XIV


JUSTIN’S POV

 

Obudziłem się rano myśląc jedynie o tym żeby nie pokazać Olivii jak bardzo zdenerwowany byłem.

-Justin – ocknąłem się widząc ją w progu pokoju, w którym byłem. – Jak ci się spało? – zapytała, siadając obok mnie i zaczynając jeździć palcem po moim torsie.

- Dobrze –odpowiedziałem, kłamiąc bo w rzeczywistości nie zmrużyłem oka ani na chwilę.

- Jesteś jakiś dziwnie przestraszony.. Co jest? – zapytała unosząc brwi ku górze.

-Ja? – sztucznie się zaśmiałem. – nie… Po prostu rano zawsze taki jestem. – uśmiechnąłem się, nie chcąc by zorientowała się, że śmiertelnie się boję.

-Co chcesz na śniadanie?  -spytała mierzwiąc moje włosy.

- Cokolwiek – odpowiedziałem bez namysłu, a potem odsunąłem się od niej i poszedłem do łazienki się przebrać.  Założyłem na siebie te same ubrania co wczoraj, a następnie zszedłem na dół. Zauważyłem jak Olivia stoi przy kuchence i opiera się o blat. Podszedłem do niej i objąłem ją od tyłu w pasie.

- Przepraszam – wyszeptałem jej do ucha.

-Ale za co? – zamknęła oczy i przyjęła wesoły wyraz twarzy

- Za to, że byłem niemiły. – pocałowałem ją w policzek, a ona uśmiechnęła się promiennie.  Odwróciła się w moją stronę i poczęła oplatać ręce wokół mojej szyi. Ja ścisnąłem ją w pasie. Patrzyliśmy sobie w oczy i nic nie mówiliśmy.

-Jesteśmy! – usłyszałem w pewnym momencie. Podskoczyłem w górę i ujrzałem tą samą kobietę co wtedy przy furtce. Zdziwiłem się,bo już wiedziałem,że to mama Olivii.

-Mamo, co wy tu robicie?! – krzyknęła zmieszana.

-Ja się pytam co ty tu robisz z tym młodym człowiekiem stojąc przed nim ubrana w samą piżamę?! Jeszcze widziałam jak się obściskujecie! – wrzasnęła podchodząc do niej. Jednak jej córka tylko wzięła głęboki wdech i powiedziała:

- Chcesz znać prawdę? – wzruszyła ramionami Olivia i spokojnie stanęła przed matką.

- Tak! – krzyknęła.

- Jesteśmy parą. To znaczy, Justin jest moim chłopakiem. Chodzimy ze sobą. – kobieta wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia i spojrzała na męża, który nic nie mówił.

- Ty chodzisz z Olivią do szkoły, prawda? – zapytała, zwracając się do mnie.

- Tak. –szybko zareagowała moja dziewczyna, jednocześnie kłamiąc.

-Nie. – zaprotestowałem. Wiedziałem, że będzie zła, ale musiałem powiedzieć prawdę. – Ja ukończyłem już liceum. Ale nie zdałem matury, nie poszedłem na studia. – Olivia patrzyła na mnie nie wierząc w to co robię.

- I ty się z nim zadajesz?! On cię sprowadzi na złą drogę. Nim się obejrzysz skończysz w więzieniu!

-Mamo! – wrzasnęła płaczliwym tonem Olivia. – Nie osądzaj go! Kocham Justina i mam w dupie twoje zdanie!

-Jak ty się wyrażasz?! – wrzasnęła jej matka.

-Nijak! Nie będziesz się wypowiadała na jego temat! Chodź Justin. – złapała mnie za rękę i pociągnęła do przedpokoju.

- Nie rób tego…  - powiedziałem głosem pełnym żalu. Pogłaskałem ją po policzku i musnąłem jej usta.

- Okej.. –westchnęła.

-Ja już pójdę. Zadzwoń później.

-Uhm.. – jeszcze raz pocałowałem jej czoło i wyszedłem, zamykając za sobą drzwi.

 

OLIVIA’S POV

Byłam cholernie zła na matkę. Miała wrócić później! Ale ona jak zwykle musiała wszystko spieprzyć.

-Gdzie idziesz? – usłyszałam gdy zaczęłam wchodzić po schodach na górę. To był głos mojej matki.

- Do pokoju – odfuknęłam.

-Siadaj tu. – wskazała na kanapę, a ja wywróciłam oczami i zrobiłam to co chciała, żeby nie mieć jeszcze więcej problemów. – Kto to jest? Skąd go znasz?

- Ah.. no tak, zaczynamy przesłuchanie – zaśmiałam się sarkastycznie. – Justin Bieber. Znam go stąd,że zauważyłam jak gra na gitarze przed teatrem. Jeszcze jakieś pytania czy mogę iść? – uśmiechnęłam się z pogardą.

- Nie bądź wredna, Olivia. Zależy mi na tobie i chcę żebyś spotykała się z kimś porządnym. Czy ty widziałaś w ogóle jak on był ubrany!? – wrzasnęła a ja miałam ochotę jej odpyskować, jednak powstrzymałam się i powiedziałam tylko:

-Czy naprawdę interesuje cię tylko ile ktoś ma kasy? Jeśli tak to gratuluję. On nie ma pieniędzy, ale wy nie macie tego co on ma. On ma serce. – wstałam i poszłam do pokoju. Na biurku leżał mój telefon, który podniosłam i przeczytałam na ekranie:

 

Od: Justin

 

Kocham cię. Będzie dobrze.

 

Szybko odpisałam mu:

 

Też cię kocham…

 

JUSTIN’S POV

Szedłem przed środek ulicy i nie zważałem na jeżdżące samochody. Byłem jak w amoku, chciałem rozwalić łeb temu idiocie, który to napisał. Nie miałem jego numeru, ale byłem pewny, że to ten Matt (czy jak mu tam). Tak jak myślałem. Stał pod monopolowym i pił piwo. Podbiegłem do niego i uderzyłem go w twarz pięścią. Nic sobie z tego nie zrobił, więc uczyniłem to jeszcze raz z pięć razy większą siłą.Teraz skulił się i upadł na ziemię. Postawiłem na nim nogę i powiedziałem:

- Jeszcze raz zagrozisz mi albo mojej dziewczynie, a rozwalę ci łeb. – chciał już wstawać, ale ja kopnąłem go z całej siły w brzuch. Zrobiłem to parę razy aż w końcu leżał jak martwy. Oddychał, ale nie mógł się ruszać.

-O-o c-co ci cho-chodzi? – wydusił ostatkami głosu, na co kopnąłem go jeszcze raz.

-O gów*o! Nazwałeś moją dziewczynę dzi*ką! Jeszcze raz to się powtórzy a cię zniszczę, rozumiesz?! – wrzasnąłem i zdjąłem nogę z jego torsu.

-Oddaj mi kasę to nie będziesz zagrożony! – wypowiedział na jednym krótkim wydechu.

-Nic ci nie oddam! – powiedziałem, a następnie ruszyłem w stronę swojego mieszkania, zostawiając go krwawiącego na ulicy. Byłem tak zły, że miałem ochotę tylko zapalić. Jeśli ten szczyl zabił moją mamę i grozi tym też Olivii, to chyba nie będę miał wyboru i zrobię z nim to samo. W moich rozmyślaniach przerwała mi wibracja w kieszeni. Wyciągnąłem telefon i gdy ujrzałem na ekranie napis „ Olivia” uśmiechnąłem się sam do siebie.

-No cześć. – zacząłem.

- Justin.. ja… to znaczy… - zachichotałem. Chciała powiedzieć mi coś ważnego, ale nie wiedziała jak. – moja mama zgodziła się żebym się z tobą widywała. – poczułem jak cała nienawiść znika z mojego serca i ustępuje miejsce radości.

-T-to cudownie! – miałem ochotę ją pocałować i przytulić.

-Będę dzisiaj u ciebie około 20-ej okej? – szybko posmutniałem.

-Dopiero? – przygryzłem wargi i udawałem płacz na co się zaśmiała.

- Muszę odrobić lekcje – widziałem oczami wyobraźni jak trzepocze rzęsami.

- No dobrze… - przełknąłem ślinę i dodałem na końcu. – Wiesz, że cię bardzo, bardzo, bardzo mocno kocham?

- Wiem. – przytaknęła – Ja ciebie też. – nacisnęła czerwoną słuchawkę.

2 komentarze: