XIX


JUSTIN’S POV

Siedziałem na łóżku jednocześnie wzdychając i po cichu przeklinając. Byłem załamany tym, że policja przyjechała. Myślałem, że ten debil nie odważy się tam pójść, ale on to zrobił.

- Chcesz coś do picia?- spytała nieśmiałym głosem Olivia. Była zdenerwowana i bała się, że jestem na nią zły, chociaż tak nie było.

- Nie.. dzięki. – odpowiedziałem, a następnie posadziłem ją na swoim kolanie. – Wiesz że nie jestem na ciebie zły, prawda? – szepnąłem jej do ucha. Ona westchnęła, a potem oparła głowę na moim ramieniu. Czułem, że muszę ją przekonać do tego że naprawdę nie jestem wkurzony przez nią!

- Kochanie… - przytuliłem ją i ścisnąłem mocniej.-  Uwierzysz mi? – po chwili milczenia kiwnęła głową a ja pocałowałem ją w czoło. W takiej pozycji trwaliśmy jeszcze parę minut, dopóki nie usłyszałem wibracji w moim telefonie. Delikatnie zdjąłem z siebie Olivię, a potem odebrałem.

- Tak? – spytałem głosem pełnym spokoju.

- Policja. Proszę stawić się na komisariacie jak najszybciej. – moje serce zadrżało, a ja natychmiast się rozłączyłem.

- To policja, prawda? – przełknęła ślinę, a ja spojrzałem na nią.

-T-tak.- wstałem, a ona zrobiła to samo. Przytuliłem ją, a następnie zszedłem na dół. Zakładając trampki, wybiegłem z domu. Cały czas kierowałem się w stronę przystanku. Byłem zestresowany i zastanawiałem się co im powiedzieć. W moich rozmyślaniach przerwał mi wielki napis „ KOMISARIAT” który zauważyłem naprzeciwko siebie. Wziąłem głęboki wdech i otworzyłem drzwi. Następnie podszedłem do jednego z policjantów i zapytałem:

- Em.. przepraszam. – odwrócił się w moją stronę a ja kontynuowałem – Ja na przesłuchanie w sprawie Dave’a Loren’a. – mężczyzna ruchem reki wskazał na salę nr 12. – Dziękuję. – odparłem z sarkazmem w głosie. Potem zapukałem do drzwi.

- Proszę. – wrzasnął jakiś policjant. Otworzyłem drzwi i wtedy ujrzałem siedzącego naprzeciwko komendanta , Dave’a. Głęboko westchnąłem a potem z nienawiścią w oczach usiadłem obok niego.

-Coś nie tak panie Bieber? – spytał mężczyzna na co sztucznie się uśmiechnąłem i  zaprzeczyłem. – A zatem proszę nam opowiedzieć o zdarzeniach z dzisiejszego dnia.

- Ten su…. To znaczy Loren. On dzisiaj chciał zgwałcić moją dziewczynę. Wziąłem nóż i wbiłem w jego brzuch. – zaśmiałem się. – Coś jeszcze? – policjant był wyraźnie podgenerowany. Dave siedział cicho.

- O której godzinie to było? – popatrzyłem na zegarek.

- Jakaś godzina czy dwie temu. Nie pamiętam. – machnąłem ręką.

- Dobrze… Może pan już iść. – powiedział mężczyzna a ja wstałem i wyszedłem na zewnątrz.

 

OLIVIA’S POV

 

 Siedziałam na fotelu i z przejęciem czekałam na telefon od Justina. Miałam ochotę pójść na komisariat i osobiście zapytać co się tam stało, ale wiedziałam że mogłabym się minąć wtedy z nim. Usłyszałam pukanie do drzwi. Zniecierpliwiona pobiegłam i otworzyłam je spodziewając się mojego chłopaka. Jednak zastałam zupełnie kogoś innego.

-Mogę wejść? – spytała Emily przestraszonym głosem. Zdziwiona skinęłam głową i zaprosiłam ją do środka. Usiadłam na kanapie, a ona uczyniła to samo.

- Olivia.. –zaczęła. – Chciałam cię przeprosić. – uśmiechnęłam się i nim zdążyła coś jeszcze powiedzieć, podeszłam i  przytuliłam ją.

- Nie jesteś zła? – spytała, na co uderzyłam ją w ramię.

-Oczywiście, że nie, tylko popro… - chciałam dokończyć, ale usłyszałam dzwonek do drzwi. Natychmiast pobiegłam i otworzyłam je. Zauważyłam Justina. Złączyłam nasze usta w pocałunku, a potem szepnęłam mu do ucha, że Emily jest w salonie. Zrobił wielkie oczy, ale potem poszedł za mną.

-Cześć. – powiedział na przywitanie. Ona mu odpowiedziała, a następnie wstała i poprawiła włosy.

- Przepraszam- szybko zareagował Justin gdy jego telefon zaczął wibrować. Popędził na górę i zatrzasnął za sobą drzwi. Obie się zaśmiałyśmy.

 

JUSTIN’S POV

-Tak, słucham? – powiedziałem odbierając od Scootera (w końcu zapisałem jego numer)

- Cześć. Czy dużym problemem byłoby dla ciebie przyjście dzisiaj do studia? Chciałbym abyś zaśpiewał wytwórni  jakikolwiek kawałek. Są niecierpliwi i chcą cię posłuchać przed wydaniem płyty.  – Chwilę się zastanowiłem.

-Em..Jasne. – uśmiechnąłem się sam do siebie.

-Świetnie. W takim razie adres wyślę sms-em. Do zobaczenia! – rozłączył się, a ja położyłem się na łóżku Olivii i nie wierzyłem w to co się właśnie działo. Miałem pojechać do prawdziwego studia, nagrywać płytę. Nigdy nie myślałem, że znajdę się aż tak wysoko. Jeszcze trzy dni temu grałem przed miejscowym teatrem na jego zimnych schodach.

- Wow.. – westchnąłem sam do siebie, kiedy zobaczyłem w progu pokoju Emily i Olivię. Szybko się podniosłem i zarumieniłem, a one zaczęły chichotać.

 - Widzę, że jesteś zmęczony. – zaśmiała się moja dziewczyna, a potem usiadła na moim kolanie. Pocałowałem ją w policzek, na co zrobiła się czerwona.

-Justin… - wymamrotała, a Emily patrzyła na nas zdezorientowana. Musnąłem jej czoło, a potem wypuściłem z objęć. – A jak tam sprawy ze Scooterem? .

- Właśnie.. dzisiaj muszę iść, żeby pokazać się wytwórni płytowej. Nie będziesz zła? – ona tylko spojrzała na mnie spode łba i odrzekła sarkastycznie:

- Oczywiście, że będę. – starała się być poważna, ale nie wychodziło jej to.

- Nie umiesz udawać , skarbie- powiedziałem przyciągając ją do siebie i łapiąc ją w pasie. Emily odchrząknęła, na co oboje wybuchliśmy śmiechem.

- Aaa…mogę wiedzieć o co chodzi z tym Scooterem? –spytała, a my spojrzeliśmy się na siebie.

- Justin dostał propozycję współpracy z nim. To menager sław. – spojrzała na mnie i przybliżając do siebie nasze usta wgryzła w siebie nasze wargi. Jęknąłem, a Emily wydawała się być speszona więc przestaliśmy.

- Gratuluję. – odparła i rozszerzyła kąciki ust. Ja także to uczyniłem. -Swoją drogą jutro poniedziałek, Olivia.. – powiedziała. – zjawisz się łaskawie w szkole? – zachichotała.

- Muszę… mam chyba pięć dni nieobecności. – westchnęła i położyła głowę na moim ramieniu. Pogłaskałem ją.

- Ja będę leciał.- powiedziałem ze smutkiem w głosie. – Napiszę potem. – pożegnałem się, a następnie poszedłem na dół.

 

OLIVIA’S POV

- Przystojny jest ten Justin. – powiedziała Emily przygryzając wargi, gdy zostałyśmy już same.

- Wiem. –pisnęłam, a ona zatrzepotała rzęsami. Potem obie rzuciłyśmy się na kanapę.

- A…a co z Davem?- mój wyraz twarzy zmienił się z wesołego w smutny, a ona szybko pożałowała, że zadała to pytanie. – Przepraszam…

- Nie, nic się nie stało. Masz prawo wiedzieć. – przełknęłam ślinę i kontynuowałam. – Zamknęli go. – przyjaciółka odetchnęła z ulgą i przytuliła się do mnie. Wiedziałam, że poniekąd ją okłamałam, ale nie mogłam inaczej.

4 komentarze: