JUSTIN’S POV
- Olivia… - mruknąłem wesoło i
zacząłem trącać swoim nosem jej policzek. Ta tylko chichotała i powoli zaczęła
otwierać oczy.
- Wiesz, że chrapiesz? –
powiedziała,gdy tylko położyła głowę na poduszce. Następnie rozkosznie się
uśmiechnęła, a ja począłem drapać się po karku.
- Nieprawda…- zaprzeczyłem,
udając złego. Jednak nie udawało mi się to, bo ona musnęła moje usta. To zawsze
powodowało, że czułem rozkosz.
- Ale to jest słodkie. –
przysunęła swoje ciało do mojego, a ja przytrzymałem ją za biodro. Łagodnie
przejechałem palcem po jej dekolcie, a ta złapała powietrze.
- Podoba ci się to? –przygryzła
wargi i kiwnęła głową. Miałem złączyć nasze usta w pocałunku, kiedy
usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Szybko się podniosłem i nałożyłem byle jaką
koszulkę, a Olivia podeszła i otworzyła. W progu stała jej mama. Była
zapłakana, cała twarz wydawała się być czerwona. Gdy mnie ujrzała, otworzyła
szeroko oczy i przystanęła obok mojej dziewczyny.
- Mamo.. – zaczęła.
-Nie, Olivia! – krzyknęła
kobieta. Ta tylko westchnęła i była gotowa jej wysłuchać. Jej matka oblizała
usta i otarła policzki. – Posłuchaj… Nie otwierałaś przez tyle dni.- teraz
pokręciła głową. – W twoim pokoju leży pełno używek i butelek po piwie… Czy..-
przełknęła głośno ślinę. – Czy ty masz mnie za idiotkę?! –krzyknęła, a ja
podszedłem i przytuliłem Olivię, która stała i trzęsła się ze strachu przed tym
co teraz powie.- Nagle otwierasz mi jakby nic się nie stało. – sztucznie
wybuchła śmiechem – Nie będę łaskawa. Nie tym razem. – jej córka delikatnie
wypuściła się z mojego uścisku i podeszła do matki.
- Mamo, to nie tak. – założyła
ręce i kontynuowała. – Ja po prostu pokłóciłam się z Emily i miałam lekką
depresję.-skłamała, wiedząc, że nie z tego powodu doprowadziła się do takiego
stanu- Justina nie było i zostałam sama. Dwa razy lub trzy zapaliłam czy
wypiłam alkohol, ale to wszystko! – zapewniła ją. – Możesz teraz sobie pomyśleć
jaka jestem głupia, że przez jedną koleżankę zaczęłam to robić, ale zrozum mnie
chociaż raz! Ja też dojrzewam, potrzebuję przestrzeni i kogoś kto by mnie
wysłuchał, a ty… A ty tylko martwisz się o szkołę i oceny! – wyrzuciła ręce w
górę, a jej mama momentalnie przybliżyła się do niej i zaczęła mówić:
- Może masz rację, ale to nie
zmienia faktu, że się o ciebie bałam. Siedziałaś przez tyle czasu sama w pokoju
i nie odzywałaś się. Nie dawałaś żadnych oznak życia. Ja… - dała swojej córce
sygnał, aby się w nią wtuliła. Ona to
zrobiła i wypuściła parę łez.- Ja cię bardzo kocham. – widziałem jak uśmiech
zawitał na ich twarzach.
- Mamo, dziękuję. Miałam
nadzieję, że mi wybaczysz. – oderwała
się od niej i podeszła do mnie. – Justin może zostać, prawda? – jej matka
pokiwała głową, a ja zdecydowałem się odezwać.
-Ja także dziękuję. –spojrzała
na mnie, rozszerzając kąciki ust. – Nie
było mnie przez parę tygodni i bałem się o Olivię, ale widzę że ma cudowną
osobę przy sobie. – popatrzyła na mnie pytająco. – Ma panią. – w jednym
momencie skinęła głową i zaczęła opuszczać pokój. Wtedy odwróciła się.
- Cieszę się, że znalazła
takiego chłopaka jak ty, Justin. – Pogłaskała córkę po ramieniu i wyszła,
obracając się na pięcie.
Justin siedział na dywanie, a ja
zajęłam miejsce tuż obok niego. Podśpiewywał coś pod nosem, ale widać było, że
jest zdenerwowany. Musiałam go zapytać o co chodzi.
- Wszystko okej? – spytałam, a
ten wybuchnął śmiechem.
- Tak, jest okej. Przed chwilą
najważniejsza osoba w moim życiu chciała popełnić samobójstwo, a mój najlepszy
kumpel przelizał się z moją dziewczyną. – wyrzucił w górę ręce, a ja
przypomniałam sobie o tym jak bardzo go zraniłam. Przygryzłam wargi i zaczęłam
mówić.
- Jesteś na mnie zły. Wiem, ale
czy nie dałoby rady…
-Olivia! – przerwał mi i
przysiadł bliżej mnie – Nie jestem zły na ciebie! – wrzasnął, a już po chwili
jego usta stykały się z moimi. Gdy się od siebie oderwaliśmy, ten kontynuował –
Jestem zły na Chaz’a, okej? – pokiwałam głową, a on wstał. Energicznie zrobiłam
to samo. Potem podszedł bliżej okna, i jeszcze raz musnął moje wargi.
- Idziesz już? – spytałam ze
smutkiem w głosie. Ten twierdząco pokiwał głową, na co się zaśmiałam – Możesz
wyjść drzwiami jak normalny człowiek, wiesz? – spojrzałam na niego z ironią w oczach.
Justin uśmiechnął się i poszedł w kierunku wyjścia.
JUSTIN’S POV
Stałem pod domem Chaz’a i
zastanawiałem się co tak naprawdę mam zrobić, gdy go zobaczę. Nim to
przemyślałem, zdążyłem zapukać do drzwi. Po paru sekundach usłyszałem dźwięk
szarpnięcia klamki i za chwilę ujrzałem go w progu. Kiedy tylko wyobraziłem sobie
jak całuje Olivię, od razu poczułem agresję, ale nie chciałem jej uwidaczniać. Przełknąłem
ślinę i stanąłem z nim twarzą w twarz.
-Siema- powiedział i chciał
przybić mi piątkę, lecz ja się odsunąłem. Spojrzał na mnie pytająco. – O co ci chodzi? – spytał, a ja sarkastycznie
się zaśmiałem.
- Myślisz, że nie wiem? –
popatrzyłem na niego z odrazą. – A ja wszystko kur*a wiem! – krzyknąłem i
szybkim ruchem, uderzyłem go pięścią w brzuch. Ten zgiął się z bólu i jęknął
przeraźliwie głośno.- To cię nauczy że mojej dziewczyny się nie dotyka,
rozumiesz?! – wrzasnąłem i poszedłem w stronę furtki, zatrzaskując ją.
Szedłem w kierunku mojego
mieszkania, bo musiałem się odświeżyć po podróży samolotem. Gdy znalazłem się przy bloku, zaskoczył mnie
męski głos.
- Cześć, Justin. – momentalnie się
odwróciłem i zobaczyłem Scootera. Stał i wpatrywał się we mnie z rozczarowaniem
w oczach.
- Cześć.- podszedłem bliżej i
włożyłem ręce w kieszenie. Ten tylko pokręcił głową i zaczął mówić:
-Co masz zamiar zrobić? Po
prostu zawieść wytwórnię płytową?! – stanął bliżej mnie i westchnął ciężko. –
Zapłaciłem tyle kasy po to żebyś teraz zawiódł mnie i ich?! Uwierzyłem w
ciebie. Postawiłem wszystko na jedną kartę, myśląc że jesteś odpowiedzialny i
poważny..- odsunął się nieco i czekał aż zareaguję. Miałem smutek wymalowany na
twarzy. Było mi głupio i czułem, że muszę to wyjaśnić.
-Posłuchaj, Scooter… -
zaczerpnąłem świeżego powietrza i kontynuowałem. – Miałem poważne problemy.
Moja dziewczyna … ona… - przymknąłem oczy – Ona chciała popełnić samobójstwo. –
wyrzuciłem z siebie. Patrzył na mnie jakby widział ducha. Zbladł na twarzy i
wypuścił powietrze gromadzone w płucach.
- Ja nie wiedziałem. –
wyksztusił i podrapał się po karku. – Ale to nie zmienia faktu, że musisz
wrócić i nagrać płytę. Wiesz o tym, prawda? – pokiwałem głową ze zrozumieniem i
uścisnąłem jego dłoń.
-Nagram tą płytę. – uśmiechnął się,
a ja zrobiłem to samo.
świetny rozdział i czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńOhh. <3
OdpowiedzUsuńKocham Twoje opowiadanie. <3