XXIX


OLIVIA’S POV

 
Siedziałam w domu, czekając na Justina. Miał wyjść tylko na chwilę, a nie było go od trzech godzin. Ale mogłam się do tego przyzwyczaić. Od początku naszego związku się spóźniał. W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi. Radośnie do nich podbiegłam i szybko przekręciłam zamek, a potem je otworzyłam. Kiedy ujrzałam go w progu, rzuciłam mu się na szyję, a ten pocałował mnie w usta, przejeżdżając po moich włosach dłonią.

-Przepraszam, że to aż tyle trwało – wymamrotał, ssąc moją szyję. Uśmiechnęłam się i cicho jęknęłam tak aby mama mnie nie usłyszała. Następnie on złapał za moje biodro i przyciągnął do siebie bliżej, pogłębiając pocałunek. Chwilę później wysunął język, a ja uczyniłam to samo, powodując że się zetknęły. Przepychały się wzajemnie, tak że Justin zaczął szeptać moje imię. Oddychał głęboko, próbując złapać powietrze, którego nam brakło. Powoli zjeżdżał ręką w dół, łapiąc za dolną partię mego ciała. Pisnęłam z rozkoszy, a w drzwiach momentalnie pojawiła się moja mama. Odsunęliśmy się od siebie i głośno przełknęliśmy ślinę. Ona tylko podniosła torebkę z krzesła i westchnęła ciężko.

-Ja już idę do pracy. – popatrzyła na mnie groźnie, a potem wyszła. Justin się zaśmiał, a ja uczyniłam to samo.

- Zawsze kiedy robimy coś takiego, ktoś musi nam przeszkodzić. – oparł się o ścianę i podrapał się po karku. Podeszłam do niego i delikatnie oparłam głowę na jego ramieniu. On przejechał dłonią po moich włosach, po czym musnął moje czoło.

-No dobra. – żartobliwie się od niego odsunęłam i położyłam rękę na biodrze. – Czemu cię tak długo nie było? – wydął usta i zachichotał. –Justin, nie próbuj mnie okłamywać. –uprzedziłam go nim otworzył usta. Pokiwał głową i westchnął głęboko.

- Byłem u Chaz’a. W sumie to nie chciałem tam iść, ale musiałem mu pokazać co to znaczy dotykać moją dziewczynę. – podszedł do mnie i zaczął odgarniać moje włosy. Przymknęłam oczy, a on złapał moje dłonie i przyciągnął do siebie,  a następnie delikatnie pocałował w usta.

-Coś mu zrobiłeś? – zapytałam pełna obaw. Już parę razy przekonałam się, że Justin nie jest zbytnio spokojny gdy ktoś go zdenerwuje.

- Nic wielkiego. Zasłużył na to, okej? – podniósł brwi, a ja przygryzłam wargi. – Zaufaj mi.- uśmiechnął się szeroko, a ja zrobiłam to samo. Po chwili wzdrygnęłam, a on spojrzał na mnie z niepokojem w oczach.

- Co jest? –spytał, a ja natychmiastowo sięgnęłam po telefon. – Olivia, co jest?! – zapytał głośniej i złapał mnie za rękę. Odwróciłam się w jego stronę, a moja klatka piersiowa poruszała się w szybkim tempie.

-Emily.. –wydusiłam i położyłam dłoń na brzuchu. – Wczoraj powiedziała, że idzie do apteki po coś od bólu. – przełknęłam ślinę i zaczęłam się jąkać.- Miała wrócić. O Boże. Totalnie zapomniałam.- spojrzałam na Justina ze strachem w oczach, a on otarł twarz dłońmi. Wypuścił powietrze gromadzone w płucach i podał mi komórkę.

- Zadzwoń do niej. – pokiwałam głową i wykręciłam jej numer. Było to trudne, bo ręce trzęsły mi się ze strachu i nie mogłam trafić w cyferki. Kiedy udało mi się to zrobić, przyłożyłam telefon do ucha. Po paru sygnałach włączyła się poczta głosowa.

- Nie odbiera. – Poczułam jak łzy napływają do moich oczu.

-Spokojnie. Może…- starał się mnie uspokoić, ale nie miał żadnych argumentów. Emily powinna była wrócić! Miała mi przynieść leki. Coś musiało się stać.

Szybko popędziłam do przedpokoju, łapiąc byle jaką kurtkę i już miałam wychodzić, kiedy Justin mnie zatrzymał.

- Pójdę z tobą.- dałam mu znak, mówiący o tym że się zgadzam. Następnie wyszliśmy.

 
JUSTIN’S POV

Byliśmy pod domem Emily. Olivia cały czas pukała w drzwi. Była taka zdenerwowana i przestraszona. Obejmowałem ją ramieniem, mając nadzieję że ją to trochę uspokoi. Ona i tak się trzęsła. W pewnym momencie usłyszeliśmy dźwięk szarpnięcia za klamkę i po chwili w progu pojawiła się Emily. Olivia momentalnie odetchnęła z ulgą.

-Czemu wczoraj nie wróciłaś? – spytała z obawą w głosie, a ja pogłaskałem ją po biodrze. Emily zaprosiła nas do środka i miała minę świadczącą o tym, że coś złego się wydarzyło. Kiedy moja dziewczyna usiadła na kanapie, ja zająłem miejsce tuż obok niej. Następnie położyłem dłoń na jej udzie.

- No więc, powiedz. Czemu nie wróciłaś? – jej przyjaciółka głęboko westchnęła i spojrzała na mnie z wściekłością w oczach.

-Może spytaj swojego chłopaka. – burknęła, a ja w jednym momencie zrobiłem zdziwioną minę. Naprawdę nie wiedziałem o co jej chodzi.

- Nie rozumiem. – powiedziałem i położyłem łokcie na kolanach. Ta tylko sarkastycznie się zaśmiała.

-Więc wam wyjaśnię.- przygryzła wargi, a Olivia patrzyła na mnie wzrokiem pełnym obaw.- Wczoraj jak szłam do apteki to..-przymknęła oczy. – To zaczepił mnie jakiś koleś. Mówił, że cię zna. –wskazała na mnie, a ja uniosłem brwi ku górze. –Jak skłamałam, że nie wiem o kogo chodzi, to powiedział że jesteś mu coś winien i mnie okradł.- otworzyłem oczy ze zdumienia i podniosłem się z miejsca, a Olivia ze mną.

-Jak on wyglądał?! – krzyknąłem, a ona wstała i założyła ręce.

-Nie wiem… Miał kaptur. – odparła, a ja podrapałem się nerwowo po karku.

- Justin… - odezwała się moja dziewczyna. Miała żal i smutek w głosie. Oplotła ręce na mojej szyi i spojrzała mi w oczy.- Jest chyba tylko jedna osoba, której jesteś coś winien… - momentalnie zdałem sobie sprawę o kogo chodzi. Tylko Mattowi byłem winien kasę. Przejechałem dłonią po moich  włosach i pociągnąłem za ich końcówki.

- Emily.. Ja to załatwię, okej? On ci odda wszystko co wziął! – ona tylko popatrzyła na mnie ze zrozumieniem.

-Nie musisz. Tam nie było nic cennego. Tylko 20 dollarów.- wzruszyła ramionami.

-Załatwię to. – powiedziałem i poszedłem w kierunku przedpokoju. Olivia pobiegła za mną.

-Justin..- ujęła moją twarz w dłonie, wiedząc że wtedy nie potrafię się denerwować. – Nie rób nic głupiego, okej? – delikatnie musnęła moje usta, a ja oddałem pocałunek, łapiąc ją w talii i przyciągając do siebie. Ona uśmiechnęła się,ale potem momentalnie odsunęła.

- Co jest? – spytałem.

-Nie powinniśmy tu tego robić. To dom Emily. – zachichotała, a ja ostatni raz złożyłem pocałunek na jej szyi.

- Chodźmy. –powiedziałem i złączyłem nasze dłonie, kierując się w stronę drzwi. Delikatnie je uchyliłem, a potem spojrzałem pełen obaw na Olivię. Ona westchnęła i zaczęła mówić:

-Pójdę z tobą. –oznajmiła, a kiedy miałem się nie zgodzić, przerwała mi. – Boję się o ciebie, rozumiesz?! – krzyknęła, a ja pokiwałem głową ze zrozumieniem. Rozszerzyła kąciki ust i oplotła ręce na mojej szyi. Musiała zauważyć, że mam cholerne wyrzuty sumienia, bo powiedziała:

- To nie twoja wina. – uniosłem brwi ku górze.- Naprawdę. – chwyciła moją dłoń i razem poszliśmy prosto przed siebie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że tak długo to trwało! Mam strasznie mało czasu w wakacje :( Ale mam nadzieję że rozdział się podoba! :)
Tak na marginesie. Co sądzicie o nowym wyglądzie bloga? Trochę to trwało zanim zrobiłam nagłówek i wgl, ale w końcu jest! Chciałabym poznać waszą opinię, więc piszcie w komentarzach :*
xoxo

3 komentarze:

  1. ZAJEBIŚCIE TO WYGLĄDA ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział i wygląd...<3
    Mega. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział i ten wygląd zapraszam do mnie http://klaudiafilip8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń