OLIVIA’S POV
- Olivia! Wstawaj! – przekręciłam się na drugi bok i zignorowałam moją mamę. Minęły trzy dni. Trzy dni od kiedy nie widziałam Justina. Codziennie rozmawialiśmy, ale to nie to samo co jego dotyk i obecność. Wtedy czułam się bezpieczna.
-Olivia! – wrzasnęła głośniej. I tym razem totalnie ją olałam. Sięgnęłam po telefon leżący na półce i wystukałam numer mojego chłopaka. Po paru sygnałach odebrał.
- Cześć piękna. – mruknął romantycznie. Zarumieniłam się, a potem przymknęłam drzwi od pokoju.
- Jak tam? – spytałam, czując ulgę po tym jak usłyszałam jego głos.
-Jest dobrze. – zachichotał. – Ale gdybyś tu była, byłoby idealnie. –teraz przygryzłam wargi z zawstydzenia.
- Strasznie mi ciebie brakuje. – rzekłam wypuszczając całe powietrze, które gromadziłam w płucach.
- Olivia, nie śpię od dwóch dni, bo o tobie myślę. – odparł, chcąc mi pokazać że jestem dla niego bardzo ważna. Ja uśmiechnęłam się i przejechałam palcami po włosach. – Wyślij mi swoje zdjęcie. – powiedział po krótkiej ciszy.
- Teraz?!–krzyknęłam.
-Chcę zobaczyć jak wyglądasz. – przełknął ślinę.
-Jest 7-a rano. Wyglądam jak potwór. – zaśmiał się, a ja uczyniłam to samo. – No dobra. – odpowiedziałam po namyśle i automatycznie nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Potem zrobiłam sobie zdjęcie telefonem. Kiedy już wysłałam je Justinowi, usłyszałam wibrację i odebrałam.
-Halo? – powiedziałam, wiedząc że to on.
-Jesteś idealna. – oblizałam usta i podeszłam do lustra.
-Wyglądam okropnie – odpowiedziałam, patrząc na siebie. Ten natychmiast zareagował.
-Nawet tak nie mów! – rozszerzyłam kąciki ust i wtedy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Muszę kończyć. - momentalnie nacisnęłam czerwoną słuchawkę. W drzwiach ujrzałam mamę. Stała z ponurym wyrazem twarzy i wpatrywała się we mnie.
- Ktoś do ciebie. – powiedziała, opierając się o ścianę. – Czeka na dole. – zdziwiona pobiegłam do salonu. Nagle stanęłam jak wmurowana i nie odzywałam się. Naprzeciwko mnie stał uśmiechnięty Chaz. W ręku miał kwiaty.
- To dla ciebie. Za pomoc..no wiesz.. wtedy. – podszedł do mnie i mi je podał. Odgarnęłam włosy za ucho i zarumieniłam się.
- Dziękuję. – w jednym momencie przypomniałam sobie o tym, że byłam niegotowa do wyjścia i miałam na sobie piżamę. – Przepraszam za wygląd, nie wiedziałam że tu przyjdziesz. – cicho się zaśmiał.
- Słodka bluzka. – zachichotałam i odwróciłam głowę w drugą stronę, zauważając mamę.
- Właśnie, mamo. Zapomniałam, że dziś mam na czwartą lekcję. – skłamałam. Ta tylko popatrzyła na mnie spode łba. – Naprawdę! –zapewniłam ją. – ona westchnęła.
- Pojedziesz sama autobusem? – pokiwałam głową. – No dobrze… to cześć. – pocałowała mnie w policzek i pomachała ręką na pożegnanie.
JUSTIN’S POV
- Justin, odłóż w końcu ten telefon! – usłyszałem surowy ton Scootera.
- Uhm.. już . – wysłałem sms-a Olivii o treści „ Idę nagrywać pierwszą piosenkę. Życz mi powodzenia Kocham cię” a potem włożyłem Iphona do kieszeni. Potem wstałem i podszedłem do szafy, zauważając w niej nowe ciuchy.
- Skąd to się tu wzięło? –spytałem Braun’a.
- Ubrania? – kiwnąłem głową. – Twój stylista uznał, że w tym ci będzie najlepiej.
- Jaki stylista? – zareagowałem, a ten się zaśmiał.
-Ryan. Poznasz go później. – machnął ręką i wskazał na odzież, chcąc bym się w coś ubrał. Wybór był ciężki, bo nigdy nie miałem aż tak wielu rzeczy. Patrząc na dolną półkę, ujrzałem fioletowe Supry. Zawsze chciałem je mieć, więc natychmiast po nie sięgnąłem. Zarzuciłem też na siebie czarne spodnie i białą, obcisłą bluzkę.
- Za*ebiście. – usłyszałem nagle obcy głos. Obróciłem się i zobaczyłem nieznajomego dla mnie mężczyznę. – Jestem Ryan. Stylista . – podszedł i podał mi rękę. Ja też to zrobiłem.
- Scooter wspominał mi o tobie. – ten rozszerzył kąciki ust.
- Możesz trochę opuścić spodnie? – zapytał. Wzruszyłem ramionami i zrobiłem to o co poprosił.- Jeszcze trochę.- pociągnąłem je jeszcze niżej, tak że było widać mi bieliznę. – I możesz jeszcze założyć full cap. – sięgnął po czapkę leżącą na górnej półce. Przymierzyłem ją. – Okej. Jest dobrze. – uśmiechnąłem się i przejrzałem się w lustrze. Wyglądałem naprawdę seksownie. Natychmiastowo wyjąłem telefon i wysłałem swoje zdjęcie Olivii. Ryan głośno się zaśmiał.
- To dla dziewczyny? – mówił przez śmiech.
- Bardzo zabawne. – odparłem żartobliwie. – Tak. – poprawiłem jeszcze włosy i stanąłem przy hotelowych drzwiach. – Możemy iść.
OLIVIA’S POV
- Justin nie będzie zły, że tu siedzę? – spojrzał na mnie Chaz z wyrzutem sumienia. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- Czemu niby? To moja sprawa z kim się spotykam. – odparłam, a on szeroko się uśmiechnął. – Zresztą uważam, że powinniście się pogodzić.- usiadłam obok chłopaka i odgarnęłam włosy.
- Też tak uważam.. – westchnął głęboko.
- Więc czemu tego nie… -miałam dokończyć kiedy usłyszałam dzwonek, świadczący o tym że dostałam sms-a. Przejechałam palcem po ekranie i ujrzałam zdjęcie Justina. Był niesamowicie ubrany.
- Kto to? – zapytał Chaz, przysuwając się do mnie. Spojrzałam w jego stronę i przygryzłam wargi, a następnie podałam mu mojego Samsunga Galaxy. Kiedy ujrzał Justina, wytrzeszczył oczy i niemalże wypuścił urządzenie z rąk.
- Nieźle, co? – powiedziałam, zabierając mu telefon. Ten tylko pokiwał głową. – Zadzwonię do niego, okej?
- Jasne. – rozszerzył kąciki ust, a ja wyszłam z pokoju. Docierając do łazienki, zamknęłam się w niej i szybko wybrałam numer mojego chłopaka. Jak zwykle odebrał.
- Właśnie miałem do ciebie dzwonić, wiesz? – zachichotałam cicho, a potem oparłam się o zimny kaloryfer.
- Odebrałam mms-a. – teraz wyobraziłam sobie jak przeciera dłonią twarz. Zawsze to robił kiedy bał się co powiem. – Skąd wziąłeś na nie kasę? – teraz przełknął ślinę i wyraźnie się zdenerwował.
-Napadłem na bank, kur*a. – odfuknął . W jednym momencie pożałowałam słów,które wypowiedziałam.
- Okej, przepraszam. Wyglądasz idealnie. – rozpromieniłam się czując, że właśnie robi to samo.
- Wiem. – zaśmiał się. – Mam stylistę. – otworzyłam szeroko oczy i po sekundzie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
- Olivia, ja już pójdę. – powiedział Chaz.
- Kto to był?! – wrzasnął niemalże natychmiast Justin. Ja usiadłam na brzegu wanny i oblizałam usta ze strachu przed tym co miałam mu oznajmić. W końcu to zrobiłam.
- Chaz jest u mnie. – wypuściłam powietrze, które gromadziłam w płucach.
awwwwwwwwwwwwwwwww <3
OdpowiedzUsuńo japrdl..szybko kolejny...:D
OdpowiedzUsuń