swój cel. Zostałam w samym staniku. Ale dla niego to nie był koniec. Począł ściągać moje spodnie. Już nie miałam sił ani odwagi żeby z nim walczyć. Czekałam aż to się skończy. Do moich oczu napłynęły łzy, a zaraz spływały  po moim ciele. Schodził niżej i kiedy sięgnął po moje majtki, rozpłakałam się jak nigdy. Jęczałam tylko, aby już skończył, aby nic nie robił.

-P-proszę. Przestań… - łkałam. Uśmiechał się szyderczo, a ja czułam obrzydzenie. Byłam brudna i chciałam teraz żeby mój chłopak tu był.

-Będę robił z tobą co chcę..- schylił się niżej i już chciał zdejmować swoje spodnie, gdy usłyszał głośne pukanie do drzwi. Zdenerwowany podszedł do nich, a ja odetchnęłam z ulgą. Wciąż jednak drżałam ze strachu. Miałam tak wielką nadzieję, że to jest Justin, ale straciłam ją kiedy zobaczyłam w drzwiach jakiegoś innego mężczyznę. Miał wygoloną głowę, tatuaże na rękach i nogach. Wyglądał przerażająco.

-Kolega przyszedł mi pomóc. – szyderczo się zaśmiał, a ja czułam jeszcze większe obrzydzenie. Otarłam morze łez i nie wytrzymałam, gdy obydwoje zdjęli z siebie bieliznę.

-Proszę nie.. – szlochałam. – Błagam. – mówiłam, gdy oni zbliżali się do mnie. Wiedziałam co mnie czeka i wolałam już umrzeć niż to znosić.

-Niezłe ciałko, kotku… - mruknął ten drugi. Skrzywiłam się i rozpłakałam jeszcze bardziej. Odwróciłam głowę w drugą stronę, nie patrząc na nic.

 

*godzinę później*

Szłam jakimiś uliczkami, nawet nie wiedząc gdzie. Moje ubrania były podarte, a ja nie mogłam iść przez panującą na dworze temperaturę. Nie wierzyłam, że to zrobił. A właściwie zrobili. Płakałam, ale żaden z nich nie zwracał na to uwagi. Kiedy skończyli, uciekłam. W tym momencie usłyszałam wibrację w telefonie.

-H-halo? – powiedziałam po odebraniu.

-Olivia? Co się stało? – spytał z troską w głosie, Justin. Otarłam łzy, które spływały po moim policzku i zamknęłam oczy.

-Przyjedź po mnie, proszę. Jestem gdzieś obok mieszkania Chaz’a… - wiedziałam jak zareaguje, ale musiał po mnie przyjechać. Wolałam powiedzieć mu prawdę, niż być tu nawet sekundę dłużej.

-Co ty u niego robiłaś?! – krzyknął i już miał dokończyć, kiedy mu przerwałam.

-Gó*no! Chcesz wiedzieć co? Proszę bardzo! Zostałam zgwałcona! – po tym zdaniu zaczęłam szlochać jeszcze bardziej. Nie odzywał się przez parę minut, a ja przysiadłam przy byle jakim drzewie i zaczęłam się zanosić od płaczu.

-Po prostu tu przyjedź. – powiedziałam, słysząc jego ciężkie oddechy. Rozłączyłam się i pragnęłam jedynie o tym żeby pójść z nim do mojego domu i się wykąpać. Byłam taka brudna. Czułam ucisk w klatce piersiowej i okropny ból głowy. Świat krążył wokół mnie. Zemdlałam.
 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu udało mi się go napisać! :) Przepraszam, że tak długo,ale wiecie.. wakacje są więc nie mogę cały czas przed komputerem siedzieć ;p Jak wam się podoba? Jesteście ciekawi co dalej? Piszcie komentarze, ale także na asku http://ask.fm/ZygZak2210 . Jeśli coś wam się nie podoba to nie wstydźcie się powiedzieć! Czekam na konstruktywną krytykę :)
xoxo <3

XXXIV


OLIVIA’S POV

 

Obudził mnie głośny dźwięk mojego budzika. Wstałam i wyłączyłam go zamaszystym ruchem ręki. Szkoda, że leżałam na swoim łóżku, bo o wiele bardziej wolałabym teraz być w objęciach Justina. Niestety moja mama jest zbyt czujna i zadzwoniła do mnie tuż po tym jak wróciłam z moim chłopakiem z cmentarza.  Byłam na siebie strasznie zła, że zostawiłam go samego w mieszkaniu kiedy był tak zrozpaczony.  W jednej chwili sięgnęłam po telefon i wybrałam jego numer, chcąc się upewnić czy wszystko okej. Po paru sygnałach odebrał. Miał zachrypnięty i zaspany głos.

- Halo? – powiedział, a ja zacisnęłam szczękę.

- Hej… - przeciągnęłam i starałam się mówić ciszej, aby mama nie usłyszała. – Wszystko dobrze?

- Jest lepiej, kochanie. Dziękuję. – uśmiechnęłam się w duchu i przygryzłam wargi, czując jak on robi to samo. – Ale chciałbym żebyś teraz tu była… - zachichotałam, słysząc jak jego głos robi się coraz weselszy.

-Dobrze wiesz, że moja mama by mi nie pozwoliła. – zasmuciłam się, a Juss westchnął ciężko.

-Masz całkowity szlaban na widywanie się ze mną? –spytał.

-Nie… ale nie mogę siedzieć u ciebie dłużej niż dwie godziny. – powiedziałam, naśladując moją mamę na co on się zaśmiał.

-Czyli mogę do ciebie teraz przyjść? – oblizałam usta i podeszłam do okna.

-W sumie… za dwa dni koniec roku…  Oceny już wystawione, więc możesz. – rozpromieniłam się, słysząc jak ekscytuje się tym, że zaraz mnie spotka.

-Będę za 15 minut. Czekaj na mnie, skarbie. – widziałam oczami wyobraźni jak właśnie puszcza mi oczko.

-„Mam to naprawdę gdzieś, że muszę iść do szkoły. Nic teraz nie robimy, a nawet jeśli matka będzie miała problem, to trudno. Oleję ją. „ – myślałam, schodząc na dół.

-Mamo! – krzyknęłam kiedy znalazłam się w salonie. Nikt się nie odezwał. – Mamo! – wrzasnęłam jeszcze raz, ale tym razem nie zastałam jej, a jedynie tatę. Ciekawe, bo zazwyczaj o tej porze był już w pracy.

-Gdzie mama? –spytałam, a on oparł się o ścianę. Następnie wyjął jakąś kartkę i pokazał mi ją. Widniały na niej moje oceny, które nie były zadowalające.

-Jesteś z siebie dumna? – powiedział ojciec srogim tonem. Przełknęłam ślinę i opadłam na fotel.

-Tato..  Ludzie w klasie mają gorsze średnie. 3,8 to nie koniec świata. – uśmiechnęłam się, chcąc rozluźnić atmosferę.

-Nie chodzi mi o to. Oceny to jedno, ale mi chodzi o coś znacznie poważniejszego, Olivia. – spojrzałam na niego pytająco. – Mam wrażenie, że ten twój chłopak źle na ciebie działa.  – parsknęłam śmiechem i odwróciłam głowę w drugą stronę.

-Justin ? Przestań… - wstałam i stanęłam naprzeciwko niego. -  On się o mnie troszczy. Naprawdę. –zapewniłam go, a on ciężko oddychał, po chwili zmieniając temat.

- Mama dzisiaj musiała pojechać wcześniej do pracy. Ja cię zawiozę więc…-chciał dokończyć, ale ja mu przerwałam.

-Zostanę w domu. Umm… nauczyciele sami mówią, że nie ma już sensu abyśmy chodzili do szkoły, więc chyba mogę zostać. – wzruszyłam ramionami, a on wywrócił oczami. Po chwili zastanowienia, odpowiedział.

-No dobrze, ale jutro musisz iść! – powiedział z powagą w głosie. Pokiwałam głową i zadowolona z siebie, popędziłam na górę. Słysząc jak tata zatrzaskuje za sobą drzwi, podeszłam do okna upewniając się że wychodzi. Zarzuciłam na siebie jakieś jeansy, bluzkę i ogarnęłam się w łazience. Zaraz po tym  jak ojciec wsiadł do samochodu i odjechał, zauważyłam nadchodzącego Justina. Poczekał aż on odjedzie, po czym zapukał do drzwi. Pobiegłam jak szalona na dół i pełna ekscytacji, uchyliłam je. Nic nie powiedział, a już dobrał się do moich ust, namiętnie je całując. Wepchnął w nie język, a ja cicho jęknęłam. Po chwili przeniósł się nieco niżej,  obdarowując pocałunkami moją szyję i dekolt. Sunął wargami po moich policzkach, a gdy zjechał w dół, energicznie zaczerpnęłam powietrza.

- Nie wiem czy ci to mówiłem, ale jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką widziałem… - mruknął w moje włosy. Zarumieniłam się i odwróciłam głowę w drugą stronę.

-Przestań.. wcale tak nie jest… - próbowałam ukryć zakłopotanie, ale chyba nie udawało mi się to zbyt dobrze. Kiedy on usłyszał moje słowa, natychmiast wziął moją twarz w dłonie i pogłaskał po policzku.

- Jest tak. I już. – bez namysłu namiętnie zaczął ssać moje usta.Wpijał się w nie coraz bardziej, a ja czułam jak temperatura naszych ciał się podwyższa.  Po chwili oderwaliśmy się od siebie, z trudem łapiąc oddech. Justin jednak nie dał mi odpocząć, bo  natychmiast usiadł na kanapie i posadził mnie na swoim kolanie.

-Wiesz co, kotku? – spytał, szepcząc mi w ucho. Pokręciłam głową. – Napisałem dla ciebie pierwszą piosenkę,która znajdzie się na płycie… - momentalnie podskoczyłam w górę i pisnęłam z radości. Zakryłam usta dłonią i całe moje ciało oraz umysł  były podekscytowane.

-Jak to? – wyksztusiłam z siebie, jednocześnie oplatając ręce na szyi mojego chłopaka. Zachichotał i zaczął się bawić moimi włosami.

-To na razie tylko słowa, ale… chcesz przeczytać? – zamaszyście pokiwałam głową i w tym momencie on wyciągnął kartkę papieru z kieszeni.  Wyrwałam mu ją i zaczęłam czytać.

Across the ocean, across the sea
Starting to forget the way you look at me now
Over the mountains, across the sky
Need to see your face, I need to look in your eyes
Through the storm and through the clouds
Bumps in the road and upside down now
I know it's hard babe to sleep at night
Don't you worry, cause everything's gonna be alright
Be alright

Through the sorrow and the fights
Don't you worry, cause everything's gonna be alright
Be alright

All along in my room
Waiting for your phone call to come soon
For you, oh, I would walk a thousand miles
To be in your arms holding my heart
Oh I, oh I, I love you
And everything's gonna be alright
Be alright”

 

Nim się zorientowałam, do moich oczu zaczęły napływać liczne łzy.Otarłam je rękawem i nie mogłam posklejać słów. Każde które bym wypowiedziała, byłoby zbyt błahe żeby opisać to co właśnie czułam.

-Podoba ci się? – spytał w końcu, a ja otrząsnęłam się i uśmiechnęłam szeroko. Nie powstrzymywałam płaczu, bo był chyba najlepszą odpowiedzią na jego pytanie.

-Ja… - otworzyłam usta, ale nie byłam w stanie dokończyć. – Ja nie wiem co powiedzieć, Justin. Czy to… to jest  o mnie? – uniosłam brwi ku górze, a on pokiwał głową. Przygryzłam wargi i odchyliłam się w tył,aby łzy nie wypłynęły mi na twarz.  –Jest idealne. Naprawdę. Nie sądziłam, że..

-Że aż tak cię kocham? – dokończył za mnie,a ja potwierdziłam.- Przecież tyle razy ci mówię, że jesteś dla mnie wszystkim.  –poczęłam mierzwić jego włosy.

-Może po prostu wciąż nie mogę uwierzyć w to, że mam kogoś takiego jak ty? – rozszerzył kąciki ust i spojrzał w dół.

-Kocham cię. – powiedział i szybko opadł na łóżko, pociągając mnie za sobą. Złapał za biodro i przysunął jeszcze bliżej. – I zamierzam ci to teraz udowodnić. – w jednej chwili zdjął z siebie koszulkę, pozostawiając swój nagi tors, a ja uczyniłam to samo, zostając jedynie w staniku. Kiedy wpił się we mnie swoimi zębami, jęknęłam. Bieber energicznym ruchem zsunął z siebie spodnie i to samo zrobił ze mną. Zostaliśmy nadzy. Dobrze wiedzieliśmy co teraz zamierzamy uczynić i nie mieliśmy najmniejszej ochoty z tym zwlekać.

DZIĘKUJĘ!

Chciałabym Wam bardzo podziękować za 10 tysięcy wejść, które niedawno przekroczyliście! :) Jest mi naprawdę strasznie miło kiedy czytam wasze cudowne komentarze i kiedy widzę, że to co robię ma sens. Motywuje mnie to do pisania kolejnych rozdziałów. Jesteście niesamowici, kocham Was! :) Przy okazji.Pod poprzednim rozdziałem pojawiło się pytanie czy jest to ostatni rozdział. Nie, nie jest. Będzie ich jeszcze wiele :)
Jeśli macie jakieś pytania to zadawajcie je na asku http://ask.fm/ZygZak2210 lub na twitterze https://twitter.com/ZygZak2210 . Jeszcze raz dziękuję! <3

XXXIII


OLIVIA’S POV


-Jesteś taka piękna…- szeptał w moje włosy, jednocześnie przysuwając mnie do siebie.  Szliśmy po schodach prosto do jego mieszkania, cały czas się całując. Napierał na mnie swoim ciałem, a kiedy znaleźliśmy się przy jego drzwiach, on otworzył je jednym ruchem. Wchodząc do środka, zatrzasnął je i poprowadził mnie do łóżka.  Opadł na nie i przyciągnął mnie za biodro, tak że położyłam się tuż obok niego. Justin sunął swoimi wargami po mojej szyi, co spowodowało że wygięłam się w tył. Wysunął język i zaczął nim przejeżdżać po moich wargach. Cicho jęknęłam i pociągnęłam za końcówki jego włosów, a on przybliżył się do mnie jeszcze bardziej. Nasze ciała się stykały, a Bieber cały czas w coraz szybszym tempie muskał moje usta. Toczyliśmy ze sobą walkę językami i wtedy on niespodziewanie odsunął się ode mnie. Ciężko oddychał i wciąż przytrzymywał za dolną partię ciała.

- Wiesz, że cię kocham? – zapytał, a ja zachichotałam.

-Wiem… - splątaliśmy nasze ręce i patrzyliśmy sobie w oczy. Westchnął i wtedy  wypowiedział słowa, które spowodowały u mnie wyższe ciśnienie.  

- Chcę to z tobą zrobić. – przygryzł wargi, a ja zaczerpnęłam powietrza.Zastanowiłam się nad tym chwilę, ale wiedziałam czego chcę. Po sekundzie pokiwałam głową i zamknęłam oczy.

-Ja też. – przytaknęłam, a on momentalnie rozszerzył kąciki ust i położył mnie na sobie, w tym samym momencie zdejmując swoją koszulkę.


*godzinę później*

  Leżeliśmy na jego łóżku. Byliśmy nadzy, ale nie przeszkadzało nam to. Wciąż nie wierzyłam, że zrobiłam to po raz pierwszy, ale cieszyłam się że właśnie z nim. Wtulając się w jego tors, czułam jedynie jak obejmuje mnie ramieniem.

-Kocham cię. – powiedział i musnął moje czoło, przysuwając się do mnie.

-Ja ciebie też.- odpowiedziałam pocałunkiem w policzek. 

-Tak bardzo cię kocham.. –powtórzył odwracając się w moją stronę i znowu wsunął język do moich ust, na co zrobiłam to samo. W pewnym momencie odsunął się ode mnie i wstał.

- Co robisz? –zapytałam, otulając się kocem i usiadłam na krawędzi łóżka.

-Idę się napić.- powiedział, zakładając na siebie jedynie parę bokserek.  Sięgnęłam po moje majtki oraz stanik i również je nałożyłam, a następnie popędziłam za nim do kuchni. Kiedy mnie tam ujrzał, odwrócił się i ponownie przyciągnął do siebie, a następnie delikatnie musnął moją szyję. Zarumieniłam się i odgarnęłam włosy za ucho. On wziął szklankę wody i po chwili napił się z niej. Następnie podał mi ją, tak abym ja również mogła zgasić pragnienie.

-Nie dziwię się, że chce ci się pić. – zaśmiał się i oparł o blat kuchenny. Uderzyłam go w ramię, a on przyciągnął mnie do siebie, łapiąc w talii. – Byłaś niesamowita. – powiedział, w tym samym czasie bawiąc się moimi włosami. Znowu poczułam jak moje policzki stają się czerwone.

-Dzięki. Ty też. – przygryzłam wargi i wydęłam usta, widząc jak on również się rumieni. Następnie podeszłam do niego i oplotłam ręce wokół jego szyi. – dziękuję. – powiedziałam, a on położył moją głowę na swoim torsie.

-Ja też ci dziękuję. Dzięki tobie ja.. – pokręcił głową – ja uwierzyłem w miłość. Zapomniałem o przeszłości i poczułem, że znowu mogę być szczęśliwy. Z tobą. – uśmiechnęłam się ze wzruszeniem w oczach i mocno się do niego przytuliłam. Wszystkie negatywne emocje odpłynęły i liczył się tylko on.  Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Justin odsunął się ode mnie i widocznie był zdenerwowany.

-Czy do jasnej cholery nie możemy nawet przez chwilę pobyć sami?! –krzyczał, idąc w stronę wejścia.

-Może byś się ubrał..-zasugerowałam, a on to olał i otworzył niespodziewanemu gościowi. Popędziłam do pokoju i narzuciłam na siebie moje rurki oraz t-shirt.

-Siema, stary. –słyszałam. W pewnym momencie do salonu wszedł Justin, a za nim Scooter Braun. Nieśmiało się uśmiechnęłam i przywitałam się.

-To jest powód dla którego wyleciałeś z Atlanty? – zapytał, wskazując na mnie. Bieber rozszerzył kąciki ust i posadził mnie na swoim kolanie.

-Uhm. – odparł i sunął swoimi wargami o moje. Odsunęłam się od niego, czując że to niestosowne.

-Przepraszam,  że nachodzę cię tak rano.. –odparł Scooter, zmieniając temat. – Ale mam dobrą wiadomość. –oparł łokcie o kolana i zaczął.- No więc znalazłem inną wytwórnię płytową, która zgodziła się wydać twoją płytę. A co najlepsze, jest ona tu.Dosłownie parę kilometrów od twojego mieszkania. – w jednej chwili podskoczyłam z radości i rzuciłam się na Justina. Niemalże powstrzymywałam łzy radości, które gromadziłam w oczach. On musnął moje wargi i z uśmiechem na twarzy, spytał:

-Kiedy mamy zacząć? – mężczyzna wydął usta i spojrzał na nas.

-Za tydzień.Tak więc musimy wziąć się do roboty. – mój chłopak pokiwał głową i starał się ukryć szczęście jakie go w tej chwili ogarnęło.


*15 minut później*


-Dzięki, Scooter. – powiedział na pożegnanie i zatrzasnął za nim drzwi. Pełen radości, która ogarnęła jego ciało i umysł, popędził do mnie. Leżałam na łóżku i tylko na niego czekałam. Przygryzł wargi i opadł na nie, kładąc się obok mnie.

-Czuję, że w końcu coś mi się w życiu uda…- powiedział, patrząc na mnie

-Nareszcie będziesz mógł zarobić w normalny sposób. – powiedziałam,zaznaczając słowo „normalny”.

-Kiedy już będę miał wystarczająco dużo kasy, to… - zaczął się zastanawiać. – wykupię jakiś dom w Californii i tam razem zamieszkamy. Będę tylko ja i ty… - przybliżył się do mnie i splótł nasze dłonie ze sobą, jednocześnie całując moje czoło. – zachichotałam, słysząc jak planuje naszą przyszłość. On także się śmiał, ale w pewnym momencie przybrał smutny wyraz twarzy.

-Co się stało? – zapytałam z obawą w głosie i pogłaskałam go po policzku.

-Który dzisiaj? – wyciągnęłam telefon i spojrzałam na datę, a następnie mu ją podałam. – Justin… - potrąciłam go, widząc jak do jego oczu napływają liczne łzy. On momentalnie otarł je i westchnął.

-Dz-dzisiaj – jego głos drgał tak bardzo, że nie mógł wypowiedzieć nawet słowa. – Dzisiaj są urodziny mojej mamy… - wydusił w końcu i po prostu się rozpłakał. Ja także czułam, że po policzku spływają mi łzy, a powieki stały się czerwone. W tym momencie naprawdę nie wiedziałam co powiedzieć. Zamarłam i spróbowałam się postawić na jego miejscu.

-Chcesz tam pojechać? – spytałam ze smutkiem w głosie. On tylko kiwnął głową i wstał z łóżka. Widać było jak bardzo cierpiał i jak ważną była dla niego osobą.


JUSTIN’S POV

Szedłem, trzymając Olivię za rękę. Kiedy byliśmy już przed bramą wejściową na cmentarz, ona ścisnęła mnie mocniej.

-Wszystko dobrze? – spytała i znowu odwróciła mnie tak, że stałem z nią twarzą w twarz.

-T-tak. – powiedziałem, chcąc już tam wejść. Ona lekko się uśmiechnęła i poszła za mną. Szukałem grobu mojej mamy, nie mogąc go znaleźć. Skręciłem w jedną uliczkę i wtedy ujrzałem jej zdjęcie na nagrobku. Łzy napłynęły do moich oczu, ale ja otarłem je bluzką. Podszedłem bliżej,zostawiając Olivię nieco dalej. Uklęknąłem, czując jak moje nogi stają się bezsilne. Zacząłem łkać tak bardzo, że nie mogłem przestać.

-Boże… czemu mi to robisz?! –krzyczałem przez płacz. Nie wierzyłem, że emocje wzięły nade mną górę, a jednak.Uderzałem pięścią o chodnik, cały czas szlochając. W pewnym momencie poczułem dłoń Olivii na moim ramieniu. Wiedziałem, że muszę się uspokoić, ale nie potrafiłem. Wstałem i momentalnie się w nią wtuliłem.

-Idźmy stąd. – zarządziłem.  Posłuchała mnie i złapała za rękę.

                   

XXXII


JUSTIN’S POV

 
Biegłem w stronę domu Emily. Szczerze? Miałem już dość tych ciągłych afer, bójek i zagrożenia. Pragnąłem jedynie żyć z Olivią i cieszyć się tym, że możemy być razem. Jednak przez to jak żyłem kiedyś, teraz musiałem pozałatwiać wszystkie sprawy.

„Pozbyłem się Dave’a, pozbędę się i Matt’a” – myślałem wciąż idąc przed siebie. Chciałem jedynie uniknąć teraz innych nieprzyjemności. Musiałem przytrzymać go, zadzwonić na policję i powiedzieć że nas nęka.

-„Wyjdę na tchórza i idiotę, ale wolę zapewnić bezpieczeństwo Olivii, niż mojej dumie.” – westchnąłem i nerwowo zapukałem do drzwi Emily. Nikt nie otwierał, ale gdy pociągnąłem za klamkę,  te uchyliły się.Wbiegłem cały spocony i zdenerwowany do środka, słysząc jedynie głośne krzyki. Powędrowałem na górę, skąd dochodziły odgłosy.Dokładniej z sypialni. Pełen obaw stanąłem przy ścianie, a już po chwili szarpnąłem za klamkę i wszedłem do pomieszczenia. Zamurowało mnie, nie wiedziałem co robić. Dziewczyna przywiązana była do krzesła i starała się wstać, a nad nią stał nie tylko Matt, lecz i mój ojciec. Widziałem jak ona płakała coraz bardziej, ale kiedy mnie ujrzała miała nadzieję że to się skończy.

-Co tu robisz, synu? – spytał bezczelnie mój ojciec. Miałem ochotę mu przywalić, ale musiałem zadzwonić po policję a gdybym im coś zrobił to dla mnie też to by się źle skończyło.

-Nie pozwalam ci tak do mnie mówić – powiedziałem ze spokojem w głosie, na co Matt się zaśmiał.

-To jest twój ojciec? – znów wybuchł śmiechem. –Ale jaja… To znaczy że to twój ojciec zabił twoją matkę?Haha… Nie wierzę.. – w jednym momencie moje oczy stały się szklane, a ciało zaczęło drżeć.

-To ty ją zabiłeś?! – rzuciłem się na niego z pięściami i nie dałem rady już powstrzymywać łez. – Ty, skur*ielu! Pieprzony idioto! – kopałem go z całych sił, nie dając za wygraną. Miałem ochotę go teraz postrzelić albo dźgnąć nożem. Tak żebym pozbył się go raz na zawsze.  Szkoda, że był silniejszy i zanim się obejrzałem, to leżałem już na podłodze i zwijałem się z bólu. Nie umiałem powstrzymać płaczu. Tak cholernie bolało mnie to, że mój własny ojciec zamordował jedyną osobę którą kiedyś kochałem. Zawsze był potworem, ale teraz widziałem w nim kogoś jeszcze gorszego.  Szczerze, to nic nie rozumiałem. Ale wiedziałem, że tych trzech idiotów (Dave, Matt i mój ojciec) muszą ponieść karę za to co zrobili. Wyciągnąłem Iphona z kieszeni i wybrałem numer na policję. Jednak nie zdążyłem nic powiedzieć, bo Matt wyrwał mi go z ręki. Czułem, że muszę coś zrobić. Momentalnie się podniosłem i łapiąc się za brzuch, powiedziałem:

-Wypuśćcie Emily. Ona nie jest niczemu winna. Załatwcie to ze mną. – stanąłem i włożyłem ręce w kieszenie. Popatrzyli na siebie, a po chwili odwiązali zapłakaną dziewczynę.

-Idź już.- rozkazałem, a ona ledwo trzymając się na nogach, wyszła. Matt i Jeremy (nie miałem go już ochoty nazywać moim ojcem) podeszli do mnie.

- Oddam ci tą kasę, Matt – sarkastycznie się zaśmiał i pokręcił głową.

-Oddasz mi tą kasę teraz albo rozpieprzę ci łeb. – wydąłem usta i wyciągnąłem portfel, a następnie pokazałem mu panującą tam pustkę.

-Nie mam nic. I nie muszę nic mieć, bo… - w jednym momencie usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi, a do pokoju wszedł policjant.

-Co się tu dzieje? – zapytał, a ja poczułem ulgę, która ogarnęła moje ciało i umysł.

-Czy mogę to wyjaśnić na komisariacie? –spytałem, a on pokiwał głową i skuł w kajdanki Jeremiego oraz Matta.Wyprowadził ich na dwór. Uśmiechnąłem się w duchu, a potem poszedłem za nimi, mijając stojącą w korytarzu Emily.Potem widziałem jak wsiadają do radiowozu.

-Proszę pojechać z nami.  – powiedział do mnie komendant, a ja usiadłem na tylnym siedzeniu.

 

EMILY’S POV

Cała się trzęsłam, a moja twarz była zalana łzami. Co chwila ocierałam czerwone od płaczu powieki i czekałam w drzwiach na pojawienie się Olivii. Od czasu do czasu patrzyłam na telefon, na wypadek gdyby wysłała mi smsa albo dzwoniła. Minuty wydawały się trwać godziny, a ja niecierpliwiłam się coraz bardziej. Jednak w końcu rozbrzmiał w moim domu dźwięk dzwonka. Podbiegłam i otworzyłam mojej przyjaciółce.

-Co się stało? – zapytała, kiedy tylko mnie ujrzała.Spróbowałam się otrząsnąć by móc odpowiedzieć. Po chwili odparłam:

-Ja sama nie wiem… Byłam w domu i w pewnym momencie zobaczyłam jak przez otwarte okno wchodzi dwóch takich mężczyzn.. Jeden by dużo starszy, miał z czterdzieści lat. A jeden z dwadzieścia lub trzydzieści… nieważne. – wiedziałam, że jeśli jej powiem to mogę popsuć jej związek z Justinem, ale czułam że szczerość będzie najlepszym rozwiązaniem. – Ja się przestraszyłam i zagroziłam im policją, a oni śmieli mi się w twarz. Położyli mnie siłą na kanapie i wtedy ten młodszy powiedział, że jeśli „Bieber” nie odda mu kasy to mnie zabiją. A za chwilę zaprowadzili mnie na górę, gdzie przywiązali do krzesła i… i przyszedł twój chłopak. Uratował mnie i ja wyszłam .Wtedy zadzwoniłam na policję.  Justin pojechał z nimi, ja… - ciężko oddychałam i jąkałam się coraz bardziej, a Olivia kręciła głową z niedowierzaniem w oczach. Objęła mnie ramieniem, co świadczyło o tym że nie muszę już nic więcej mówić. Starałam się uspokoić myśli, ale było ich zbyt wiele. Widziałam jak stara się coś z siebie wyksztusić, ale nie dawała rady.

- Czy ten starszy mężczyzna… Czy on był jego ojcem? – wypowiedziała w końcu.Chwilę milczałam, ale potem pokiwałam głową, na co ona rozpłakała się. – Emily, przepraszam. Muszę wyjść. – ostatni raz mnie przytuliła i szybko pobiegła przed siebie.

 

JUSTIN’S POV

Policjant siedział naprzeciwko mnie i wpatrywał się w moją osobę.

-Czy możemy zacząć? –zapytał na co pokiwałem głową. Wyjął notatnik z kieszeni, a ja zacząłem.

- Siedziałem w mieszkaniu… i nagle dostałem smsa, w którym było napisane że muszę się pospieszyć, bo inaczej Emily coś się stanie.No więc pobiegłem do jej domu.Wszedłem tam i zobaczyłem jak siedzi przywiązana do krzesła, z taśmą na ustach.Stał tam też Jeremy i Matt. Potem ją uwolniłem, ona zadzwoniła po policję. Tyle. – wzruszyłem ramionami, a ten zapisał wszystko dokładnie. – Ale… - spojrzał na mnie i wytrzeszczył oczy. – To nie wszystko. – przełknąłem ślinę a on dał znak abym kontynuował. – Dwa lata temu zmarła moja matka. Lekarze stwierdzili, że to było samobójstwo, ale dziś wiem że nie.

- Hm… w takim razie co się wydarzyło? – wydąłem usta i oparłem łokcie o kolana, czując jak wszystkie wspomnienia wracają.

-Najprawdopodobniej zrobił to Matt,Jeremy i Dave.

-Kto? – spytał policjant na co westchnąłem.

-Tych dwóch, którzy tu przed chwilą przyjechali i Dave. Odsiaduje za gwałt.  – policjant zapisał wszystko w notatniku i spojrzał na mnie.

-Postaramy się coś z tym zrobić. Do czasu wyjaśnienia sprawy zostaną oni w areszcie. –wstał, aby podać mi rękę, a ja uczyniłem to samo. – Może pan już iść. – pokiwałem głową i gwałtownie wyszedłem z Sali. Idąc korytarzem, wyciągnąłem papierosa z kieszeni i odpaliłem go. Byłem wkurzony i zły jak nigdy. Myślałem tylko o tym żeby pójść do mieszkania i zasnąć, porzucając wszystkie myśli. Kiedy znalazłem się na dworze, przystanąłem na chwilę i ponownie się zaciągnąłem. Nagle poczułem dotyk czyjejś dłoni na moim ramieniu. Odwróciłem się i zobaczyłem Olivię. Stała i wpatrywała się we mnie z żalem w oczach.

-Wiem co się stało..-odparła i przystanęła tak, że była naprzeciwko mnie i stykała się ze mną swoim ciałem. Czułem jak wszystkie emocje wracają, a do oczu napływają mi łzy.  Popatrzyłem w górę, aby nie wypłynęły one na moją twarz, ale nie dałem rady.

-Justin.. –zaczęła, a ja w jednym momencie chwyciłem za jej policzki i złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.  Musnąłem je parę razy, a następnie delikatnie wysunąłem język, czując jak ona robi to co ja. Przepychały się wzajemnie, a ja złapałem za dolną partię jej ciała, powodując że  przysunęła się do mnie. Mierzwiła moje włosy, a ja cicho jęknąłem. Kiedy pociągnęła za ich końcówki, wyszeptałem jej imię. W jednej chwili zapomniałem o tym wszystkim co się wydarzyło i skupiłem się na tym co było teraz.
 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
i jak wam się podoba? Jeśli macie zastrzeżenia do opowiadania to czekam na konstruktywną krytykę, którą możecie napisać w komentarzu jak i na moim asku http://ask.fm/ZygZak2210 . Czekam ;)
xoxo <3

UWAGA

Niespodziewanie przyjechali do mnie goście, w zwiazku z czym nowy rozdział może się pojawić dopiero za tydzień! Ale patrzcie codziennie, bo być może uda mi się go napisać. Przepraszam :(

XXXI


OLIVIA’S POV

Spałam ciężkim snem. Nic nie było w stanie mnie zbudzić, a mimo to w pewnym momencie otworzyłam oczy i delikatnie je przetarłam. Pierwszym co mnie zdziwiło  były szare i obdarte ściany. Momentalnie się podniosłam i zobaczyłam, że jestem w mieszkaniu Justina.  Odwróciłam się i ujrzałam mojego chłopaka, leżącego na łóżku. Spał, ale musiałam go obudzić.

- Justin – szepnęłam. Nie odpowiadał, więc powiedziałam to jeszcze raz, ale głośniej. Wciąż spał. W jednej sekundzie zrzuciłam z niego kołdrę. Miał na sobie jedynie bokserki, co sprawiło że przygryzłam wargi.

-Tak?- odparł niewyraźnie, wciąż mając zamknięte oczy.

-Czemu nie odwiozłeś mnie do domu? – popatrzyłam na siebie i zauważyłam, że mam na sobie jedynie majtki oraz starą, za dużą, męską koszulkę. – I czemu nie jestem w swoich ubraniach?! – wstał i usiadł tak, że byłam tuż naprzeciwko niego.

- Nie odwiozłem cię do domu bo chciałem z tobą spędzić więcej czasu… - mruknął i namiętnie pocałował moje usta. – I masz na sobie mój t-shirt, bo uznałem że niewygodnie ci się będzie spało w tej sukience. – wzruszył ramionami i otarł zaspaną twarz dłońmi. W jednym momencie uświadomiłam sobie co musiał zrobić.

-Czyli mnie przebrałeś? – oblizał usta i pokiwał głową. Popatrzyłam na niego z oburzeniem.

-Justin! – krzyknęłam.

-No co? Już i tak parę razy widziałem cię w samej bieliźnie. – popatrzyłam na niego i ciężko westchnęłam, spinając jednocześnie moje włosy w luźnego koka. On patrzył na mnie z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Już miał mnie złapać za biodro, kiedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Justin szybko zarzucił na siebie dresy i otworzył je.Nic nie mówił. Jego wzrok wydawał się być wściekły, a ręce drżały. Chciałam wstać i zobaczyć kto to, ale mój ubiór nie był zbytnio normalny, a jedyne co miałam swojego to sukienka wyjściowa. W jednym momencie Bieber wszedł do pomieszczenia, a za nim wszedł ktoś jeszcze. Moje serce zabiło szybciej i chciałam wychodzić, ale byłam jak z kamienia. Nie mogłam się ruszyć. Obok Justina stał Chaz.

-To wy… wy jesteście razem? – zapytał ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Juss tylko uśmiechnął się i usiadł obok mnie, delikatnie całując moją szyję, na co się zarumieniłam.

-A co myślałeś?-zakpił i znowu wpił we mnie swoje usta.

-Przecież Olivia mnie pocałowała! – wybuchnął, a mój chłopak zaśmiał się – Olivia… przecież ty kochasz mnie, a nie jego. – w jednej sekundzie złapałam się za serce i wytrzeszczyłam oczy.

-Co? – wyśmiałam go. –To było raz i nigdy nie mówiłam, że cię kocham. –odwróciłam się do niego tyłem, opierając się o ramię Justina.

-A co? –spytał Biebs. –zazdrosny jesteś, że woli mnie? I w ogóle po co tu przyszedłeś? – mówił, kręcąc loki z moich włosów. Chaz stał i widać było, że w oczach gromadzi żal i rozczarowanie.

-Olivia.. zależy mi na tobie. – usiadł na krześle naprzeciwko, opierając łokcie o kolana. Spojrzałam mu w twarz i oddychałam ciężko. Justin cały czas głaskał mnie po nodze.

-Nie musisz nic mówić. – szepnął mi do ucha i delikatnie musnął mój policzek.

-Em.. Justin– popatrzył w moją stronę. – Możemy zostać sami? – otworzył oczy ze zdumienia i ze wściekłością, którą starał się kryć, wyszedł do łazienki.  Przełknęłam ślinę, gdy zostałam sam na sam z chłopakiem.

-Posłuchaj, Chaz. – wypuściłam powietrze i zaczęłam mówić. – Nic z tego nie będzie, okej? Jestem z Justinem i nic nigdy tego nie zmieni. – uśmiechnęłam się, aby rozluźnić atmosferę, ale on tylko otarł zaczerwienione powieki.

-Ty nie rozumiesz… Ja po tym pocałunku zdałem sobie sprawę z tego, że coś do ciebie czuję. Jesteś dla mnie ważna. – przygryzł wargi, a ja skryłam głowę.

-Lepiej będzie jak już pójdziesz. –odparłam nie patrząc na niego. Słyszałam jedynie jak odchodzi i zatrzaskuje za sobą drzwi. W tym samym momencie z łazienki wyszedł Justin. Usiadł obok mnie i widząc, że jestem smutna przytulił mnie.

-Nie musisz się nim przejmować. –wyszeptał, ocierając swoje usta o moje włosy.Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się do niego. W pewnej chwili usłyszałam wibrację w telefonie. Powoli odsunęłam się od Justina i spojrzałam na wyświetlacz, na którym napisane było „mama”. Westchnęłam ciężko i nacisnęłam na zieloną słuchawkę.

-Tak? – zapytałam, odbierając. Już po pierwszym wypowiedzianym przez nią słowie, wiedziałam że jest zła.

-Gdzie byłaś? – zadała pytanie, a ja przełknęłam ślinę.

-O Boże, nie mówiłam ci że idę do Emily na noc? – udałam zdziwienie, jednocześnie kłamiąc.

-Nie rób ze mnie idiotki, Olivia. Dzwoniłam do niej. – w jednym momencie złapałam Justina za rękę, pokazując że jest źle. –Olivia, gdzie jesteś? Powiedz mi prawdę, a nie będzie aż tak źle.

-Jestem… - zamknęłam oczy – Jestem u Justina.- słyszałam jedynie jej ciężki oddech. Bałam się każdego jej słowa.

-Gdzie on mieszka?

-Mamo…

-Gdzie on mieszka?! – natychmiastowo podałam jej adres i rozłączyłam się.

-Co  jest, kotku? – zapytał Justin, łapiąc za moje biodra. Przysunęłam się do niego i oparłam głowę na jego ramieniu.

-Moja mama zaraz tu będzie.. – w jednej chwili złapał powietrze, a po sekundzie wypuścił je z ust.

-Niedobrze… - mruknął. – Chcesz się czegoś napić? – pokiwałam głową i wstałam.

-Cholera.. nawet nie mam się w co ubrać. – przetarłam delikatnie twarz dłońmi i czułam bezsilność. Moja mama nie będzie łaskawa. Wiedziałam to.

 

JUSTIN’S POV

Olivia przebierała z nogi na nogę. Była zdenerwowana tym, że zaraz przyjdzie tu jej mama. Ja także.Ona w tym samym momencie zakładała sukienkę, bo nic innego nie miała ze sobą.

-Justin… - chciała dokończyć, ale usłyszeliśmy głośne i nerwowe pukanie do drzwi. Odwróciliśmy głowę w ich stronę. Olivia już chciała do nich podejść, kiedy ją zatrzymałem i powiedziałem że ja to zrobię. Podszedłem i biorąc głęboki wdech, otworzyłem. W progu stała jej mama. Była wściekła, ale starała się to ukrywać.

-Dzień dobry.  –powiedziałem, chcąc rozluźnić atmosferę. Jednak nie udało mi się to.

-Może tu przyjść moja córka? – już chciałem iść po moją dziewczynę, ale ona sama przyszła. Wydawała się być wystraszona i nie chciała się odzywać.

-Jakim prawem nie wróciłaś do domu?! – wykrzyknęła, a ja objąłem Olivię ramieniem i delikatnie głaskałem ją. Nic nie mówiła, a ja czułem że to moja wina.

-To ja.. –zacząłem i spojrzałem kobiecie w oczy. – Olivia zasnęła, więc przywiozłem ją tutaj.. – powiedziałem i czekałem na jej reakcję. Nie patrzyłem na moją dziewczynę, bo wiedziałem że wolała abym tego  nie mówił.

-Idziemy do domu –szarpnęła ją za rękę i zatrzaskując za sobą drzwi, wyszła. Bezsilnie opadłem na kanapę i schowałem twarz w dłonie.Miałem dosyć ciągłych afer z jej rodzicami. Czemu nie mogliśmy być samiW rozmyślaniach przerwał mi sms, którego natychmiast przeczytałem.

 „Lepiej się pospiesz jeśli nie chcesz aby przyjaciółce twojej dziewczyny coś się stało”.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba rozdział? Napiszcie w komentarzu, bo pod ostatnim nie było ani jednego :D
xoxo <3

:)

Mam do was prośbę. Chcę zobaczyć ile osób czyta tego bloga. Jeśli więc go czytasz na bieżąco i wgl to dodaj komentarz :) Po prostu nie wiem czy piszę dla kogoś czy tylko dla siebie xD
Z góry dzięki ;) xoxo

XXX



OLIVIA’S POV

 
Justin kurczowo trzymał mnie za rękę, cały czas idąc przed siebie. Szliśmy już tak z godzinę, więc spytałam w końcu:

-Gdzie tak naprawdę idziemy? – zachichotałam, a on odwrócił się w moją stronę i patrzył mi w oczy. Odgarnął moje włosy za ucho i powiedział:

-Nigdzie. –uśmiechnął się. – Chciałem ci coś oznajmić.- popatrzyłam na niego ze zdziwieniem i założyłam ręce..

-Przecież miałeś coś załatwić z tym Matt’em. – przymknęłam jedno oko, a on przygryzł delikatnie wargi.

- Kiedy indziej z nim to załatwię. – rozszerzył kąciki ust i wyjął dwa bilety do kina. Zakryłam usta dłonią i przejechałam palcami po włosach.  – Wynająłem dla nas salę kinową, skarbie. –momentalnie rzuciłam mu się na szyję, a on wycałował mnie na każdym centymetrze mojej twarzy. Odchyliłam głowę w tył, gdy zaczął ją ssać, delikatnie przygryzając.Złapał mnie w biodrze i przysunął do siebie, napierając na mnie swoim ciałem.

-Ile razy ci mówiłem, że cię kocham? –spytał, na chwilę odrywając się ode mnie. Zaśmiałam się i udałam minę,myślącą nad odpowiedzią.

-Hm..  Chyba nie zliczę. – oblizałam usta, a Justin musnął moje wargi.

- To mówię ci to jeszcze raz. Kocham cię. – przyspieszył tempo pocałunku i złączył nasze języki, które wzajemnie się przepychały. Jęknęłam cicho, na co on wyszeptał moje imię. Po paru minutach, z trudem odsunęliśmy się od siebie, łapiąc oddech.

-Na co idziemy? – zapytałam. Podrapał się po karku i odpowiedział po chwili:

-Szczerze? Nie pamiętam. – zachichotałam,uderzając go żartobliwie w ramię. – Jakaś komedia romantyczna. – wzruszył ramionami, po czym dodał – Ale chyba nie sądzisz, że będziemy tam oglądać film. – puścił mi oczko, a ja się zarumieniłam.

-O której jest seans? – zapytałam, zmieniając temat. Justin wydął usta i spojrzał na bilet.

-21-a. – pokiwałam głową i uśmiechnęłam się.

-Pójdę się przygotować, okej? – przysunął mnie do siebie i ostatni raz pocałował w czoło, a potem odszedł w drugą stronę.

 
JUSTIN’S POV

Ostatni raz poprawiłem bluzkę i full cap’a. Opuściłem spodnie w dół i przejrzałem się w lustrze. Włożyłem ręce w kieszenie i wyjąłem z jednej z nich telefon. Była 20-a, więc musiałem już wychodzić. Potargałem trochę włosy i wyszedłem, zatrzaskując za sobą drzwi.  Wsiadając do byle jakiego autobusu, przejechałem jeden przystanek i wysiadłem tuż przy domu Olivii. Podszedłem do furtki i przycisnąłem przycisk, po czym ją otworzyłem. Zapukałem do drzwi i czekałem, aż ktoś mnie wpuści. Po chwili w progu stała Olivia. Uniosłem wzrok i na nią spojrzałem.

-Wow.. – zakryłem usta ręką i patrzyłem na nią przez dłuższą chwilę. Wyglądała tak idealnie. Miała na sobie czarną sukienkę, która z przodu była krótsza, a z tyłu dłuższa. Duży dekolt powodował, że było widać jej niewielką część biustu, co czyniło z niej jeszcze bardziej seksowną. Jej włosy były rozpuszczone i umodelowane tak, że opadały na jedno ramię. – Jest pięknie. – przyciągnąłem ją do siebie i przejechałem językiem po jej wargach. Oplotła ręce na mojej szyi i odpowiedziała:

-Ty też wyglądasz … - pokręciła głową, nie wiedząc jak to określić. – seksownie.-skryła głowę z zawstydzenia, a ja zachichotałem.

-Tak miało być.- cicho się zaśmiała i kopnęła drzwi, jednocześnie zamykając je. – Będziesz mogła się poruszać w tych butach? – spojrzałem na jej wysokie koturny i otworzyłem szeroko oczy.

- Uhm. – rozszerzyła kąciki ust, a ja zrobiłem to samo. Po sekundzie usłyszeliśmy dźwięk nadjeżdżającego samochodu. Odwróciłem się, wiedząc że to sportowe ferrari, które miał mi podrzucić kolega. Olivia zdziwiła się, widząc jak parkuje przy jej domu.

-Kto to, Justin? – zapytała, a ja oblizałem usta i podszedłem do Ryana.

-Siema. – powiedział kiedy mnie ujrzał.

-Dzięki. Oddam ci go około 1-ej, okej? – pokiwał głową i podał mi kluczyki do auta.Pożegnał się ze mną, odchodząc dalej.

-Justin… Co to.. – chciała dokończyć, ale przerwałem jej pocałunkiem.

-Martwisz się na zapas, skarbie. – odparłem, a ona westchnęła ciężko. – Wsiadaj. – powiedziałem, uchylając jej drzwi.  Kiedy już wsiadła, zająłem miejsce za kierownicą i ruszyłem w stronę kina.

 
OLIVIA’S POV

 
*40 minut później*

Staliśmy przy barierkach i czekaliśmy na wejście. Justin trzymał bilety w jednej ręce, a drugą mnie obejmował. Widać było, że się niecierpliwił, bo cały czas oblizywał usta.

-Na pewno nie chcesz nic do jedzenia albo do picia?- zachichotałam i pokręciłam głową.

-Pytasz mnie o to po raz dziesiąty.- przysunęłam się do niego i westchnęłam. – Mogliby nas już wpuścić. – Justin otarł twarz dłońmi, pokazując że jest już zmęczony czekaniem.  Kiedy tylko przeszła obok nas jakaś sprzątaczka, on zatrzymał ją.

-Przepraszam. –odwróciła głowę i na nas spojrzała. – Kiedy będziemy mogli wejść? – kobieta wydęła usta i spojrzała na zegarek.  Następnie podeszła do drzwi, prowadzących na salę kinową i je otworzyła.

-Dziękuję – powiedział sarkastycznie i weszliśmy do środka. Zajęliśmy byle jakie miejsca(w końcu całe pomieszczenie było do naszej dyspozycji) i czekaliśmy na rozpoczęcie się filmu. Ja patrzyłam cały czas na ekran, natomiast widziałam kątem oka jak mój chłopak szczegółowo mi się przygląda. W pewnym momencie odwróciłam się do niego z uśmiechem na ustach.

-Co? – spytałam, a on spojrzał momentalnie w inną stronę. Żartobliwie uderzyłam go w ramię, a on zawiesił na mnie swój wzrok. – No co?! – zapytałam nieco głośniej, a on wciąż się we mnie wpatrywał z otwartymi ustami. Po paru sekundach się otrząsnął.

- Po prostu… - pokręcił głową jakby z niedowierzaniem w oczach. –Po prostu nie wierzę, że mam aż tak piękną dziewczynę…- rozszerzyłam kąciki ust i lekko się zarumieniłam.

-A ja nie wierzę, że mam takiego przystojnego chłopaka jak ty… - momentalnie rozejrzałam się dookoła, patrząc czy w sali na pewno nie ma nikogo z obsługi. Justin zachichotał i gestem zachęcił mnie abym usiadła na jego kolanie. Zrobiłam to, a następnie wtuliłam się w jego tors.  On delikatnie całował moje czoło i przytrzymywał jedną ręką, tak abym nie spadła.  Reklamy dłużyły się w nieskończoność..

-Justin..- zaczęłam i w jednej chwili się podniosłam. On otrząsł się i spojrzał na mnie. – Ile jeszcze?- cicho się zaśmiał i przejechał dłonią po moich włosach.

-Nie wiem. – pomógł mi, usiąść na swoim kolanie, tak abym była z nim twarzą w twarz. – Ale czekając, możemy zrobić coś innego. – szyderczo się uśmiechnął, a ja przygryzłam wargi. Po sekundzie, wpił swoje usta w moje i przyciągnął mnie bliżej do siebie, łapiąc za biodra. Usiadłam na nim niemalże okrakiem, kiedy ten zaczął ssać moją szyję. Cicho jęknęłam, gdy pogłębił pocałunek. Pociągnęłam za końcówki jego włosów i musnęłam jego wargi. Ten momentalnie wypchnął język, na co ja odpowiedziałam tym samym. Toczyły ze sobą walkę, przepychając się wzajemnie. Nie mieliśmy najmniejszej ochoty tego kończyć…

 
JUSTIN’S POV

 
Po skończonym seansie widziałem jedynie jak Olivia opiera się o moje ramię i śpi. Uśmiechnąłem się sam do siebie, bo wyglądało to niezwykle słodko. Wstałem, wciąż podtrzymując jej głowę, tak by nie upadła. Następnie złapałem ją od dołu i wziąłem na ręce jak dziecko. Nie miałem serca jej budzić, bo była północ. Przeniosłem ją aż do samochodu, a tam ułożyłem tak by mogła dalej rozkoszować się snem. Odpaliłem samochód i pojechałem przed siebie.