XXXII


JUSTIN’S POV

 
Biegłem w stronę domu Emily. Szczerze? Miałem już dość tych ciągłych afer, bójek i zagrożenia. Pragnąłem jedynie żyć z Olivią i cieszyć się tym, że możemy być razem. Jednak przez to jak żyłem kiedyś, teraz musiałem pozałatwiać wszystkie sprawy.

„Pozbyłem się Dave’a, pozbędę się i Matt’a” – myślałem wciąż idąc przed siebie. Chciałem jedynie uniknąć teraz innych nieprzyjemności. Musiałem przytrzymać go, zadzwonić na policję i powiedzieć że nas nęka.

-„Wyjdę na tchórza i idiotę, ale wolę zapewnić bezpieczeństwo Olivii, niż mojej dumie.” – westchnąłem i nerwowo zapukałem do drzwi Emily. Nikt nie otwierał, ale gdy pociągnąłem za klamkę,  te uchyliły się.Wbiegłem cały spocony i zdenerwowany do środka, słysząc jedynie głośne krzyki. Powędrowałem na górę, skąd dochodziły odgłosy.Dokładniej z sypialni. Pełen obaw stanąłem przy ścianie, a już po chwili szarpnąłem za klamkę i wszedłem do pomieszczenia. Zamurowało mnie, nie wiedziałem co robić. Dziewczyna przywiązana była do krzesła i starała się wstać, a nad nią stał nie tylko Matt, lecz i mój ojciec. Widziałem jak ona płakała coraz bardziej, ale kiedy mnie ujrzała miała nadzieję że to się skończy.

-Co tu robisz, synu? – spytał bezczelnie mój ojciec. Miałem ochotę mu przywalić, ale musiałem zadzwonić po policję a gdybym im coś zrobił to dla mnie też to by się źle skończyło.

-Nie pozwalam ci tak do mnie mówić – powiedziałem ze spokojem w głosie, na co Matt się zaśmiał.

-To jest twój ojciec? – znów wybuchł śmiechem. –Ale jaja… To znaczy że to twój ojciec zabił twoją matkę?Haha… Nie wierzę.. – w jednym momencie moje oczy stały się szklane, a ciało zaczęło drżeć.

-To ty ją zabiłeś?! – rzuciłem się na niego z pięściami i nie dałem rady już powstrzymywać łez. – Ty, skur*ielu! Pieprzony idioto! – kopałem go z całych sił, nie dając za wygraną. Miałem ochotę go teraz postrzelić albo dźgnąć nożem. Tak żebym pozbył się go raz na zawsze.  Szkoda, że był silniejszy i zanim się obejrzałem, to leżałem już na podłodze i zwijałem się z bólu. Nie umiałem powstrzymać płaczu. Tak cholernie bolało mnie to, że mój własny ojciec zamordował jedyną osobę którą kiedyś kochałem. Zawsze był potworem, ale teraz widziałem w nim kogoś jeszcze gorszego.  Szczerze, to nic nie rozumiałem. Ale wiedziałem, że tych trzech idiotów (Dave, Matt i mój ojciec) muszą ponieść karę za to co zrobili. Wyciągnąłem Iphona z kieszeni i wybrałem numer na policję. Jednak nie zdążyłem nic powiedzieć, bo Matt wyrwał mi go z ręki. Czułem, że muszę coś zrobić. Momentalnie się podniosłem i łapiąc się za brzuch, powiedziałem:

-Wypuśćcie Emily. Ona nie jest niczemu winna. Załatwcie to ze mną. – stanąłem i włożyłem ręce w kieszenie. Popatrzyli na siebie, a po chwili odwiązali zapłakaną dziewczynę.

-Idź już.- rozkazałem, a ona ledwo trzymając się na nogach, wyszła. Matt i Jeremy (nie miałem go już ochoty nazywać moim ojcem) podeszli do mnie.

- Oddam ci tą kasę, Matt – sarkastycznie się zaśmiał i pokręcił głową.

-Oddasz mi tą kasę teraz albo rozpieprzę ci łeb. – wydąłem usta i wyciągnąłem portfel, a następnie pokazałem mu panującą tam pustkę.

-Nie mam nic. I nie muszę nic mieć, bo… - w jednym momencie usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi, a do pokoju wszedł policjant.

-Co się tu dzieje? – zapytał, a ja poczułem ulgę, która ogarnęła moje ciało i umysł.

-Czy mogę to wyjaśnić na komisariacie? –spytałem, a on pokiwał głową i skuł w kajdanki Jeremiego oraz Matta.Wyprowadził ich na dwór. Uśmiechnąłem się w duchu, a potem poszedłem za nimi, mijając stojącą w korytarzu Emily.Potem widziałem jak wsiadają do radiowozu.

-Proszę pojechać z nami.  – powiedział do mnie komendant, a ja usiadłem na tylnym siedzeniu.

 

EMILY’S POV

Cała się trzęsłam, a moja twarz była zalana łzami. Co chwila ocierałam czerwone od płaczu powieki i czekałam w drzwiach na pojawienie się Olivii. Od czasu do czasu patrzyłam na telefon, na wypadek gdyby wysłała mi smsa albo dzwoniła. Minuty wydawały się trwać godziny, a ja niecierpliwiłam się coraz bardziej. Jednak w końcu rozbrzmiał w moim domu dźwięk dzwonka. Podbiegłam i otworzyłam mojej przyjaciółce.

-Co się stało? – zapytała, kiedy tylko mnie ujrzała.Spróbowałam się otrząsnąć by móc odpowiedzieć. Po chwili odparłam:

-Ja sama nie wiem… Byłam w domu i w pewnym momencie zobaczyłam jak przez otwarte okno wchodzi dwóch takich mężczyzn.. Jeden by dużo starszy, miał z czterdzieści lat. A jeden z dwadzieścia lub trzydzieści… nieważne. – wiedziałam, że jeśli jej powiem to mogę popsuć jej związek z Justinem, ale czułam że szczerość będzie najlepszym rozwiązaniem. – Ja się przestraszyłam i zagroziłam im policją, a oni śmieli mi się w twarz. Położyli mnie siłą na kanapie i wtedy ten młodszy powiedział, że jeśli „Bieber” nie odda mu kasy to mnie zabiją. A za chwilę zaprowadzili mnie na górę, gdzie przywiązali do krzesła i… i przyszedł twój chłopak. Uratował mnie i ja wyszłam .Wtedy zadzwoniłam na policję.  Justin pojechał z nimi, ja… - ciężko oddychałam i jąkałam się coraz bardziej, a Olivia kręciła głową z niedowierzaniem w oczach. Objęła mnie ramieniem, co świadczyło o tym że nie muszę już nic więcej mówić. Starałam się uspokoić myśli, ale było ich zbyt wiele. Widziałam jak stara się coś z siebie wyksztusić, ale nie dawała rady.

- Czy ten starszy mężczyzna… Czy on był jego ojcem? – wypowiedziała w końcu.Chwilę milczałam, ale potem pokiwałam głową, na co ona rozpłakała się. – Emily, przepraszam. Muszę wyjść. – ostatni raz mnie przytuliła i szybko pobiegła przed siebie.

 

JUSTIN’S POV

Policjant siedział naprzeciwko mnie i wpatrywał się w moją osobę.

-Czy możemy zacząć? –zapytał na co pokiwałem głową. Wyjął notatnik z kieszeni, a ja zacząłem.

- Siedziałem w mieszkaniu… i nagle dostałem smsa, w którym było napisane że muszę się pospieszyć, bo inaczej Emily coś się stanie.No więc pobiegłem do jej domu.Wszedłem tam i zobaczyłem jak siedzi przywiązana do krzesła, z taśmą na ustach.Stał tam też Jeremy i Matt. Potem ją uwolniłem, ona zadzwoniła po policję. Tyle. – wzruszyłem ramionami, a ten zapisał wszystko dokładnie. – Ale… - spojrzał na mnie i wytrzeszczył oczy. – To nie wszystko. – przełknąłem ślinę a on dał znak abym kontynuował. – Dwa lata temu zmarła moja matka. Lekarze stwierdzili, że to było samobójstwo, ale dziś wiem że nie.

- Hm… w takim razie co się wydarzyło? – wydąłem usta i oparłem łokcie o kolana, czując jak wszystkie wspomnienia wracają.

-Najprawdopodobniej zrobił to Matt,Jeremy i Dave.

-Kto? – spytał policjant na co westchnąłem.

-Tych dwóch, którzy tu przed chwilą przyjechali i Dave. Odsiaduje za gwałt.  – policjant zapisał wszystko w notatniku i spojrzał na mnie.

-Postaramy się coś z tym zrobić. Do czasu wyjaśnienia sprawy zostaną oni w areszcie. –wstał, aby podać mi rękę, a ja uczyniłem to samo. – Może pan już iść. – pokiwałem głową i gwałtownie wyszedłem z Sali. Idąc korytarzem, wyciągnąłem papierosa z kieszeni i odpaliłem go. Byłem wkurzony i zły jak nigdy. Myślałem tylko o tym żeby pójść do mieszkania i zasnąć, porzucając wszystkie myśli. Kiedy znalazłem się na dworze, przystanąłem na chwilę i ponownie się zaciągnąłem. Nagle poczułem dotyk czyjejś dłoni na moim ramieniu. Odwróciłem się i zobaczyłem Olivię. Stała i wpatrywała się we mnie z żalem w oczach.

-Wiem co się stało..-odparła i przystanęła tak, że była naprzeciwko mnie i stykała się ze mną swoim ciałem. Czułem jak wszystkie emocje wracają, a do oczu napływają mi łzy.  Popatrzyłem w górę, aby nie wypłynęły one na moją twarz, ale nie dałem rady.

-Justin.. –zaczęła, a ja w jednym momencie chwyciłem za jej policzki i złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.  Musnąłem je parę razy, a następnie delikatnie wysunąłem język, czując jak ona robi to co ja. Przepychały się wzajemnie, a ja złapałem za dolną partię jej ciała, powodując że  przysunęła się do mnie. Mierzwiła moje włosy, a ja cicho jęknąłem. Kiedy pociągnęła za ich końcówki, wyszeptałem jej imię. W jednej chwili zapomniałem o tym wszystkim co się wydarzyło i skupiłem się na tym co było teraz.
 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
i jak wam się podoba? Jeśli macie zastrzeżenia do opowiadania to czekam na konstruktywną krytykę, którą możecie napisać w komentarzu jak i na moim asku http://ask.fm/ZygZak2210 . Czekam ;)
xoxo <3

7 komentarzy:

  1. GENIALNE !
    CZEKAM NA NN :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początek przepraszam za spam.
    To teraz posłuchasz krótkiej Litanii od strony mojej osoby. ;D
    Twojego bloga odkryłam przed chwilą, a można powiedzieć, że się zakochałam. Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. A jednak mnie spotkała .. Okryłam go przez innego bloga o JUSTINIE (Wiem, głupia jestem, bo nie odkryłam go sama ;c). Cieszę się, że to zrobiłam. :33
    Co do twojego bloga: Po prostu nie mogę pojąć, jak ty to robisz dziewczyno ? Gdzie ja byłam jak rozdawali talent ? Hę ? Dobra, odwala mi. Zobacz co ty ze mną robisz. XD ^^ Ehh .. Też tak chcę ! Zaintrygowało mnie to opowiadanie, nie powiem. To, w jaki sposób, z najmniejszymi szczegółami, jest piękne. Pozwalasz przenieść się czytelnikowi do świata twojego opowiadania.Do samego końca będę czytała twojego bloga.KOCHAM GO I CIEBIE TEŻ <3333333333
    Dobra, nie będę dalej pisała. Bo jak się rozpiszę, to mój komentarz będzie na całą stronę i jeszcze będziesz musiała przewijać. :>
    Czekam na NN..kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyno jak ty to robisz !? Jesteś cudowna +czekam na następny rozdział < 3

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham to *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham twoje opowiadania, Ciebie i Justina :***

    OdpowiedzUsuń