XXVIII


JUSTIN’S POV

 
Leżałem na łóżku Olivii i delikatnie obejmowałem ją ramieniem. Spała tak słodko, że nie byłem w stanie jej zbudzić, pomimo tego iż była 10-a rano. W pewnym momencie podparłem się na łokciu i cały czas na nią patrzyłem, lekko się uśmiechając. Nagle zauważyłem jak rozszerza kąciki ust i wtedy wiedziałem już, że nie śpi.

- Olivia… - mruknąłem wesoło i zacząłem trącać swoim nosem jej policzek. Ta tylko chichotała i powoli zaczęła otwierać oczy.

- Wiesz, że chrapiesz? – powiedziała,gdy tylko położyła głowę na poduszce. Następnie rozkosznie się uśmiechnęła, a ja począłem drapać się po karku.

- Nieprawda…- zaprzeczyłem, udając złego. Jednak nie udawało mi się to, bo ona musnęła moje usta. To zawsze powodowało, że czułem rozkosz.

- Ale to jest słodkie. – przysunęła swoje ciało do mojego, a ja przytrzymałem ją za biodro. Łagodnie przejechałem palcem po jej dekolcie, a ta złapała powietrze.

- Podoba ci się to? –przygryzła wargi i kiwnęła głową. Miałem złączyć nasze usta w pocałunku, kiedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Szybko się podniosłem i nałożyłem byle jaką koszulkę, a Olivia podeszła i otworzyła. W progu stała jej mama. Była zapłakana, cała twarz wydawała się być czerwona. Gdy mnie ujrzała, otworzyła szeroko oczy i przystanęła obok mojej dziewczyny.

- Mamo.. – zaczęła.

-Nie, Olivia! – krzyknęła kobieta. Ta tylko westchnęła i była gotowa jej wysłuchać. Jej matka oblizała usta i otarła policzki. – Posłuchaj… Nie otwierałaś przez tyle dni.- teraz pokręciła głową. – W twoim pokoju leży pełno używek i butelek po piwie… Czy..- przełknęła głośno ślinę. – Czy ty masz mnie za idiotkę?! –krzyknęła, a ja podszedłem i przytuliłem Olivię, która stała i trzęsła się ze strachu przed tym co teraz powie.- Nagle otwierasz mi jakby nic się nie stało. – sztucznie wybuchła śmiechem – Nie będę łaskawa. Nie tym razem. – jej córka delikatnie wypuściła się z mojego uścisku i podeszła do matki.

- Mamo, to nie tak. – założyła ręce i kontynuowała. – Ja po prostu pokłóciłam się z Emily i miałam lekką depresję.-skłamała, wiedząc, że nie z tego powodu doprowadziła się do takiego stanu- Justina nie było i zostałam sama. Dwa razy lub trzy zapaliłam czy wypiłam alkohol, ale to wszystko! – zapewniła ją. – Możesz teraz sobie pomyśleć jaka jestem głupia, że przez jedną koleżankę zaczęłam to robić, ale zrozum mnie chociaż raz! Ja też dojrzewam, potrzebuję przestrzeni i kogoś kto by mnie wysłuchał, a ty… A ty tylko martwisz się o szkołę i oceny! – wyrzuciła ręce w górę, a jej mama momentalnie przybliżyła się do niej i zaczęła mówić:

- Może masz rację, ale to nie zmienia faktu, że się o ciebie bałam. Siedziałaś przez tyle czasu sama w pokoju i nie odzywałaś się. Nie dawałaś żadnych oznak życia. Ja… - dała swojej córce sygnał, aby się w  nią wtuliła. Ona to zrobiła i wypuściła parę łez.- Ja cię bardzo kocham. – widziałem jak uśmiech zawitał na ich twarzach.

- Mamo, dziękuję. Miałam nadzieję, że mi wybaczysz.  – oderwała się od niej i podeszła do mnie. – Justin może zostać, prawda? – jej matka pokiwała głową, a ja zdecydowałem się odezwać.

-Ja także dziękuję. –spojrzała na mnie, rozszerzając kąciki ust.  – Nie było mnie przez parę tygodni i bałem się o Olivię, ale widzę że ma cudowną osobę przy sobie. – popatrzyła na mnie pytająco. – Ma panią. – w jednym momencie skinęła głową i zaczęła opuszczać pokój. Wtedy odwróciła się.

- Cieszę się, że znalazła takiego chłopaka jak ty, Justin. – Pogłaskała córkę po ramieniu i wyszła, obracając się na pięcie.

 
OLIVIA’S POV

Justin siedział na dywanie, a ja zajęłam miejsce tuż obok niego. Podśpiewywał coś pod nosem, ale widać było, że jest zdenerwowany. Musiałam go zapytać o co chodzi.

- Wszystko okej? – spytałam, a ten wybuchnął śmiechem.

- Tak, jest okej. Przed chwilą najważniejsza osoba w moim życiu chciała popełnić samobójstwo, a mój najlepszy kumpel przelizał się z moją dziewczyną. – wyrzucił w górę ręce, a ja przypomniałam sobie o tym jak bardzo go zraniłam. Przygryzłam wargi i zaczęłam mówić.

- Jesteś na mnie zły. Wiem, ale czy nie dałoby rady…

-Olivia! – przerwał mi i przysiadł bliżej mnie – Nie jestem zły na ciebie! – wrzasnął, a już po chwili jego usta stykały się z moimi. Gdy się od siebie oderwaliśmy, ten kontynuował – Jestem zły na Chaz’a, okej? – pokiwałam głową, a on wstał. Energicznie zrobiłam to samo. Potem podszedł bliżej okna, i jeszcze raz musnął moje wargi.

- Idziesz już? – spytałam ze smutkiem w głosie. Ten twierdząco pokiwał głową, na co się zaśmiałam – Możesz wyjść drzwiami jak normalny człowiek, wiesz? – spojrzałam na niego z ironią w oczach. Justin uśmiechnął się i poszedł w kierunku wyjścia.

 

JUSTIN’S POV

Stałem pod domem Chaz’a i zastanawiałem się co tak naprawdę mam zrobić, gdy go zobaczę. Nim to przemyślałem, zdążyłem zapukać do drzwi. Po paru sekundach usłyszałem dźwięk szarpnięcia klamki i za chwilę ujrzałem go w progu. Kiedy tylko wyobraziłem sobie jak całuje Olivię, od razu poczułem agresję, ale nie chciałem jej uwidaczniać. Przełknąłem ślinę i stanąłem z nim twarzą w twarz.

-Siema- powiedział i chciał przybić mi piątkę, lecz ja się odsunąłem. Spojrzał na mnie pytająco.  – O co ci chodzi? – spytał, a ja sarkastycznie się zaśmiałem.

- Myślisz, że nie wiem? – popatrzyłem na niego z odrazą. – A ja wszystko kur*a wiem! – krzyknąłem i szybkim ruchem, uderzyłem go pięścią w brzuch. Ten zgiął się z bólu i jęknął przeraźliwie głośno.- To cię nauczy że mojej dziewczyny się nie dotyka, rozumiesz?! – wrzasnąłem i poszedłem w stronę furtki, zatrzaskując ją.

Szedłem w kierunku mojego mieszkania, bo musiałem się odświeżyć po podróży samolotem.  Gdy znalazłem się przy bloku, zaskoczył mnie męski głos.

- Cześć, Justin. – momentalnie się odwróciłem i zobaczyłem Scootera. Stał i wpatrywał się we mnie z rozczarowaniem w oczach.

- Cześć.- podszedłem bliżej i włożyłem ręce w kieszenie. Ten tylko pokręcił głową i zaczął mówić:

-Co masz zamiar zrobić? Po prostu zawieść wytwórnię płytową?! – stanął bliżej mnie i westchnął ciężko. – Zapłaciłem tyle kasy po to żebyś teraz zawiódł mnie i ich?! Uwierzyłem w ciebie. Postawiłem wszystko na jedną kartę, myśląc że jesteś odpowiedzialny i poważny..- odsunął się nieco i czekał aż zareaguję. Miałem smutek wymalowany na twarzy. Było mi głupio i czułem, że muszę to wyjaśnić.

-Posłuchaj, Scooter… - zaczerpnąłem świeżego powietrza i kontynuowałem. – Miałem poważne problemy. Moja dziewczyna … ona… - przymknąłem oczy – Ona chciała popełnić samobójstwo. – wyrzuciłem z siebie. Patrzył na mnie jakby widział ducha. Zbladł na twarzy i wypuścił powietrze gromadzone w płucach.

- Ja nie wiedziałem. – wyksztusił i podrapał się po karku. – Ale to nie zmienia faktu, że musisz wrócić i nagrać płytę. Wiesz o tym, prawda? – pokiwałem głową ze zrozumieniem i uścisnąłem jego dłoń.

-Nagram tą płytę. – uśmiechnął się, a ja zrobiłem to samo.

2 komentarze: