XV


JUSTIN’S POV

 
Usłyszałem pukanie do drzwi. Z uśmiechem na twarzy wstałem i jeszcze raz poprawiłem krawat. Garnitur pożyczyłem od mojego kolegi - Chaz’a. Przejrzałem się w lustrze i przestawiłem świece stojące na stole. Był mały i niezbyt dobrze wyglądający, ale gdy zarzuciłem na to obrus i postawiłem jedzenie, nie wyglądało źle. Z moich rozmyślań wyrwało mnie walenie do drzwi. Podbiegłem i otworzyłem. Rozpromieniłem się, a Olivia zrobiła wielkie oczy widząc mnie tak ubranego.

-Podoba się? – obróciłem się wokół własnej osi, a ona pocałowała mnie w usta.

- Wyglądasz niesamowicie. – powiedziała oplatając ręce na mojej szyi. Poczułem ciepło i musnąłem jej policzek.

-To nie koniec niespodzianek, skarbie. – przygryzłem wargę i  zakryłem jej oczy dłońmi. – Chodź za mną.  Nawet nie próbowała się odezwać. Kiedy dotarliśmy na balkon, gdzie rozstawiłem kolację zdjąłem ręce z jej twarzy. Olivia zaniemówiła i patrzyła na to co przygotowałem przez jakieś 5 minut aż nie wyrwałem jej z rozmyślań.

- Nie podoba ci się.. wiedziałem. – udawałem smutek,a w rzeczywistości śmiałem się sam do siebie, bo byłem pewien, że jest zachwycona.

- O mój Boże… - położyła dłonie na ustach i zaczerpnęła powietrza. – Jest pięknie… - podeszła do mnie i przytuliła jednocześnie chichocząc. – Ale jestem głodna, więc możemy już usiąść. – zaśmiałem się, a ona uderzyła mnie delikatnie w ramię, na co jeszcze bardziej wybuchnąłem śmiechem. Podeszła w stronę krzesła, które odsunąłem, by nie musiała się gimnastykować.

- Przeczytałeś cały podręcznik savoir Viru zanim mnie zaprosiłeś czy co? – zakpiła , a ja uniosłem brwi w górę, po czym usiadłem naprzeciwko niej.

- Pijesz? – popatrzyła na mnie spode łba i pokręciła głową.

- Rozumiem… - powiedziałem nalewając jej zwykłą wodę, a sobie również to samo.

- Justin.. – popatrzyłem na nią, jednocześnie odkładając  dzbanek. – Chcę być z tobą szczera .

- Okej..  –powiedziałem wahając się.

- Więc.. – westchnęła ciężko. – Zależy mi na tobie, ale chcę wiedzieć, że mnie nie oszukujesz. A wciąż mam wrażenie, że ukrywasz przede mną wszystko. – na te słowa przeszła mnie gęsia skórka. Nie wiedziałem, że aż tak to po mnie widać.

-Kochanie…

-Nie, Justin! – krzyknęła. – chcę poznać prawdę… - ściszyła głos. – Kiedy u mnie spałeś, to rano.. zachowywałeś się dziwnie. Zauważyłam to. O co chodziło?

- Nie wiem czy chcesz wiedzieć. – wziąłem łyka wody i przepłukałem nią usta.

- Jeśli nie będziesz ze mną szczery, odejdę. – wstałem i wzdrygnąłem. Nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Nie mogłem jej stracić.

- Olivia. Powiem ci wszystko. – usiadłem na krześle i poczułem zdenerwowanie. -  W nocy dostałem smsa. Tam było napisane, że będę martwy. I ty również. – przełknąłem ślinę, gdy jej źrenice rozszerzyły się. – poszedłem tam gdzie mógł być ten Matt. Pamiętasz go? Od niego pożyczyłem kasę. – kiwnęła głową. – rozwaliłem mu twarz. Po prostu nie wytrzymałem. – załamałem głos i odwróciłem głowę w drugą stronę.

-Justin.. – wstała i usiadła na moim kolanie. Następnie przyłożyła dłoń do mojego policzka i zaczęła mierzwić mi włosy. Poczułem jak negatywne emocje odpływają, a zostajemy tylko my sami. Zamknąłem oczy i złapałem ją w pasie, pokazując, że nigdy jej nie zostawię. Nigdy.

 

 

OLIVIA’S POV

Wracałam do domu . Byłam rozanielona, bo dzięki Justinowi czułam się tak zawsze. Mógł po prostu być, a ja wiedziałam, że jestem bezpieczna i, że nikomu nie pozwoli mnie skrzywdzić. Poza tym to jak dzisiaj wyglądał.. Musiał się dla mnie naprawdę postarać. Wtedy zauważyłam, że stoję przed drzwiami mojego domu. Cicho weszłam i zamknęłam je za sobą. Była 12-a w nocy. Miałam nadzieję, że rodzice już śpią.

- Jesteś wreszcie! –wzdrygnęłam, gdy usłyszałam głos mojej mamy.  Natychmiast podeszłam do niej i zaczęłam tłumaczenie:

-Przecież pozwoliłaś mi pójść do Justina..

-Ale miałaś wrócić o 22-ej ! – przerwała mi, a ja tylko modliłam się w duchu by nie dała mi kary. Po dzisiejszym wieczorze uznałam, że on jest taką osobą, którą muszę widywać codziennie, bo inaczej będę nieszczęśliwa.

- Mamo.. przepraszam. Mogę iść do pokoju? – zapytałam błagalnym wręcz tonem. Ona westchnęła i wskazała gestem na schody, co oznaczało „tak”.

Weszłam do pomieszczenia i zapaliłam światło, jednocześnie rzucając torbę na podłogę.

- Tęskniłaś? – wzdrygnęłam i w jednym momencie poczułam pistolet przy mojej skroni. Odwróciłam głowę i zauważyłam tego Matt’a . Zaczęłam się trząść, a oczy same się zamknęły. Pisnęłam ze strachu i starałam się opanować, ale nie udawało mi się to. – Twój chłopak jest odważny, że zostawił cię samą wiedząc jakie niebezpieczeństwo na ciebie czeka.. – zaśmiał się swoim szyderczym głosem i przycisnął przedmiot bardziej, tak że łzy popłynęły mi na policzek.

-J-Justin zaraz t-tu będzie- próbowałam go nastraszyć, ale on tylko się uśmiechał i nic nie mówił.

- Pomyśl.. co mógłbym zrobić tak aby Bieber zapłacił za to, że mojego kumpla zamknęli w pudle i za to, że rozwalił mi twarz? – udał pozę myśliciela – Zabiłem mu matkę, nie podziałało. Może gdy straci jeszcze ciebie to doceni jak silny jestem. – przejechał narzędziem po mojej szyi i tym razem przyłożył do czoła.  – To potrwa tylko chwilę… dosłownie sekundę. – obrzydliwie wyszczerzył zęby, a mi cała przeszłość ukazała się przed oczami. Coś ścisnęło mnie w sercu. Sama nie wiem co myślałam i czułam. Po prostu stałam i patrzyłam przed siebie czekając na to co się stanie.

-Olivia! Otwieraj natychmiast! – usłyszałam głos mojej mamy, walącej w drewniane drzwi mojego pokoju. Odetchnęłam z ulgą, gdy ten odszedł ode mnie i podbiegł do okna, a następnie przez nie wyskoczył. Z dworu krzyknął :

- Nie myśl, że odpuszczę! Twój chłopak powinien się o ciebie bać! – wybiegł przez furtkę a ja otarłam łzy i poszłam otworzyć mojej mamie.

- Tak? –zapytałam, gdy zobaczyłam ją w progu.

-Dobijam się do ciebie już parę minut! – założyła ręce i spojrzała na mnie poważnie.

- Musiałam się przebrać – odpowiedziałam wciąż łamiącym się głosem.

- Ale idź już spać, bo jutro szkoła. – poszła do sypialni, a ja położyłam się na łóżku i zaczęłam analizować to co się przed chwilą stało. Doszłam do wniosku, że mało brakowało, a by mnie już nie było. Na samą myśl o tym wzdrygnęłam i zadzwoniłam do Justina.

- Halo? –powiedziałam, gdy odebrał.

-Co jest kochanie? –zapytał rozweselonym głosem.

-Matt był tu.. był u mnie w domu. – ucichł i nic już nie powiedział.

 

1 komentarz: