OLIVIA’S POV
-Nie chcę żebyś szła. –
posmutniał. Następnie chwycił mnie za dłonie i jeszcze raz chciał oddać pocałunek.
Ja jednak odepchnęłam go.
- Już. – Justin tylko kiwnął
głową i odszedł z uśmiechem na ustach. Zaśmiałam się i pomachałam mu. Potem
pociągnęłam klamkę w dół i weszłam do domu. Już na wejściu zauważyłam mamę, która
stała uśmiechnięta w progu.
-Cześć – przytuliła mnie. Ja także
rozszerzyłam kąciki ust.- Siadaj proszę
- wskazała na kanapę.– Hmm… Wyjeżdżamy z tatą na dwa dni do babci. Masz
wybór. Jechać z nami lub zostać w domu. – spytała się mnie o to jakbym miała
jakieś wątpliwości.
-Ja zostanę! – zareagowałam szybko.
-No dobrze. Ale wiesz, że nie
możesz otwierać obcym? Ah i wolałabym żebyś nie urządzała żadnych imprez pod
naszą krótką nieobecność. – spojrzała na mnie spode łba a ja pokiwałam głową na
znak, że będę grzeczna. W głębi duszy wiedziałam już, że zaproszę Justina.
- Mamo spokojnie. Zastaniesz dom
w całości. – zażartowałam na co groźnie na mnie popatrzyła.
JUSTIN’S POV
Zapukałem do drzwi. Wczoraj cały
dzień o niej myślałem. Wiadomość, że jej rodziców dziś i jutro nie będzie,
uradowała mnie jak żadna inna. Wtedy usłyszałem przekręcanie klucza i otworzyła
Olivia. Rozpromieniłem się. Ona także, a potem rzuciła mi się na szyję, całując
mój policzek.
- Justin! - krzyknęła. Następnie podniosłem ją i
przetrzymałem chwilę w uścisku. Gdy stanęła na nogach przejechała dłonią po
swoich włosach i zaprosiła do środka. Wszedłem wycierając buty o wycieraczkę.
-Kurde.. ładnie tu masz. – powiedziałem
z ekscytacją w głosie.
- Przestań… - zarumieniła się.
-Tęskni…. – nagle usłyszałem huk z dworu. Jakby coś wystrzeliło.
– Pewnie coś się przewróciło. – Już chciałem objąć jej twarz, ale wtedy znowu
wydobył się taki sam dźwięk. – Kurde. – mruknąłem i poszedłem sprawdzić co się
tam dzieje. Olivia została w domu. Uchyliłem drzwi i wtedy… zamurowało mnie
kompletnie. Przed jej domem stał ten szaleniec Dave i miał w ręku pistolet.
Uśmiechał się szyderczo.
-Czego tu szukasz? – podszedłem do
niego i napiąłem mięśnie.
- Twojej dziw…
-Nie waż się tak do niej mówić! –
uderzyłem go pięścią w twarz. Z nosa poleciała mu krew, a ja myślałem tylko o
tym żeby ona go nie zobaczyła.
-Czemu jesteś taki niespokojny? –
powoli zaczął przykładać mi narzędzie do głowy. Przełknąłem głośno ślinę
chociaż wiedziałem, że nic mi nie zrobi. Jednak stałem nieruchomo. – No więc teraz się nie ruszaj, a ja pójdę
zobaczyć co u twojej dziewczyny. – zaśmiał się i rzucił pistolet na ziemię. W jednym momencie zacząłem za nim biec.
Złapałem go od tyłu i przycisnąłem do ściany, jednocześnie trzymając go za
szyję tak, że zaczął się krztusić.
-Nie tkniesz jej , rozumiesz? – zwiększyłem
siłę i teraz nie miał szans by mi coś zrobić, a już tym bardziej Olivii.
-Hahahaha nie boję się ciebie Bieber. – moje serce
podskoczyło do góry, gdy usłyszałem jak wymawia moje nazwisko.
-Skąd wiesz jak się nazywam? –
podwinąłem rękaw, jednak wciąż nie pozwalałem mu uciec.
- Mam swoje znajomości. Wydaje
mi się nawet, że jeden z moich kumpli zabił ci matkę. – zaśmiał się,a moja
klatka piersiowa poczęła poruszać się w niespokojnym rytmie.
-C-co? – zapytałem z agresją w
głosie.
- To co słyszysz. – odepchnął mnie,
gdy ja byłem w kompletnym amoku i próbował wejść do domu. W ostatniej chwili
zatrzymałem go ciosem w brzuch.
OLIVIA’S POV
Zaczynałam się niepokoić .
Justina nie było już 10 minut, a miał wyjść tylko sprawdzić co się dzieje.
Niepewnie zarzuciłam na siebie kurtkę i włożyłam stare vansy. Uchyliłam drzwi i
zobaczyłam pistolet leżący na ziemi, a następnie Dave’a, zwijającego się z
bólu. Obrzydził mnie jego sam widok. Justin zauważył mnie i podbiegł, mówiąc:
-Idź do domu! Ja to… - przerwał,
gdy do jego głowy został przyłożony pistolet. Nic nie mówił.
- Puść go . – powiedziałam spokojnie.
– policja jest już w drodze. – chciałam go zastraszyć, jednak on tylko się
zaśmiał swoim łobuzerskim śmiechem.
- Kochanie.. przecież ten idiota
nie może być lepszy ode mnie. – przybliżył się do mnie, a wtedy Justin uderzył
go pięścią w tors. Dave splunął krwią, a
Bieber objął mnie ramieniem i pocałował w policzek, po czym jeszcze raz
podszedł do niego i kopnął go z całej siły w lewe kolano, a potem prawe. Ten
zgiął się, wydając z siebie głośny jęk. I wtedy usłyszałam syrenę policyjną. Odetchnęłam
z ulgą, gdy zobaczyłam, że podjeżdżają pod mój dom. Justin uśmiechnął się i
pocałował mnie w usta.
- Dave Caren, tak? – pokiwał głową
mężczyzna w mundurze, podchodząc do tego zboczeńca. Dwóch innych już założyło
mu kajdanki.
- Zabiję ciebie i twoją s*kę! –
wrzasnął i jednocześnie był prowadzony do wozu. Gdy odjechali weszłam do domu i
rzuciłam się na fotel. Chłopak usiadł obok mnie i zaczął mierzwić moje włosy.
Nic nie mówiliśmy, bo wydarzenia, które miały miejsce przed chwilą za bardzo nas
zdziwiły, byśmy mogli teraz swobodnie mówić. Podniosłam się i zasiadłam na
kolanie Justina. On dotknął mojego policzka dłonią i rozkosznie zachichotał. Ja
także. Wtuliłam się w jego rozgrzaną i lekko zakrwawioną bluzkę, a potem złapałam
za rękę. Głaskał moje udo.
- Nigdy nie pozwolę, żeby coś ci się stało. –szepnął
mi do ucha sensualnym głosem. Przygryzłam wargę i oparłam jego czoło o moje
tak, że patrzyliśmy sobie w oczy.
- Wiem. Ufam ci. – złączyłam nasze
usta w pocałunku, który mógłby trwać wieki…
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy raz piszę jakiś komentarz pod rozdziałem xd No więc chcę wam bardzo podziękować za wszystkie wejścia i miłe komentarze! Jeśli jednak chcecie mi przedstawić jakieś uwagi dotyczące bloga to piszcie śmiało! Przyjmę je i postaram się coś zmienić. Jeszcze raz dziękuję! <3 xoxo
ekstra rozdział. kiedy następny?
OdpowiedzUsuńświetny...czekam na kolejny..oby był szybko..:D
OdpowiedzUsuń