OLIVIA’S POV
- Wiem, że to przeze mnie. Przepraszam. Nienawidzę siebie za to. Będę musiała żyć z myślą, że mojej najlepszej przyjaciółce z mojego powodu, przytrafiło się właśnie to. – Emily nie odzywała się. Siedziała skierowana w stronę okna nawet na mnie nie patrząc. Jakby była w zupełnie innym świecie. Oczy miała wypełnione łzami. – Emily? – szturchnęłam ją a ona powoli odwróciła się, spoglądając na mnie. Uchyliła usta i powiedziała słowa, które wywołały w mojej głowie zamęt.
-Nie chcę żyć, Olivia. –zaszlochała i ponownie powtórzyła – Nie chcę. – Zasłoniłam usta ręką, a bluzą starałam się wytrzeć łzy. Jednak było ich zbyt wiele.
-Z-zaraz przyjdę – powiedziałam przez płacz, wychodząc z pokoju. Wyciągnęłam telefon i wystukałam numer, który zapisałam całkiem niedawno. Numer do Justina. Nie wiedziałam po co, ale czułam, że on mi pomoże. Nie odbierał. Zadzwoniłam jeszcze raz, ale i tym razem bez skutku. Rzuciłam komórką o ziemię, a ta rozbiła szybkę. Nawet jej nie podniosłam. Z bezsilności zsunęłam się na podłogę, wciąż opierając się o ścianę. Załamałam ręce. Szlochałam. Tak bardzo. Nie wiem czemu chciałam, żeby zjawił się tu teraz właśnie on. Moją przyjaciółkę zgwałcono, a ja myślałam o sobie. Energicznie wstałam i zaczęłam schodzić po schodach.
- Co robisz?! –krzyknęła zapłakana Emily. Obróciłam się na pięcie i wypowiedziałam słowa, które bolały jak nigdy.
- Usuwam się z twojego życia. Przeze mnie wszystko ci się pieprzy. Nie jestem prawdziwą przyjaciółką. Myślę tylko o sobie. O tym, że będzie mi się źle żyło z tym, że to ty zostałaś zgwałcona. Nawet teraz chcę,żeby ktoś pocieszył MNIE a nie ciebie. Jestem beznadziejną przyjaciółką. Nie chcesz takiej mieć. Ja o tym wiem i ty o tym wiesz. Jesteś niesamowita i zasługujesz na lepszą „siostrę”. Wszystko zwaliłam. Przepraszam. – rzekłam i trzasnęłam drzwiami, wychodząc. Poczułam ucisk w klatce piersiowej. Oddychałam głęboko, nie mogąc złapać tchu. Wszystko co powiedziałam to prawda. Szczera i bolesna, ale prawda. Jestem egoistką. Jedyne czego teraz pragnęłam to obecność Justina. Nie zastanawiając się, poszłam pod teatr. Jak zwykle grał i śpiewał. Uśmiechnął się zauważając mnie. Gdy ludzie odeszli podszedł i powiedział:
-Hej – rozpromienił się. Lecz gdy zobaczył mnie całą zapłakaną i roztrzęsioną zapytał – co jest? – uchyliłam usta żeby coś powiedzieć, ale zamiast tego wtuliłam się w jego ciepłą bluzę. Ściskałam coraz mocniej.Minęło parę minut, ale ja czułam, że jestem bezpieczna. Potem złapałam za szyję. Justin delikatnie wziął w dłonie moją głowę i spojrzał na mnie. Następnie przybliżył nasze wargi do siebie. Musnął je dwa razy. Cały czas tak abym czerpała z tego przyjemność. Po chwili począł delikatnie ssać moje usta, a ja zamknęłam oczy. On także.Momentalnie przeniósł obie ręce na moje biodra i lekko przejechał po nich palcem. Nie rozłączył jednak ani na chwilę naszych ust. Ja także zmieniłam położenie mojej dłoni . Teraz wylądowała ona na jego rozwianych włosach. Pociągnęłam za ich końce, gdy Justin pogłębił pocałunek. Jeszcze raz je musnęłam, a następnie odchyliliśmy nasze głowy od siebie. -Kocham cię – szepnął mi do ucha. Zastanowiłam się chwilę, ale potem westchnęłam i powiedziałam:
-Nie Justin… Nie kochasz mnie. Nie znasz mnie. To są puste słowa. A to co się zdarzyło nie powinno było zaistnieć. – odsunęłam się od niego. Momentalnie zauważyłam jak do jego oczu napływają łzy.
- Okej. Poczekam. –uśmiechnął się. Przytulił mocno, a ja rozszerzyłam kąciki ust. On naprawdę coś do mnie czuł.
JUSTIN’S POV.
Trzymałem ją mocno. Wiedziałem, że coś jest nie tak, ale po tym co mi powiedziała, nie chciałem jej jeszcze bardziej denerwować. Moja ciekawość jednak wzięła górę.
- Um… Olivia- spojrzała na mnie. – Co się stało tak właściwie? – teraz poprosiła gestem abym wypuścił ją z uścisku. Zrobiłem to.
- Czy naprawdę muszę o tym mówić? – uniosła klatkę piersiową w górę, po czym gwałtownie ją opuściła.
- Nie. Rób to co uważasz za słuszne. – powiedziałem, kopiąc kamyk leżący na chodniku. Minęło parę minut.
-No dobrze.- nagle moje oczy powędrowały w górę, czekając na to co powie. – Emily. Moja przyja….to znaczy była przyjaciółka. – już po tym zdaniu wiedziałem co się stało.
- Kłótnie się zdarzają . –zacząłem – nie pierwszy i nie…
- Ona została zgwałcona. – zamurowało mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć. Stałem i wpatrywałem się w Olivię. Przełknąłem głośno ślinę i jeszcze raz się odezwałem.
-Co się stało dalej?
- Nic. Po prostu uznałam, że wszystko się przeze mnie spieprzyło i odeszłam. – wzruszyła ramionami, ale ja wiedziałem, że boli ją to strasznie, bo zaczęła płakać.
-Kto to zrobił? – zapytałem, nie wiedząc czy chcę znać odpowiedź.
-Dave. – popatrzyłem na nią ze wzrokiem mówiącym o tym, że nie wiem kto to. – To ten, który ostatnio próbował zrobić to samo ze mną.- Serce mi pękło gdy usłyszałem te słowa. Podciągnąłem rękawy i energicznie zapytałem:
-Gdzie on teraz jest? – w moim głosie zapewne czuć było agresję, jaką teraz miałem w sobie. Ten gnojek zrujnował życie komuś takiemu jak Olivia. Nie mogłem mu tego darować.
-Nie wiem. – musiałem sam go znaleźć. Ruszyłem z miejsca i w tym momencie dziewczyna mnie zatrzymała, łapiąc za lewy łokieć.
-Nie idź nigdzie! Zgłoszę to na policję. – odwróciłem się w jej kierunku, a moja klatka piersiowa poruszała się w górę i w dół. Coś we mnie pękło. To było prawie to samo uczucie, gdy dowiedziałem się, że ten idiota, któremu wiszę kasę, zabił mi matkę. Na samą myśl o tym , wzdrygnąłem.
- Dobrze. – trząsłem się ze wściekłości – ale obiecaj mi, że jeszcze jutro to zrobisz.
-Obiecuję. Spokojnie. – przyłożyła dłoń do mojego policzka. Poczułem jak jej dotyk uspokaja mnie od środka. Zamknąłem oczy i pomyślałem o pocałunku, który przed chwilą z nią przeżyłem. Miałem ochotę zrobić to jeszcze raz, ale wolałem zaspokoić jej potrzeby niż swoje.
- Wiem, że to przeze mnie. Przepraszam. Nienawidzę siebie za to. Będę musiała żyć z myślą, że mojej najlepszej przyjaciółce z mojego powodu, przytrafiło się właśnie to. – Emily nie odzywała się. Siedziała skierowana w stronę okna nawet na mnie nie patrząc. Jakby była w zupełnie innym świecie. Oczy miała wypełnione łzami. – Emily? – szturchnęłam ją a ona powoli odwróciła się, spoglądając na mnie. Uchyliła usta i powiedziała słowa, które wywołały w mojej głowie zamęt.
-Nie chcę żyć, Olivia. –zaszlochała i ponownie powtórzyła – Nie chcę. – Zasłoniłam usta ręką, a bluzą starałam się wytrzeć łzy. Jednak było ich zbyt wiele.
-Z-zaraz przyjdę – powiedziałam przez płacz, wychodząc z pokoju. Wyciągnęłam telefon i wystukałam numer, który zapisałam całkiem niedawno. Numer do Justina. Nie wiedziałam po co, ale czułam, że on mi pomoże. Nie odbierał. Zadzwoniłam jeszcze raz, ale i tym razem bez skutku. Rzuciłam komórką o ziemię, a ta rozbiła szybkę. Nawet jej nie podniosłam. Z bezsilności zsunęłam się na podłogę, wciąż opierając się o ścianę. Załamałam ręce. Szlochałam. Tak bardzo. Nie wiem czemu chciałam, żeby zjawił się tu teraz właśnie on. Moją przyjaciółkę zgwałcono, a ja myślałam o sobie. Energicznie wstałam i zaczęłam schodzić po schodach.
- Co robisz?! –krzyknęła zapłakana Emily. Obróciłam się na pięcie i wypowiedziałam słowa, które bolały jak nigdy.
- Usuwam się z twojego życia. Przeze mnie wszystko ci się pieprzy. Nie jestem prawdziwą przyjaciółką. Myślę tylko o sobie. O tym, że będzie mi się źle żyło z tym, że to ty zostałaś zgwałcona. Nawet teraz chcę,żeby ktoś pocieszył MNIE a nie ciebie. Jestem beznadziejną przyjaciółką. Nie chcesz takiej mieć. Ja o tym wiem i ty o tym wiesz. Jesteś niesamowita i zasługujesz na lepszą „siostrę”. Wszystko zwaliłam. Przepraszam. – rzekłam i trzasnęłam drzwiami, wychodząc. Poczułam ucisk w klatce piersiowej. Oddychałam głęboko, nie mogąc złapać tchu. Wszystko co powiedziałam to prawda. Szczera i bolesna, ale prawda. Jestem egoistką. Jedyne czego teraz pragnęłam to obecność Justina. Nie zastanawiając się, poszłam pod teatr. Jak zwykle grał i śpiewał. Uśmiechnął się zauważając mnie. Gdy ludzie odeszli podszedł i powiedział:
-Hej – rozpromienił się. Lecz gdy zobaczył mnie całą zapłakaną i roztrzęsioną zapytał – co jest? – uchyliłam usta żeby coś powiedzieć, ale zamiast tego wtuliłam się w jego ciepłą bluzę. Ściskałam coraz mocniej.Minęło parę minut, ale ja czułam, że jestem bezpieczna. Potem złapałam za szyję. Justin delikatnie wziął w dłonie moją głowę i spojrzał na mnie. Następnie przybliżył nasze wargi do siebie. Musnął je dwa razy. Cały czas tak abym czerpała z tego przyjemność. Po chwili począł delikatnie ssać moje usta, a ja zamknęłam oczy. On także.Momentalnie przeniósł obie ręce na moje biodra i lekko przejechał po nich palcem. Nie rozłączył jednak ani na chwilę naszych ust. Ja także zmieniłam położenie mojej dłoni . Teraz wylądowała ona na jego rozwianych włosach. Pociągnęłam za ich końce, gdy Justin pogłębił pocałunek. Jeszcze raz je musnęłam, a następnie odchyliliśmy nasze głowy od siebie. -Kocham cię – szepnął mi do ucha. Zastanowiłam się chwilę, ale potem westchnęłam i powiedziałam:
-Nie Justin… Nie kochasz mnie. Nie znasz mnie. To są puste słowa. A to co się zdarzyło nie powinno było zaistnieć. – odsunęłam się od niego. Momentalnie zauważyłam jak do jego oczu napływają łzy.
- Okej. Poczekam. –uśmiechnął się. Przytulił mocno, a ja rozszerzyłam kąciki ust. On naprawdę coś do mnie czuł.
JUSTIN’S POV.
Trzymałem ją mocno. Wiedziałem, że coś jest nie tak, ale po tym co mi powiedziała, nie chciałem jej jeszcze bardziej denerwować. Moja ciekawość jednak wzięła górę.
- Um… Olivia- spojrzała na mnie. – Co się stało tak właściwie? – teraz poprosiła gestem abym wypuścił ją z uścisku. Zrobiłem to.
- Czy naprawdę muszę o tym mówić? – uniosła klatkę piersiową w górę, po czym gwałtownie ją opuściła.
- Nie. Rób to co uważasz za słuszne. – powiedziałem, kopiąc kamyk leżący na chodniku. Minęło parę minut.
-No dobrze.- nagle moje oczy powędrowały w górę, czekając na to co powie. – Emily. Moja przyja….to znaczy była przyjaciółka. – już po tym zdaniu wiedziałem co się stało.
- Kłótnie się zdarzają . –zacząłem – nie pierwszy i nie…
- Ona została zgwałcona. – zamurowało mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć. Stałem i wpatrywałem się w Olivię. Przełknąłem głośno ślinę i jeszcze raz się odezwałem.
-Co się stało dalej?
- Nic. Po prostu uznałam, że wszystko się przeze mnie spieprzyło i odeszłam. – wzruszyła ramionami, ale ja wiedziałem, że boli ją to strasznie, bo zaczęła płakać.
-Kto to zrobił? – zapytałem, nie wiedząc czy chcę znać odpowiedź.
-Dave. – popatrzyłem na nią ze wzrokiem mówiącym o tym, że nie wiem kto to. – To ten, który ostatnio próbował zrobić to samo ze mną.- Serce mi pękło gdy usłyszałem te słowa. Podciągnąłem rękawy i energicznie zapytałem:
-Gdzie on teraz jest? – w moim głosie zapewne czuć było agresję, jaką teraz miałem w sobie. Ten gnojek zrujnował życie komuś takiemu jak Olivia. Nie mogłem mu tego darować.
-Nie wiem. – musiałem sam go znaleźć. Ruszyłem z miejsca i w tym momencie dziewczyna mnie zatrzymała, łapiąc za lewy łokieć.
-Nie idź nigdzie! Zgłoszę to na policję. – odwróciłem się w jej kierunku, a moja klatka piersiowa poruszała się w górę i w dół. Coś we mnie pękło. To było prawie to samo uczucie, gdy dowiedziałem się, że ten idiota, któremu wiszę kasę, zabił mi matkę. Na samą myśl o tym , wzdrygnąłem.
- Dobrze. – trząsłem się ze wściekłości – ale obiecaj mi, że jeszcze jutro to zrobisz.
-Obiecuję. Spokojnie. – przyłożyła dłoń do mojego policzka. Poczułem jak jej dotyk uspokaja mnie od środka. Zamknąłem oczy i pomyślałem o pocałunku, który przed chwilą z nią przeżyłem. Miałem ochotę zrobić to jeszcze raz, ale wolałem zaspokoić jej potrzeby niż swoje.
Świetne opowiadanie. <3
OdpowiedzUsuńekstra kiedy następny?
OdpowiedzUsuń