XXXIV


OLIVIA’S POV

 

Obudził mnie głośny dźwięk mojego budzika. Wstałam i wyłączyłam go zamaszystym ruchem ręki. Szkoda, że leżałam na swoim łóżku, bo o wiele bardziej wolałabym teraz być w objęciach Justina. Niestety moja mama jest zbyt czujna i zadzwoniła do mnie tuż po tym jak wróciłam z moim chłopakiem z cmentarza.  Byłam na siebie strasznie zła, że zostawiłam go samego w mieszkaniu kiedy był tak zrozpaczony.  W jednej chwili sięgnęłam po telefon i wybrałam jego numer, chcąc się upewnić czy wszystko okej. Po paru sygnałach odebrał. Miał zachrypnięty i zaspany głos.

- Halo? – powiedział, a ja zacisnęłam szczękę.

- Hej… - przeciągnęłam i starałam się mówić ciszej, aby mama nie usłyszała. – Wszystko dobrze?

- Jest lepiej, kochanie. Dziękuję. – uśmiechnęłam się w duchu i przygryzłam wargi, czując jak on robi to samo. – Ale chciałbym żebyś teraz tu była… - zachichotałam, słysząc jak jego głos robi się coraz weselszy.

-Dobrze wiesz, że moja mama by mi nie pozwoliła. – zasmuciłam się, a Juss westchnął ciężko.

-Masz całkowity szlaban na widywanie się ze mną? –spytał.

-Nie… ale nie mogę siedzieć u ciebie dłużej niż dwie godziny. – powiedziałam, naśladując moją mamę na co on się zaśmiał.

-Czyli mogę do ciebie teraz przyjść? – oblizałam usta i podeszłam do okna.

-W sumie… za dwa dni koniec roku…  Oceny już wystawione, więc możesz. – rozpromieniłam się, słysząc jak ekscytuje się tym, że zaraz mnie spotka.

-Będę za 15 minut. Czekaj na mnie, skarbie. – widziałam oczami wyobraźni jak właśnie puszcza mi oczko.

-„Mam to naprawdę gdzieś, że muszę iść do szkoły. Nic teraz nie robimy, a nawet jeśli matka będzie miała problem, to trudno. Oleję ją. „ – myślałam, schodząc na dół.

-Mamo! – krzyknęłam kiedy znalazłam się w salonie. Nikt się nie odezwał. – Mamo! – wrzasnęłam jeszcze raz, ale tym razem nie zastałam jej, a jedynie tatę. Ciekawe, bo zazwyczaj o tej porze był już w pracy.

-Gdzie mama? –spytałam, a on oparł się o ścianę. Następnie wyjął jakąś kartkę i pokazał mi ją. Widniały na niej moje oceny, które nie były zadowalające.

-Jesteś z siebie dumna? – powiedział ojciec srogim tonem. Przełknęłam ślinę i opadłam na fotel.

-Tato..  Ludzie w klasie mają gorsze średnie. 3,8 to nie koniec świata. – uśmiechnęłam się, chcąc rozluźnić atmosferę.

-Nie chodzi mi o to. Oceny to jedno, ale mi chodzi o coś znacznie poważniejszego, Olivia. – spojrzałam na niego pytająco. – Mam wrażenie, że ten twój chłopak źle na ciebie działa.  – parsknęłam śmiechem i odwróciłam głowę w drugą stronę.

-Justin ? Przestań… - wstałam i stanęłam naprzeciwko niego. -  On się o mnie troszczy. Naprawdę. –zapewniłam go, a on ciężko oddychał, po chwili zmieniając temat.

- Mama dzisiaj musiała pojechać wcześniej do pracy. Ja cię zawiozę więc…-chciał dokończyć, ale ja mu przerwałam.

-Zostanę w domu. Umm… nauczyciele sami mówią, że nie ma już sensu abyśmy chodzili do szkoły, więc chyba mogę zostać. – wzruszyłam ramionami, a on wywrócił oczami. Po chwili zastanowienia, odpowiedział.

-No dobrze, ale jutro musisz iść! – powiedział z powagą w głosie. Pokiwałam głową i zadowolona z siebie, popędziłam na górę. Słysząc jak tata zatrzaskuje za sobą drzwi, podeszłam do okna upewniając się że wychodzi. Zarzuciłam na siebie jakieś jeansy, bluzkę i ogarnęłam się w łazience. Zaraz po tym  jak ojciec wsiadł do samochodu i odjechał, zauważyłam nadchodzącego Justina. Poczekał aż on odjedzie, po czym zapukał do drzwi. Pobiegłam jak szalona na dół i pełna ekscytacji, uchyliłam je. Nic nie powiedział, a już dobrał się do moich ust, namiętnie je całując. Wepchnął w nie język, a ja cicho jęknęłam. Po chwili przeniósł się nieco niżej,  obdarowując pocałunkami moją szyję i dekolt. Sunął wargami po moich policzkach, a gdy zjechał w dół, energicznie zaczerpnęłam powietrza.

- Nie wiem czy ci to mówiłem, ale jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką widziałem… - mruknął w moje włosy. Zarumieniłam się i odwróciłam głowę w drugą stronę.

-Przestań.. wcale tak nie jest… - próbowałam ukryć zakłopotanie, ale chyba nie udawało mi się to zbyt dobrze. Kiedy on usłyszał moje słowa, natychmiast wziął moją twarz w dłonie i pogłaskał po policzku.

- Jest tak. I już. – bez namysłu namiętnie zaczął ssać moje usta.Wpijał się w nie coraz bardziej, a ja czułam jak temperatura naszych ciał się podwyższa.  Po chwili oderwaliśmy się od siebie, z trudem łapiąc oddech. Justin jednak nie dał mi odpocząć, bo  natychmiast usiadł na kanapie i posadził mnie na swoim kolanie.

-Wiesz co, kotku? – spytał, szepcząc mi w ucho. Pokręciłam głową. – Napisałem dla ciebie pierwszą piosenkę,która znajdzie się na płycie… - momentalnie podskoczyłam w górę i pisnęłam z radości. Zakryłam usta dłonią i całe moje ciało oraz umysł  były podekscytowane.

-Jak to? – wyksztusiłam z siebie, jednocześnie oplatając ręce na szyi mojego chłopaka. Zachichotał i zaczął się bawić moimi włosami.

-To na razie tylko słowa, ale… chcesz przeczytać? – zamaszyście pokiwałam głową i w tym momencie on wyciągnął kartkę papieru z kieszeni.  Wyrwałam mu ją i zaczęłam czytać.

Across the ocean, across the sea
Starting to forget the way you look at me now
Over the mountains, across the sky
Need to see your face, I need to look in your eyes
Through the storm and through the clouds
Bumps in the road and upside down now
I know it's hard babe to sleep at night
Don't you worry, cause everything's gonna be alright
Be alright

Through the sorrow and the fights
Don't you worry, cause everything's gonna be alright
Be alright

All along in my room
Waiting for your phone call to come soon
For you, oh, I would walk a thousand miles
To be in your arms holding my heart
Oh I, oh I, I love you
And everything's gonna be alright
Be alright”

 

Nim się zorientowałam, do moich oczu zaczęły napływać liczne łzy.Otarłam je rękawem i nie mogłam posklejać słów. Każde które bym wypowiedziała, byłoby zbyt błahe żeby opisać to co właśnie czułam.

-Podoba ci się? – spytał w końcu, a ja otrząsnęłam się i uśmiechnęłam szeroko. Nie powstrzymywałam płaczu, bo był chyba najlepszą odpowiedzią na jego pytanie.

-Ja… - otworzyłam usta, ale nie byłam w stanie dokończyć. – Ja nie wiem co powiedzieć, Justin. Czy to… to jest  o mnie? – uniosłam brwi ku górze, a on pokiwał głową. Przygryzłam wargi i odchyliłam się w tył,aby łzy nie wypłynęły mi na twarz.  –Jest idealne. Naprawdę. Nie sądziłam, że..

-Że aż tak cię kocham? – dokończył za mnie,a ja potwierdziłam.- Przecież tyle razy ci mówię, że jesteś dla mnie wszystkim.  –poczęłam mierzwić jego włosy.

-Może po prostu wciąż nie mogę uwierzyć w to, że mam kogoś takiego jak ty? – rozszerzył kąciki ust i spojrzał w dół.

-Kocham cię. – powiedział i szybko opadł na łóżko, pociągając mnie za sobą. Złapał za biodro i przysunął jeszcze bliżej. – I zamierzam ci to teraz udowodnić. – w jednej chwili zdjął z siebie koszulkę, pozostawiając swój nagi tors, a ja uczyniłam to samo, zostając jedynie w staniku. Kiedy wpił się we mnie swoimi zębami, jęknęłam. Bieber energicznym ruchem zsunął z siebie spodnie i to samo zrobił ze mną. Zostaliśmy nadzy. Dobrze wiedzieliśmy co teraz zamierzamy uczynić i nie mieliśmy najmniejszej ochoty z tym zwlekać.

6 komentarzy:

  1. Krótkiiiii ;c ale zajebisty czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział zajebisty...szkoda że krótki..czekam na NN

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejny ;D
    Ten blog jest mega <3

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam na kolejny ;)
    Kocham twoje opowiadanie :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahha, a teraz do domu wchodzi mama :D
    Pisz dalej, czekam na kolejny ; ****

    OdpowiedzUsuń