XXXV


JUSTIN’S POV

 
Od rana siedziałem w studiu. Była 6-a, a ja zamiast spać, musiałem pokazywać propozycje moich piosenek. Wiele zostało odrzuconych, ale w końcu wspólnie ze Scooterem wybraliśmy jedenaście z nich.

-To mogę już iść? – zapytałem, kiedy zapisaliśmy je na kartce. Następnie przetarłem zaspaną twarz dłońmi i oparłem się o ścianę.  Scooter popatrzył na mnie z sarkazmem w oczach.

-Myślałeś, że praca w studiu jest taka prosta? –zaśmiał się, a ja westchnąłem i ponownie usiadłem na fotelu, kładąc łokcie na kolana. Następnie spuściłem głowę w dół i czułem, że staję się coraz bardziej senny. Miałem ochotę wyjść i rzucić to wszystko, ale myśl że mógłbym tak zawieźć siebie i Olivię , nie pozwalała mi na to.

-Kiedy nagrywamy? –odezwałem się, a dyrektor wytwórni spojrzał na mnie i wydął usta.

-Jeśli wszystko będzie szło dobrze to zaczniemy nawet za tydzień. – uśmiechnął się, a ja odwzajemniłem ten miły gest. –Jeszcze tylko podpiszecie parę dokumentów i będziecie mogli iść. –zapewnił, widząc że jestem zmęczony i lekko poddenerwowany. Ponownie podrapałem się po karku i spojrzałem na mój telefon.  Nie było ani jednego sms’a od Olivii. Martwiłem się strasznie, ale w końcu mogła jeszcze spać.

 

OLIVIA’S POV

Szłam do szkoły. Było zimno i padał deszcz, a ja musiałam iść na jakiś cholerny przystanek, bo mój ojciec nie mógł mnie zawieźć. Miałam na sobie jedynie cienką bluzkę oraz dżinsy i nie posiadałam parasolki. Westchnęłam i dalej podążałam przed siebie. Jednak w pewnym momencie zauważyłam jak obok mnie na ulicy zatrzymuje się samochód. Czarne, sportowe auto zrobiło na mnie ogromne wrażenie, ale mimo tego szłam prosto, bo bałam się kto to. Wtedy szyba uchyliła się i ujrzałam Chaz’a. Przewróciłam oczami i przystanęłam naprzeciwko niego.

- Nie jest ci zimno?  -spytał i zdjął z siebie full cap’a, którego miał. Zastanowiłam się chwilę, po czym odpowiedziałam.

-Jest.  – założyłam ręce i czekałam na to co zrobi.

-Wsiadaj. – wyszedł z auta i otworzył mi drzwi od drugiej strony.  Popatrzyłam na niego i drżałam. Trochę z obawy przed tym, że Justin nas zauważy, a trochę z chłodu który powiewał prosto w moją twarz.  Po zastanowieniu się, wsiadłam do pojazdu. Chaz się uśmiechnął i zakładając na siebie full cap’a, odjechał.  Siedziałam cicho i nie odzywałam się w ogóle. Nie chciałam zaczynać z nim konwersacji. Jednak musiałam to zrobić, kiedy zauważyłam jak mija on moją szkołę.

-Ej, już.- zbulwersowałam się, a on nie zwrócił na mnie uwagi i jechał prosto przed siebie, w tym samym czasie się śmiejąc.

-Zatrzymaj się! – odpięłam pasy i spojrzałam na niego ostrym spojrzeniem.

-Spokojnie… - powiedział, a ja przestraszyłam się. Wiedziałam, że jest on dobrym i uczuciowym chłopakiem, ale mimo to się bałam.

-Gdzie zmierzasz?! – krzyknęłam, a on szyderczo się uśmiechnął i przyspieszył, widząc że chcę wysiadać. Oparłam się o siedzenie i czekałam na rozwój wydarzeń.  Byłam coraz bardziej zniecierpliwiona, a gdy on zatrzymał się na jakimś osiedlu, zdenerwowałam się okropnie. Nie znałam tego miejsca.

- Miałam iść do szkoły! – wysiadłam i chciałam biec, ale Chaz podszedł do mnie i złapał za rękę energicznie. Nieco zabolało, więc jęknęłam.

-Nic nie mów i chodź za mną – zasłonił mi usta ręką, a ja poczułam się jak jego więzień. Już nie był słodkim nastolatkiem. Przybrał twarz groźnego mężczyzny. Zaprowadził mnie na samą górę, gdzie otworzył drzwi do prawdopodobnie swojego mieszkania.  Kiedy je za sobą zatrzasną, usiadł na kanapie i pokazał gestem abym uczyniła to samo. Niepewnie to zrobiłam, ale przysiadłam dalej od niego. On jednak przysunął się do mnie, a ja poczułam dreszcze.

-Przecież dobrze wiem, że tego chcesz…- pogłaskał mnie po udzie, a ja momentalnie drgnęłam.

-Niczego nie chcę, Chaz! Ja … - miałam dokończyć, ale on przyłożył palec wskazujący do moich ust. Czułam jak ze zdenerwowania zesztywniałam.

-Spójrz na mnie…- mruknął i skierował podbródek w swoją stronę. Chciał zbliżyć do siebie nasze wargi, ale ja nie pozwoliłam na to.

-Chaz! –krzyknęłam i w jednej chwili wstałam. – Nigdy z tobą nie będę! Zrozum to, a teraz daj mi wyjść! –pragnęłam opuścić to pomieszczenie, ale on szarpnął za moją rękę i rzucił na łóżko.

-Będziesz moja, rozumiesz kur*a?! – wrzasnął przeraźliwie i zaczął zdejmować moją bluzkę. Byłam w szoku i nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Nie sądziłam, że byłby w stanie zrobić coś takiego! Próbowałam go jakkolwiek powstrzymać,ale na nic się nie zdały moje starania. Jeszcze nie płakałam, starałam się być silna. Prosiłam, aby przestał, ale on tylko szarpał mocniej. W końcu udało mu się osiągnąć swój cel. Zostałam w samym staniku. Ale dla niego to nie był koniec. Począł ściągać moje spodnie. Już nie miałam sił ani odwagi żeby z nim walczyć. Czekałam aż to się skończy. Do moich oczu napłynęły łzy, a zaraz spływały  po moim ciele. Schodził niżej i kiedy sięgnął po moje majtki, rozpłakałam się jak nigdy. Jęczałam tylko, aby już skończył, aby nic nie robił.

-P-proszę. Przestań… - łkałam. Uśmiechał się szyderczo, a ja czułam obrzydzenie. Byłam brudna i chciałam teraz żeby mój chłopak tu był.

-Będę robił z tobą co chcę..- schylił się niżej i już chciał zdejmować swoje spodnie, gdy usłyszał głośne pukanie do drzwi. Zdenerwowany podszedł do nich, a ja odetchnęłam z ulgą. Wciąż jednak drżałam ze strachu. Miałam tak wielką nadzieję, że to jest Justin, ale straciłam ją kiedy zobaczyłam w drzwiach jakiegoś innego mężczyznę. Miał wygoloną głowę, tatuaże na rękach i nogach. Wyglądał przerażająco.

-Kolega przyszedł mi pomóc. – szyderczo się zaśmiał, a ja czułam jeszcze większe obrzydzenie. Otarłam morze łez i nie wytrzymałam, gdy obydwoje zdjęli z siebie bieliznę.

-Proszę nie.. – szlochałam. – Błagam. – mówiłam, gdy oni zbliżali się do mnie. Wiedziałam co mnie czeka i wolałam już umrzeć niż to znosić.

-Niezłe ciałko, kotku… - mruknął ten drugi. Skrzywiłam się i rozpłakałam jeszcze bardziej. Odwróciłam głowę w drugą stronę, nie patrząc na nic.

 

*godzinę później*

Szłam jakimiś uliczkami, nawet nie wiedząc gdzie. Moje ubrania były podarte, a ja nie mogłam iść przez panującą na dworze temperaturę. Nie wierzyłam, że to zrobił. A właściwie zrobili. Płakałam, ale żaden z nich nie zwracał na to uwagi. Kiedy skończyli, uciekłam. W tym momencie usłyszałam wibrację w telefonie.

-H-halo? – powiedziałam po odebraniu.

-Olivia? Co się stało? – spytał z troską w głosie, Justin. Otarłam łzy, które spływały po moim policzku i zamknęłam oczy.

-Przyjedź po mnie, proszę. Jestem gdzieś obok mieszkania Chaz’a… - wiedziałam jak zareaguje, ale musiał po mnie przyjechać. Wolałam powiedzieć mu prawdę, niż być tu nawet sekundę dłużej.

-Co ty u niego robiłaś?! – krzyknął i już miał dokończyć, kiedy mu przerwałam.

-Gó*no! Chcesz wiedzieć co? Proszę bardzo! Zostałam zgwałcona! – po tym zdaniu zaczęłam szlochać jeszcze bardziej. Nie odzywał się przez parę minut, a ja przysiadłam przy byle jakim drzewie i zaczęłam się zanosić od płaczu.

-Po prostu tu przyjedź. – powiedziałam, słysząc jego ciężkie oddechy. Rozłączyłam się i pragnęłam jedynie o tym żeby pójść z nim do mojego domu i się wykąpać. Byłam taka brudna. Czułam ucisk w klatce piersiowej i okropny ból głowy. Świat krążył wokół mnie. Zemdlałam.
 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu udało mi się go napisać! :) Przepraszam, że tak długo,ale wiecie.. wakacje są więc nie mogę cały czas przed komputerem siedzieć ;p Jak wam się podoba? Jesteście ciekawi co dalej? Piszcie komentarze, ale także na asku http://ask.fm/ZygZak2210 . Jeśli coś wam się nie podoba to nie wstydźcie się powiedzieć! Czekam na konstruktywną krytykę :)
xoxo <3

6 komentarzy:

  1. moim zdaniem jest swietny, czekam na nastepna czesc. :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietne opowiadanie. Moglabys informowac mnie na tt? Z gory dziekuje @Stylesowaa

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny ♥ czekam na NN ;)

    OdpowiedzUsuń