OLIVIA’S POV
Szłam nie oglądając się za
niczym. Po prostu pędziłam przed siebie. Chciałam jak najszybciej dojść do
domu. Wyszłam się tylko przewietrzyć, a Justin już zdążył mnie zdenerwować. Ale
może miał rację. To było JEGO życie. Niepotrzebnie się w nie mieszam. Tylko,
że… jak patrzę w jego oczy, jego duże i brązowe oczy, to mam ochotę przytulić
go i powiedzieć „ Wszystko będzie dobrze” . A i tak wiem, że nie będzie.Potrząsnęłam
głową z nadmiaru myśli i szłam dalej. W
pewnym momencie poczułam szarpnięcie za rękę, a następnie dłoń na moich ustach.
Stałam przyciśnięta do ściany i gdy tylko spojrzałam w górę… przeraziłam się.
Naprzeciwko mnie stał, lekko pochylony nade mną Dave.
Uciekałam jak najszybciej. Zbiegałam po klatce schodowej cała brudna, w
podartej bluzce, ze łzami w oczach. Drżałam. Była zima a ten zboczeniec zdarł
ze mnie wszystkie ubrania. W pewnym momencie upadłam i słyszałam zbliżające się
kroki. Pociągnął mnie za rękę i
przysunął do siebie. Zaczął napierać ciałem. Płakałam, ale on nie zwracał na to
uwagi. Pragnęłam się tylko uwolnić z jego uścisku. Byliśmy razem przez rok. To
był pierwszy raz, gdy zaprosił mnie do swojego mieszkania. Nie miałam pojęcia,
że chodzi mu tylko o jedno…
- O-odej-odejdź ode mnie – wyksztusiłam.
- To jeszcze nie koniec- zjechał niżej dłonią. W jednej chwili zgięłam
kolano i kopnęłam go w brzuch. On skulił się, wypuszczając mnie na sekundę.
Wykorzystując moment uciekłam.
-„Nigdy nie zaufam już żadnemu facetowi” – myślałam biegnąc.
- Myślałaś, że odpuszczę ? –
przysunął swoje czoło do mojego, uśmiechając się.
- Idź stąd! Nie zawaham się
przed zadzwonieniem na policję! – miałam wyciągać telefon, gdy ten przysunął
się jeszcze bliżej, przyciskając mnie tak, że upadł mi na ziemię, a moje ciało
zdrętwiało.
- Pomocy! – zaczęłam wołać, gdy
tylko jego dłoń na chwilę odsunęła się od moich ust.
JUSTIN’S POV.
- Pomocy! – słyszałem z oddali.
Nie wiedziałem czy mam się zatrzymać. Ten głos już gdzieś kiedyś słyszałem, tak
więc zrobiłem to. Zawróciłem i poszedłem w kierunku dochodzącego odgłosu. Z
daleka zauważyłem dwie postacie. Jedna energicznie wyrywała się z uścisku
drugiej. Nawet nie rozpoznałem płci. Zacząłem biec w tamtą stronę. Kolano
cholernie mnie bolało, ale musiałem wytrzymać. Kiedy byłem już tylko pare metrów dalej
zobaczyłem przestraszoną i szarpiącą się z jakimś okropnym typem, Olivię.
Natychmiast pobiegłem szybciej, krzycząc:
-Zostaw ją! – on na chwilę ją
wypuścił i uśmiechnął się łobuzersko .
-Hahahahaha – zaczął się śmiać.
– A ty kim jesteś pieprzony idioto , że się wpieprzasz w nie swoje sprawy? Mogę
z nią robić co chcę. – począł napierać swoim ciałem na jej. Coś we mnie pękło.
Zagotowałem się od środka i szybko uderzyłem go w brzuch z siłą jakiej nigdy
jeszcze nie użyłem. On skulił się i upadł na ziemię. Olivia stała przestraszona
i płakała.
-Chodź! Szybko! – wyciągnąłem
rękę i razem zaczęliśmy biec w stronę mojego mieszkania. Po drodze zatrzymałem
się i wskazałem na ławkę. Ona usiadła. Trzęsła się ze strachu, a jej oczy
patrzyły w dół. Podszedłem do niej, a następnie kucnąłem tak by zniżyć się do
jej poziomu. Następnie pogłaskałem po nodze i powiedziałem szeptem:
-Już jesteś bezpieczna.
świetny....czekam na NN
OdpowiedzUsuńcudny!
OdpowiedzUsuńJakie to kochane;3 ! Czekam na następny rozdział ! :**
OdpowiedzUsuń