OLIVIA’S POV
-Jesteś taka piękna…- szeptał w
moje włosy, jednocześnie przysuwając mnie do siebie. Szliśmy po schodach prosto do jego mieszkania,
cały czas się całując. Napierał na mnie swoim ciałem, a kiedy znaleźliśmy się
przy jego drzwiach, on otworzył je jednym ruchem. Wchodząc do środka,
zatrzasnął je i poprowadził mnie do łóżka. Opadł na nie i przyciągnął mnie za biodro, tak
że położyłam się tuż obok niego. Justin sunął swoimi wargami po mojej szyi, co
spowodowało że wygięłam się w tył. Wysunął język i zaczął nim przejeżdżać po
moich wargach. Cicho jęknęłam i pociągnęłam za końcówki jego włosów, a on przybliżył
się do mnie jeszcze bardziej. Nasze ciała się stykały, a Bieber cały czas w
coraz szybszym tempie muskał moje usta. Toczyliśmy ze sobą walkę językami i
wtedy on niespodziewanie odsunął się ode mnie. Ciężko oddychał i wciąż
przytrzymywał za dolną partię ciała.
- Wiesz, że cię kocham? –
zapytał, a ja zachichotałam.
-Wiem… - splątaliśmy nasze ręce
i patrzyliśmy sobie w oczy. Westchnął i wtedy wypowiedział słowa, które spowodowały u mnie
wyższe ciśnienie.
- Chcę to z tobą zrobić. –
przygryzł wargi, a ja zaczerpnęłam powietrza.Zastanowiłam się nad tym chwilę,
ale wiedziałam czego chcę. Po sekundzie pokiwałam głową i zamknęłam oczy.
-Ja też. – przytaknęłam, a on
momentalnie rozszerzył kąciki ust i położył mnie na sobie, w tym samym momencie
zdejmując swoją koszulkę.
*godzinę później*
Leżeliśmy na jego łóżku. Byliśmy nadzy, ale nie przeszkadzało nam to.
Wciąż nie wierzyłam, że zrobiłam to po raz pierwszy, ale cieszyłam się że
właśnie z nim. Wtulając się w jego tors, czułam jedynie jak obejmuje mnie
ramieniem.
-Kocham cię. – powiedział i musnął
moje czoło, przysuwając się do mnie.
-Ja ciebie też.- odpowiedziałam
pocałunkiem w policzek.
-Tak bardzo cię kocham..
–powtórzył odwracając się w moją stronę i znowu wsunął język do moich ust, na
co zrobiłam to samo. W pewnym momencie odsunął się ode mnie i wstał.
- Co robisz? –zapytałam, otulając
się kocem i usiadłam na krawędzi łóżka.
-Idę się napić.- powiedział,
zakładając na siebie jedynie parę bokserek. Sięgnęłam po moje majtki oraz stanik i również
je nałożyłam, a następnie popędziłam za nim do kuchni. Kiedy mnie tam ujrzał,
odwrócił się i ponownie przyciągnął do siebie, a następnie delikatnie musnął
moją szyję. Zarumieniłam się i odgarnęłam włosy za ucho. On wziął szklankę wody
i po chwili napił się z niej. Następnie podał mi ją, tak abym ja również mogła
zgasić pragnienie.
-Nie dziwię się, że chce ci się
pić. – zaśmiał się i oparł o blat kuchenny. Uderzyłam go w ramię, a on przyciągnął
mnie do siebie, łapiąc w talii. – Byłaś niesamowita. – powiedział, w tym samym
czasie bawiąc się moimi włosami. Znowu poczułam jak moje policzki stają się
czerwone.
-Dzięki. Ty też. – przygryzłam wargi
i wydęłam usta, widząc jak on również się rumieni. Następnie podeszłam do niego
i oplotłam ręce wokół jego szyi. – dziękuję. – powiedziałam, a on położył moją
głowę na swoim torsie.
-Ja też ci dziękuję. Dzięki
tobie ja.. – pokręcił głową – ja uwierzyłem w miłość. Zapomniałem o przeszłości
i poczułem, że znowu mogę być szczęśliwy. Z tobą. – uśmiechnęłam się ze
wzruszeniem w oczach i mocno się do niego przytuliłam. Wszystkie negatywne emocje
odpłynęły i liczył się tylko on. Nagle
usłyszałam pukanie do drzwi. Justin odsunął się ode mnie i widocznie był
zdenerwowany.
-Czy do jasnej cholery nie
możemy nawet przez chwilę pobyć sami?! –krzyczał, idąc w stronę wejścia.
-Może byś się ubrał..-zasugerowałam,
a on to olał i otworzył niespodziewanemu gościowi. Popędziłam do pokoju i
narzuciłam na siebie moje rurki oraz t-shirt.
-Siema, stary. –słyszałam. W
pewnym momencie do salonu wszedł Justin, a za nim Scooter Braun. Nieśmiało się
uśmiechnęłam i przywitałam się.
-To jest powód dla którego
wyleciałeś z Atlanty? – zapytał, wskazując na mnie. Bieber rozszerzył kąciki
ust i posadził mnie na swoim kolanie.
-Uhm. – odparł i sunął swoimi
wargami o moje. Odsunęłam się od niego, czując że to niestosowne.
-Przepraszam, że nachodzę cię tak rano.. –odparł Scooter,
zmieniając temat. – Ale mam dobrą wiadomość. –oparł łokcie o kolana i zaczął.-
No więc znalazłem inną wytwórnię płytową, która zgodziła się wydać twoją płytę.
A co najlepsze, jest ona tu.Dosłownie parę kilometrów od twojego mieszkania. – w
jednej chwili podskoczyłam z radości i rzuciłam się na Justina. Niemalże
powstrzymywałam łzy radości, które gromadziłam w oczach. On musnął moje wargi i
z uśmiechem na twarzy, spytał:
-Kiedy mamy zacząć? – mężczyzna
wydął usta i spojrzał na nas.
-Za tydzień.Tak więc musimy
wziąć się do roboty. – mój chłopak pokiwał głową i starał się ukryć szczęście
jakie go w tej chwili ogarnęło.
*15 minut później*
-Dzięki, Scooter. – powiedział na
pożegnanie i zatrzasnął za nim drzwi. Pełen radości, która ogarnęła jego ciało
i umysł, popędził do mnie. Leżałam na łóżku i tylko na niego czekałam.
Przygryzł wargi i opadł na nie, kładąc się obok mnie.
-Czuję, że w końcu coś mi się w
życiu uda…- powiedział, patrząc na mnie
-Nareszcie będziesz mógł zarobić
w normalny sposób. – powiedziałam,zaznaczając słowo „normalny”.
-Kiedy już będę miał
wystarczająco dużo kasy, to… - zaczął się zastanawiać. – wykupię jakiś dom w Californii
i tam razem zamieszkamy. Będę tylko ja i ty… - przybliżył się do mnie i splótł
nasze dłonie ze sobą, jednocześnie całując moje czoło. – zachichotałam, słysząc
jak planuje naszą przyszłość. On także się śmiał, ale w pewnym momencie
przybrał smutny wyraz twarzy.
-Co się stało? – zapytałam z
obawą w głosie i pogłaskałam go po policzku.
-Który dzisiaj? – wyciągnęłam telefon
i spojrzałam na datę, a następnie mu ją podałam. – Justin… - potrąciłam go,
widząc jak do jego oczu napływają liczne łzy. On momentalnie otarł je i
westchnął.
-Dz-dzisiaj – jego głos drgał
tak bardzo, że nie mógł wypowiedzieć nawet słowa. – Dzisiaj są urodziny mojej
mamy… - wydusił w końcu i po prostu się rozpłakał. Ja także czułam, że po
policzku spływają mi łzy, a powieki stały się czerwone. W tym momencie naprawdę
nie wiedziałam co powiedzieć. Zamarłam i spróbowałam się postawić na jego
miejscu.
-Chcesz tam pojechać? – spytałam
ze smutkiem w głosie. On tylko kiwnął głową i wstał z łóżka. Widać było jak
bardzo cierpiał i jak ważną była dla niego osobą.
JUSTIN’S POV
Szedłem, trzymając Olivię za
rękę. Kiedy byliśmy już przed bramą wejściową na cmentarz, ona ścisnęła mnie
mocniej.
-Wszystko dobrze? – spytała i
znowu odwróciła mnie tak, że stałem z nią twarzą w twarz.
-T-tak. – powiedziałem, chcąc
już tam wejść. Ona lekko się uśmiechnęła i poszła za mną. Szukałem grobu mojej
mamy, nie mogąc go znaleźć. Skręciłem w jedną uliczkę i wtedy ujrzałem jej
zdjęcie na nagrobku. Łzy napłynęły do moich oczu, ale ja otarłem je bluzką.
Podszedłem bliżej,zostawiając Olivię nieco dalej. Uklęknąłem, czując jak moje
nogi stają się bezsilne. Zacząłem łkać tak bardzo, że nie mogłem przestać.
-Boże… czemu mi to robisz?! –krzyczałem
przez płacz. Nie wierzyłem, że emocje wzięły nade mną górę, a jednak.Uderzałem
pięścią o chodnik, cały czas szlochając. W pewnym momencie poczułem dłoń Olivii
na moim ramieniu. Wiedziałem, że muszę się uspokoić, ale nie potrafiłem.
Wstałem i momentalnie się w nią wtuliłem.
-Idźmy stąd. – zarządziłem. Posłuchała mnie i złapała za rękę.
omg. płaczę.
OdpowiedzUsuńCzy to jest juz ostatni rozdzial ???! :(
OdpowiedzUsuńOczywiscie ze nie!:)
UsuńBoski chce wiecej czekam na kolejne rozdziały ! <3
OdpowiedzUsuńświetny..czekam na NN
OdpowiedzUsuńKurde dziewczyno na prawdę masz talent. Podziwiam cię i oczywiście czekam na następny .
OdpowiedzUsuń