JUSTIN’S POV
Usłyszałem głośne walenie w
drzwi. Ospały podniosłem się z łóżka i narzuciłem na siebie dresy. Miałem też
założyć bluzkę, ale nigdzie nie mogłem jej znaleźć. Uznałem, że osoba która
postanowiła mnie odwiedzić o godzinie 9-ej rano, powinna się liczyć z tym, że
nie przywitam jej w stroju wyjściowym. Podszedłem i przekręciłem zamek, a
następnie ujrzałem Olivię. Wyglądała tak cudownie.
- Cześć.- powiedziała surowym
tonem, na co zacząłem mierzwić włosy, wiedząc że coś schrzaniłem. Ona
przechyliła głowę, a potem odparła – Rozumiem, że nie raczyłeś mi wczoraj
napisać jak ci poszło w wytwórni? - w
jednym momencie uśmiechnąłem się, próbując rozluźnić atmosferę. Jednak nie
podziałało. Wciąż stała wpatrzona we mnie wzrokiem który mógłby zabijać.
- Przepraszam. Byłem tak
zmęczony, że gdy wróciłem do mieszkania to od razu zasnąłem. – popatrzyła na
mnie spode łba.
- A nie mogłeś napisać rano? – teraz
odsunęła się ode mnie, gdy chciałem ją przytulić. Westchnąłem.
- Nie udawaj, że jesteś na mnie
zła. – podbiegłem i złączyłem nasze usta w pocałunku. Na początku się wyrywała,
ale potem złapała za moje włosy i pociągała delikatnie za ich końce. Po chwili
odepchnęła mnie żartobliwie.
- No to jak było? – spytała, gdy
oboje usiedliśmy na kanapie.
-Było..- położyłem się na kocu,
a następnie dodałem- było świetnie.
Po zakończonej piosence, mogłem jedynie patrzeć na uśmiech dyrektora
wytwórni płytowej.
-Dziękujemy. Odezwiemy się. –
Scooter i ja skinęliśmy głowami, a następnie wyszliśmy na zewnątrz. Wziąłem
swoja marynarkę i tanecznym niemalże krokiem popędziłem na przystanek.
-Ej, ej, ej! – wołał Braun, a gdy tylko znalazł się obok mnie, zaczął
mówić – Coś czuję, że im się spodobało. Byłeś za*ebisty ! – wrzasnął, a ja się
roześmiałem.
- Mam nadzieję. – przybiłem z nim piątkę, a potem poszedłem na autobus,
machając mu jednocześnie.
Olivia pocałowała mnie w
policzek, a potem rzuciła mi się na szyję. Mocno ją ścisnąłem, lecz gdy
usłyszałem wibrację w telefonie, miałem
ochotę wywalić go przez okno.
- Halo? – powiedziałem
odbierając.
- Witamy. Tu policja. –
przetarłem dłonią twarz, modląc się w duchu żeby nic poważnego nie chcieli. –
Dzwonimy w sprawie pana Loren’a.Chcemy aby ponownie przybył pan na komisariat.
- Powiedziałem wam wszystko! –
warknąłem a Olivia podskoczyła. Momentalnie objąłem ją ramieniem i przeprosiłem
za wybuchnięcie.
- Wiemy. Pan Loren zniknął i po
zeznaniach pana dziewczyny możemy śmiało stwierdzić, że wiele kobiet jest w
niebezpieczeństwie. Dlatego też dzwonimy do pana. – uśmiechnąłem się do siebie,
wiedząc że nie dzwonią w sprawie dźgnięcia go nożem. Więcej stresu bym nie
zniósł.
- Dobrze. Będę za godzinę. – nacisnąłem czerwoną słuchawkę i położyłem
się obok Olivii.Wtedy ona z obawą w głosie spytała:
- To była policja, prawda?-
przełknąłem ślinę.
-Tak, ale nie w sprawie tego, że
go prawie zabiłem. – spojrzała na mnie pytająco. – Dave gdzieś uciekł. Chcą go
znaleźć nim zrobi coś innym nastolatkom. – ujrzałem w jej oczach smutek. Miałem
ochotę ją pocałować, ale widziałem, że nie była teraz w nastroju do tego.
Pogłaskałem ją jedynie po nodze, a potem wstałem i zarzuciłem na siebie jakiś
t-shirt.
OLIVIA’S POV
Gdy stanęłam przed furtką mojego
domu, zastanowiłam się jeszcze raz czy na pewno mam klucze. Zajrzałam do torby
i wyciągnęłam je. Następnie otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
-Olivia, to ty? – usłyszałam radosny
głos mamy dochodzący z salonu.
-Tak, mamo! – odkrzyknęłam i
poszłam do dużego pokoju. Siedziała przy stole, a naprzeciwko niej siedział
odwrócony do mnie tyłem mężczyzna.
-Mamy gościa, kochanie. – on
odwrócił się i w jednym momencie upuściłam torebkę, którą miałam na ramieniu.
Ujrzałam Dave’a.
-Coś nie tak? – mama podeszła i
zaśmiała się. Ja tylko patrzyłam w jeden punkt i starałam się wyglądać
normalnie. – Dave powiedział mi, że chodzicie razem do klasy. Przyszedł pomóc
ci w projekcie na biologię. – objęła mnie ramieniem, a on wstał. Miałam pustkę
w głowie. Nie myślałam o niczym.
- To może pójdziemy na górę żeby
nie robić twojej mamie problemów? – uśmiechnął się i stanął obok mnie.
Zaczerpnęłam powietrza i weszłam po schodach do mojego pokoju. On zrobił to
samo. Gdy doszliśmy zatrzasnęłam za sobą drzwi i usiadłam na krześle. Krążyły
we mnie teraz negatywne emocje, których starałam się nie ujawniać.
- Jak to dobrze, że ukrywaliśmy
się gdy byliśmy razem… teraz twoi rodzice nawet nie wiedzą kim naprawdę jestem.
– przysiadł obok mnie i zaczął głaskać moją nogę. Strach towarzyszył mi od
kiedy tylko go ujrzałam, aż do teraz. Wyciągnęłam z ręki telefon i dyskretnie
napisałam sms-a to Justina, aby natychmiast przyjechał. Miałam nadzieję, że trafiałam palcami w
klawiaturę gdyż nie patrzyłam się na ekran.
- Kotku… nie stresuj się. Będzie
dobrze. – przysunął się do mnie a ja poczułam jego oddech na mojej szyi.
Pragnęłam uwolnić się jedynie z jego obrzydliwych rąk i pobiec do mojego
chłopaka, ale on ściskał mnie coraz mocniej. Zdjął koszulkę i wtedy odwróciłam
głowę nie chcąc patrzeć jak zdejmuje spodnie. Z moich oczu popłynęły łzy i
bluzka stała się nagle cała mokra. Wciąż się nie odzywałam, by go nie
sprowokować, ale czułam, że powinnam wezwać policję.
-Teraz ty, skarbie… pokaż mi co
masz pod tym sweterkiem. – obleśnie się na mnie popatrzył. Starałam się nie dać
mu się rozebrać, ale on był dużo silniejszy. Zdarł ze mnie górną część ubrania
i rozpiął stanik, który wciąż kurczowo trzymałam przy ciele. Wtedy usłyszałam
walenie w szybę. Ja i Dave popatrzyliśmy się do tyłu. Ujrzałam Justina. Całego
czerwonego ze złości i kopiącego moje okno. Pragnęłam je otworzyć, ale ten
idiota trzymał mnie jedną nogą przy sobie. Skulona z przestraszenia patrzyłam
jak mój chłopak jednym zamaszystym ruchem ręki wybija szybę. Szkło wbiło się w
mój brzuch, ale teraz nie zwracałam na to uwagi. Myślałam tylko o tym żeby on mnie
uwolnił. Jego postawa mnie zdziwiła, bo nic nie mówił. Jedynie zdjął swoją
bluzkę i nałożył ją na mnie, tak bym nie siedziała naga.
- Wypieprzaj stąd, albo wywalę
cię przez balkon. – powiedział ze spokojem w głosie.
- Uuu ale się boję – zaśmiał się
na co Justin wziął go za szyję i rzucił na poręcz od schodów zewnętrznych . Ten
tylko wstał i otrzepał się, po czym
przyłożył Justinowi w twarz. Jęknął a ja chciałam go wtedy przytulić. On podał
mu jego bluzkę i spodnie, a potem przytrzymał chwilę i uśmiechnął się, gdy
usłyszał syreny policyjne. Ja także odetchnęłam z ulgą, ale jednocześnie bałam
się co powie mama.
*15 minut później*
-Olivia! Olivia, dziecko – mama
przytuliła mnie mocno, a Justin stał i nic nie mówił. – Co on ci zrobił? Czemu
policja tu przyjechała i go zabrała? – wypytywała.
- Mamo.. on nic mi nie zrobił. Po
prostu był ścigany przez policję już od roku. – skłamałam, a ona westchnęła,
najwidoczniej wierząc w moją historię.
-Ale już wszystko w porządku,
tak? – kiwnęłam głową- Pójdę na dół
zrobić coś do jedzenia. – Pocałowała mnie w czoło i odeszła. Nastała chwila ciszy, którą szybko przerwałam.
- Justin… - wskoczyłam mu na
szyję z płaczem go wyściskując. – Tak bardzo się cieszę, że przyjechałeś! Gdybyś
nie ty to.- on przerwał mi, łącząc nasze usta w długim i romantycznym
pocałunku. Niczego nie było dookoła. Tylko ja i on.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że rozdział się podoba! :) Przy okazji chciałabym podziękować za 3000 wejść! To naprawdę niesamowite, że w przeciągu trzech tygodni uzbierałam tyle miłych słów i komentarzy! Naprawdę wam dziękuję i kocham was <3
xoxo
Jakie to kochane ♥ Oczywiście czekam nn <3 :*
OdpowiedzUsuńJAKI ŚWIETNY..CZEKAM NA NN
OdpowiedzUsuńCudo!!!wiecej tego
OdpowiedzUsuń