JUSTIN’S POV
Następnego dnia obudziłem się na ulicy. Musiałem stracić przytomność gdy pobiłem się z tym gnojkiem.
-Co ty powiedziałeś?! – krzyczałem biegnąc w jego stronę.Odwrócił się i zaczął się śmiać. Na samą myśl o tym, że mógł się tknąć mojej mamy, miałem ochotę go zabić. Gdy znalazłem się już twarzą w twarz z nim, przyłożyłem mu prawą pięścią w policzek, tak że ten przechylił głowę i syknął z bólu. Chciałem żeby nie żył, więc zgiąłem kolano by trafić nim prosto w brzuch. Lecz on był szybszy. Rozbił trzymaną w rękach szklaną butelkę na mojej głowie.
Dalej nie pamiętałem co się stało. Kiedy podniosłem się z podłoża, odczułem głód. Wiedziałem, że zachlapany byłem krwią ale miałem to gdzieś. Poszedłem do najbliższego sklepu. Wziąłem cokolwiek i jak zwykle wyszedłem tłumacząc się, że nie mogłem znaleźć kondomów. Usiadłem i zjadłem to co udało mi się zdobyć. Wciąż myślałem o tym idiocie. Jeśli to on zabił mamę, nie daruję mu tego. Też go zabiję.
OLIVIA’S POV
- Już idę! – krzyknęłam zbulwersowana. Była 6-a rano a ojciec pospieszał mnie cały czas. Nawet nie wiecie jak nie chciało mi się iść do szkoły. Miałam ważniejsze problemy.
- Olivia! – wrzasnął jeszcze głośniej. Wywróciłam oczami i poszłam do pokoju po moją torbę. Zarzuciłam ją na ramię i wtedy usłyszałam pukanie w okno. Odsłoniłam firanki zauważyłam Justina. Moje zdziwienie było tak ogromne, że sama nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje. Stał na balkonie i patrzył błagalnym wzrokiem. Był cały we krwi. Ciuchy miał jeszcze bardziej podarte niż pierwszego dnia. Otworzyłam i przyłożyłam wskazujący palec do ust.
- Co ty tu robisz?–szepnęłam
-Tak, wiem. Głupio wyszło. To beznadziejne pytanie . Ale..
-Szybciej!
- Mogę się u ciebie wykąpać? – spojrzałam na niego z żalem i zdziwieniem jednocześnie. – odcięli mi prąd i wodę w mieszkaniu. - Po krótkim zastanowieniu westchnęłam i spojrzałam jeszcze raz na stan jego wyglądu.
-Tak.. pewnie . – uśmiechnęłam się. – Tylko poczekaj chwilę.
Zeszłam na dół, udając, że boli mnie brzuch. Gdy tylko podeszłam do mamy, zapytała co mi jest.
- Chyba mam okres. – złapałam się jeszcze mocniej i zrobiłam skrzywioną minę. Ona wyrzuciła w górę ręce:
- Chcesz mi powiedzieć, że nie idziesz do szkoły? – powiedziała surowym tonem.
- Idę… ale wolałabym pójść na drugą godzinę lekcyjną. –znowu syknęłam z bólu - wezmę leki. Przejdzie mi. A na pierwszej mamy WF.
- Eh... – mama popatrzyła na mnie jeszcze raz, a ja skuliłam się wciąż udając – No dobrze. – Po wypowiedzianych słowach wyszła. Dom miałam tylko dla siebie. Szybko pobiegłam na górę, gdzie zastałam Justina, nie mogącego powstrzymać się od śmiechu.
- Co ci jest? – uderzyłam go w ramię.
- Kiepsko udajesz. Dziwię się, że twoja mama ci uwierzyła. – wywróciłam oczami i zaprowadziłam go do łazienki. Dałam mu ręcznik, a następnie skoczyłam po jakieś ubrania mojego taty.
- Nie wygłupiaj się. – oddał mi ciuchy. – Mam coś tam jeszcze w mieszkaniu.
- Przestań być taki uparty! Możesz na razie wziąć to?! – położyłam mu je znowu na szafce a on się uśmiechnął.
-Dziękuję. – wtedy zauważyłam jak z jego policzka zaczyna lecieć nagle duża ilość krwi.
- Poczekaj – powiedziałam, a następnie wzięłam chusteczkę. Delikatnie przejechałam nią po ranie, a potem pogładziłam dłonią. Jego kąciki ust rozszerzyły się w jednej chwili, gdy moja zimna dłoń dotknęła jego twarzy. Czując się niezręcznie zabrałam ją, a potem popatrzyłam z zawstydzeniem w dół. Zachichotał.
- Dzięki – powiedział niezrozumiale. Wyszłam z pomieszczenia zostawiając go tam samego.
Słyszałam tylko strumyki lejącej się wody i syknięcie. Najprawdopodobniej było one spowodowane bólem, który musiał być okropny gdy gorąca woda dotykała jego ran. Po około 10 minutach wyszedł. Był czysty. Wstałam i promiennie się uśmiechnęłam.
-Dzięki jeszcze raz.
- Proszę – skrzyżowałam ręce na piersi. Wyglądał idealnie. Był przystojny z krwią na ciele i bez niej. Jego cudne włosy były jeszcze mokre. Jednym słowem, nie mogłam się na niego napatrzeć.
-Będę już leciał.
-Okej… -otrząsnęłam się i otworzyłam mu okno. – To cześć.
-Hej. – rozszerzył kąciki ust. Następnie zszedł po zewnętrznych schodach. To był pierwszy raz kiedy cieszyłam się, że rodzice zainwestowali w nie. Potem jeszcze długo patrzyłam jak odchodzi co chwilę poprawiając swoje włosy…
kiedy następny? nie moge sie doczekać
OdpowiedzUsuńJeszcze dzisiaj okolo 21:)
OdpowiedzUsuńjezu! *O* przyszedł do niej
OdpowiedzUsuńświete opoiadania :)