XXXIII


OLIVIA’S POV


-Jesteś taka piękna…- szeptał w moje włosy, jednocześnie przysuwając mnie do siebie.  Szliśmy po schodach prosto do jego mieszkania, cały czas się całując. Napierał na mnie swoim ciałem, a kiedy znaleźliśmy się przy jego drzwiach, on otworzył je jednym ruchem. Wchodząc do środka, zatrzasnął je i poprowadził mnie do łóżka.  Opadł na nie i przyciągnął mnie za biodro, tak że położyłam się tuż obok niego. Justin sunął swoimi wargami po mojej szyi, co spowodowało że wygięłam się w tył. Wysunął język i zaczął nim przejeżdżać po moich wargach. Cicho jęknęłam i pociągnęłam za końcówki jego włosów, a on przybliżył się do mnie jeszcze bardziej. Nasze ciała się stykały, a Bieber cały czas w coraz szybszym tempie muskał moje usta. Toczyliśmy ze sobą walkę językami i wtedy on niespodziewanie odsunął się ode mnie. Ciężko oddychał i wciąż przytrzymywał za dolną partię ciała.

- Wiesz, że cię kocham? – zapytał, a ja zachichotałam.

-Wiem… - splątaliśmy nasze ręce i patrzyliśmy sobie w oczy. Westchnął i wtedy  wypowiedział słowa, które spowodowały u mnie wyższe ciśnienie.  

- Chcę to z tobą zrobić. – przygryzł wargi, a ja zaczerpnęłam powietrza.Zastanowiłam się nad tym chwilę, ale wiedziałam czego chcę. Po sekundzie pokiwałam głową i zamknęłam oczy.

-Ja też. – przytaknęłam, a on momentalnie rozszerzył kąciki ust i położył mnie na sobie, w tym samym momencie zdejmując swoją koszulkę.


*godzinę później*

  Leżeliśmy na jego łóżku. Byliśmy nadzy, ale nie przeszkadzało nam to. Wciąż nie wierzyłam, że zrobiłam to po raz pierwszy, ale cieszyłam się że właśnie z nim. Wtulając się w jego tors, czułam jedynie jak obejmuje mnie ramieniem.

-Kocham cię. – powiedział i musnął moje czoło, przysuwając się do mnie.

-Ja ciebie też.- odpowiedziałam pocałunkiem w policzek. 

-Tak bardzo cię kocham.. –powtórzył odwracając się w moją stronę i znowu wsunął język do moich ust, na co zrobiłam to samo. W pewnym momencie odsunął się ode mnie i wstał.

- Co robisz? –zapytałam, otulając się kocem i usiadłam na krawędzi łóżka.

-Idę się napić.- powiedział, zakładając na siebie jedynie parę bokserek.  Sięgnęłam po moje majtki oraz stanik i również je nałożyłam, a następnie popędziłam za nim do kuchni. Kiedy mnie tam ujrzał, odwrócił się i ponownie przyciągnął do siebie, a następnie delikatnie musnął moją szyję. Zarumieniłam się i odgarnęłam włosy za ucho. On wziął szklankę wody i po chwili napił się z niej. Następnie podał mi ją, tak abym ja również mogła zgasić pragnienie.

-Nie dziwię się, że chce ci się pić. – zaśmiał się i oparł o blat kuchenny. Uderzyłam go w ramię, a on przyciągnął mnie do siebie, łapiąc w talii. – Byłaś niesamowita. – powiedział, w tym samym czasie bawiąc się moimi włosami. Znowu poczułam jak moje policzki stają się czerwone.

-Dzięki. Ty też. – przygryzłam wargi i wydęłam usta, widząc jak on również się rumieni. Następnie podeszłam do niego i oplotłam ręce wokół jego szyi. – dziękuję. – powiedziałam, a on położył moją głowę na swoim torsie.

-Ja też ci dziękuję. Dzięki tobie ja.. – pokręcił głową – ja uwierzyłem w miłość. Zapomniałem o przeszłości i poczułem, że znowu mogę być szczęśliwy. Z tobą. – uśmiechnęłam się ze wzruszeniem w oczach i mocno się do niego przytuliłam. Wszystkie negatywne emocje odpłynęły i liczył się tylko on.  Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Justin odsunął się ode mnie i widocznie był zdenerwowany.

-Czy do jasnej cholery nie możemy nawet przez chwilę pobyć sami?! –krzyczał, idąc w stronę wejścia.

-Może byś się ubrał..-zasugerowałam, a on to olał i otworzył niespodziewanemu gościowi. Popędziłam do pokoju i narzuciłam na siebie moje rurki oraz t-shirt.

-Siema, stary. –słyszałam. W pewnym momencie do salonu wszedł Justin, a za nim Scooter Braun. Nieśmiało się uśmiechnęłam i przywitałam się.

-To jest powód dla którego wyleciałeś z Atlanty? – zapytał, wskazując na mnie. Bieber rozszerzył kąciki ust i posadził mnie na swoim kolanie.

-Uhm. – odparł i sunął swoimi wargami o moje. Odsunęłam się od niego, czując że to niestosowne.

-Przepraszam,  że nachodzę cię tak rano.. –odparł Scooter, zmieniając temat. – Ale mam dobrą wiadomość. –oparł łokcie o kolana i zaczął.- No więc znalazłem inną wytwórnię płytową, która zgodziła się wydać twoją płytę. A co najlepsze, jest ona tu.Dosłownie parę kilometrów od twojego mieszkania. – w jednej chwili podskoczyłam z radości i rzuciłam się na Justina. Niemalże powstrzymywałam łzy radości, które gromadziłam w oczach. On musnął moje wargi i z uśmiechem na twarzy, spytał:

-Kiedy mamy zacząć? – mężczyzna wydął usta i spojrzał na nas.

-Za tydzień.Tak więc musimy wziąć się do roboty. – mój chłopak pokiwał głową i starał się ukryć szczęście jakie go w tej chwili ogarnęło.


*15 minut później*


-Dzięki, Scooter. – powiedział na pożegnanie i zatrzasnął za nim drzwi. Pełen radości, która ogarnęła jego ciało i umysł, popędził do mnie. Leżałam na łóżku i tylko na niego czekałam. Przygryzł wargi i opadł na nie, kładąc się obok mnie.

-Czuję, że w końcu coś mi się w życiu uda…- powiedział, patrząc na mnie

-Nareszcie będziesz mógł zarobić w normalny sposób. – powiedziałam,zaznaczając słowo „normalny”.

-Kiedy już będę miał wystarczająco dużo kasy, to… - zaczął się zastanawiać. – wykupię jakiś dom w Californii i tam razem zamieszkamy. Będę tylko ja i ty… - przybliżył się do mnie i splótł nasze dłonie ze sobą, jednocześnie całując moje czoło. – zachichotałam, słysząc jak planuje naszą przyszłość. On także się śmiał, ale w pewnym momencie przybrał smutny wyraz twarzy.

-Co się stało? – zapytałam z obawą w głosie i pogłaskałam go po policzku.

-Który dzisiaj? – wyciągnęłam telefon i spojrzałam na datę, a następnie mu ją podałam. – Justin… - potrąciłam go, widząc jak do jego oczu napływają liczne łzy. On momentalnie otarł je i westchnął.

-Dz-dzisiaj – jego głos drgał tak bardzo, że nie mógł wypowiedzieć nawet słowa. – Dzisiaj są urodziny mojej mamy… - wydusił w końcu i po prostu się rozpłakał. Ja także czułam, że po policzku spływają mi łzy, a powieki stały się czerwone. W tym momencie naprawdę nie wiedziałam co powiedzieć. Zamarłam i spróbowałam się postawić na jego miejscu.

-Chcesz tam pojechać? – spytałam ze smutkiem w głosie. On tylko kiwnął głową i wstał z łóżka. Widać było jak bardzo cierpiał i jak ważną była dla niego osobą.


JUSTIN’S POV

Szedłem, trzymając Olivię za rękę. Kiedy byliśmy już przed bramą wejściową na cmentarz, ona ścisnęła mnie mocniej.

-Wszystko dobrze? – spytała i znowu odwróciła mnie tak, że stałem z nią twarzą w twarz.

-T-tak. – powiedziałem, chcąc już tam wejść. Ona lekko się uśmiechnęła i poszła za mną. Szukałem grobu mojej mamy, nie mogąc go znaleźć. Skręciłem w jedną uliczkę i wtedy ujrzałem jej zdjęcie na nagrobku. Łzy napłynęły do moich oczu, ale ja otarłem je bluzką. Podszedłem bliżej,zostawiając Olivię nieco dalej. Uklęknąłem, czując jak moje nogi stają się bezsilne. Zacząłem łkać tak bardzo, że nie mogłem przestać.

-Boże… czemu mi to robisz?! –krzyczałem przez płacz. Nie wierzyłem, że emocje wzięły nade mną górę, a jednak.Uderzałem pięścią o chodnik, cały czas szlochając. W pewnym momencie poczułem dłoń Olivii na moim ramieniu. Wiedziałem, że muszę się uspokoić, ale nie potrafiłem. Wstałem i momentalnie się w nią wtuliłem.

-Idźmy stąd. – zarządziłem.  Posłuchała mnie i złapała za rękę.

                   

6 komentarzy:

  1. Czy to jest juz ostatni rozdzial ???! :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski chce wiecej czekam na kolejne rozdziały ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde dziewczyno na prawdę masz talent. Podziwiam cię i oczywiście czekam na następny .

    OdpowiedzUsuń