OLIVIA’S POV
„Wpadniesz? Przedstawię ci kogoś „
Zdziwiłam się, ale momentalnie
odpisałam:
„Tak, pewnie. A kogo chcesz mi przedstawić? „
Minęło dosłownie parę sekund gdy
poczułam wibrację w kieszeni.
„ Niespodzianka, skarbie. Kocham cię”
Uśmiechnęłam się do ekranu, a
potem pobiegłam na autobus. Wsiadając do pierwszego lepszego, przejechałam
jeden przystanek i wysiadłam tuż obok mieszkania Justina. Weszłam po schodach i
zapukałam do drzwi. Słyszałam dwa męskie głosy, więc domyślałam się jakiej płci
był ten ktoś kogo miałam poznać. Po chwili otworzył mi mój chłopak. Był
uśmiechnięty i szybko zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie po szyi, a potem
muskał moje wargi. Każdy ruch był pełen ciepła i miłości. W pewnej chwili
zauważyłam za nim stojącego mężczyznę w jego wieku, który przypatrywał się nam.
Oderwałam się od Justina i wskazałam na niego ręką. Ten tylko otarł usta i
stanął zmieszany.
- Em… - zaczął się jąkać. –
Olivia, to jest Chaz. Mój kumpel. – podałam mu rękę, a on zrobił to samo
uśmiechając się. Potem wszyscy usiedliśmy na kanapie.
- Co tam u ciebie? – spytał
Chaz, gdy mój chłopak poszedł po coś do picia. Przełknęłam ślinę i
odpowiedziałam :
- Wszystko dobrze.. – mruknęłam
a on zachichotał.
-Cieszysz się, że Jus leci do
Atlanty? – oparł się o fotel, a ja w jednym momencie opuściłam szczękę w dół i
potrząsnęłam głową.
- Co?! – krzyknęłam, a wtedy
Justin przybiegł z kuchni.
- Co jest, kochanie? –
powiedział głosem pełnym troski. Wstałam i z surowym wyrazem twarzy spojrzałam
mu w oczy oraz poprawiłam włosy.
-Lecisz do Atlanty i nic mi nie
powiedziałeś? – teraz westchnął, a następnie spróbował mnie objąć ramieniem, na
co się wyrwałam. Przygryzł wargi i odrzekł:
- Dowiedziałem się dziś rano i
nie wiedziałem jak ci o tym powiedzieć.. – spojrzał na swojego kolegę. – Chaz
zostawisz nas na chwilę samych? – on tylko posłusznie wstał i powiedział, że
pójdzie do sklepu po piwo.
- Ale dlaczego mówisz najpierw o
tym przyjacielowi, a swojej dziewczynie nie? – smutno na niego patrzyłam. On na
mnie też.
- Olivia.. – posadził mnie na
swoim kolanie i pieszczotliwie zaczął się bawić moimi włosami. – Scooter do
mnie zadzwonił. Powiedział, że mogę nagrać płytę w Atlancie. – teraz
uśmiechnęłam się, bo wiedziałam że w końcu będzie mógł zarabiać swoim pięknym
głosem.
- Na ile tam lecisz? Dwa dni?
Trzy? –zaczął przygryzać policzki. – Justin? – powiedziałam, gdy ten zrobił się
nerwowy.
- N-na… - powstrzymywał łzy. –
na miesiąc. – w jednej chwili moje oczy zrobiły się czerwone i zaczęłam szlochać. Próbowałam to powstrzymać,
ale byłam jak w amoku. Nie mogłam. On
objął mnie i ciepło przytulił , cały czas szepcząc moje imię.
- Nie umiem bez ciebie przeżyć
nawet jednego cholernego dnia! Jak mam przeżyć takich 30.. – teraz otarł
rękawem moją twarz i patrzył na mnie jakby siebie za to nienawidził. Nie
potrafiłam się opanować,a nie chciałam robić mu przykrości.
- Ja bez ciebie nie umiem
przeżyć nawet sekundy. Chodzę wtedy zły i jakby martwy. Nie cieszę się z
niczego, wiesz? – pogłaskał swoją dłonią moje policzki i się uśmiechnął. –
dlatego się nie zgodziłem.
*10 minut później*
Chodziłam po pokoju i zaczęłam nerwowo poprawiać włosy. Już nie płakałam, a jedynie byłam zła na Justina za to co mi powiedział.
- Wytłumacz mi jak do cholery mogłeś się nie zgodzić?! - wrzasnęłam stając nad nim. Ten tylko siedział na krześle i ocierał dłońmi policzki, które w jednej chwili stały się czerwone.
- No powiedz mi ! - krzyknęłam jeszcze głośniej. On jedynie przygryzł wargi a potem odezwał się ze strachem:
- Nie wytrzymam bez ciebie , rozumiesz?! To by mnie wykończyło ! - teraz się trząsł, a ja widziałam nerwy w jego oczach. Westchnęłam i usiadłam obok niego.
- Justin...- spojrzał na mnie. - Uwolnij się na chwilę od uczuć i zastanów się nad przyszłością. Co widzisz? Siebie grającego przed teatrem, podczas gdy mógłbyś nagrywać swoją pierwszą płytę. - ten tylko przymknął oczy, a gdy je otworzył powiedział:
- Wiesz co widzę? - popatrzyłam na niego pytająco. - Widzę ciebie. – z trudem powstrzymałam się od uśmiechu. To było najpiękniejsze zdanie jakie w życiu usłyszałam, ale nie mogłam pozwolić by przez to zmarnował taką szansę.
-N-nie. - odsunęłam się od niego.
- Czemu?! - wrzasnął a ja podskoczyłam z przestraszenia. Natychmiast przykucnął naprzeciwko mnie i złapał za mój podbródek tak bym na niego spojrzała. - Przepraszam. - odrzekł w jednym momencie. Wypuściłam powietrze z ust i musnęłam jego wargi nie mogąc patrzeć jak cierpi. Gdy miał pogłębić pocałunek , usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Jeszcze raz mnie przytulił a potem poszedł otworzyć. Po chwili wszedł do pokoju razem z Chaz’em.Ten w obu rękach trzymał siatki z piwem. Następnie usiadł na fotelu i wyciągnął z niej jedną puszkę.
-Chcesz Bieber? - spytał podając mu jedną z nich. Ku mojemu zdziwieniu odmówił. - a ty, Olivia? - pokręciłam głową patrząc na Justina, a potem na jego kolegę. Zarzucił swoimi ciemnobrązowymi włosami. Zachichotałam. Jus chyba poczuł się zazdrosny, bo szybko powiedział:
- To po mnie ściągnąłeś tą fruzurę.- oparł się o ścianę i przyciągnął mnie do siebie, lekko całując moją szyję.
- Też kiedyś miałeś takie włosy? -
zarumieniłam się.Chodziłam po pokoju i zaczęłam nerwowo poprawiać włosy. Już nie płakałam, a jedynie byłam zła na Justina za to co mi powiedział.
- Wytłumacz mi jak do cholery mogłeś się nie zgodzić?! - wrzasnęłam stając nad nim. Ten tylko siedział na krześle i ocierał dłońmi policzki, które w jednej chwili stały się czerwone.
- No powiedz mi ! - krzyknęłam jeszcze głośniej. On jedynie przygryzł wargi a potem odezwał się ze strachem:
- Nie wytrzymam bez ciebie , rozumiesz?! To by mnie wykończyło ! - teraz się trząsł, a ja widziałam nerwy w jego oczach. Westchnęłam i usiadłam obok niego.
- Justin...- spojrzał na mnie. - Uwolnij się na chwilę od uczuć i zastanów się nad przyszłością. Co widzisz? Siebie grającego przed teatrem, podczas gdy mógłbyś nagrywać swoją pierwszą płytę. - ten tylko przymknął oczy, a gdy je otworzył powiedział:
- Wiesz co widzę? - popatrzyłam na niego pytająco. - Widzę ciebie. – z trudem powstrzymałam się od uśmiechu. To było najpiękniejsze zdanie jakie w życiu usłyszałam, ale nie mogłam pozwolić by przez to zmarnował taką szansę.
-N-nie. - odsunęłam się od niego.
- Czemu?! - wrzasnął a ja podskoczyłam z przestraszenia. Natychmiast przykucnął naprzeciwko mnie i złapał za mój podbródek tak bym na niego spojrzała. - Przepraszam. - odrzekł w jednym momencie. Wypuściłam powietrze z ust i musnęłam jego wargi nie mogąc patrzeć jak cierpi. Gdy miał pogłębić pocałunek , usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Jeszcze raz mnie przytulił a potem poszedł otworzyć. Po chwili wszedł do pokoju razem z Chaz’em.Ten w obu rękach trzymał siatki z piwem. Następnie usiadł na fotelu i wyciągnął z niej jedną puszkę.
-Chcesz Bieber? - spytał podając mu jedną z nich. Ku mojemu zdziwieniu odmówił. - a ty, Olivia? - pokręciłam głową patrząc na Justina, a potem na jego kolegę. Zarzucił swoimi ciemnobrązowymi włosami. Zachichotałam. Jus chyba poczuł się zazdrosny, bo szybko powiedział:
- To po mnie ściągnąłeś tą fruzurę.- oparł się o ścianę i przyciągnął mnie do siebie, lekko całując moją szyję.
-Uhm- odpowiedział po czym zaczął się bawić moją bransoletką. Delikatnie odwróciłam wzrok by zobaczyć co robi Chaz. Zaśmiałam się gdy zauważyłam jego minę, która pokazywała obrzydzenie tym co robiliśmy.
- Nigdy nie będę miał dziewczyny - odrzekł znowu poprawiając grzywkę i wstając.- No chyba, że taką jak Olivia. - szyderczo się uśmiechnął, a Justin w jednym momencie podszedł do niego agresywnie mówiąc:
- Odszczekaj to! - krzyknął i popchnął swojego kumpla na krzesło. Podbiegłam i odciągnęłam go od Chaz’a.
-Spokojnie, on żartował - jego klatka piersiowa zaczęła poruszać się w żwawym tempie.
- Właśnie, Bieber! - krzyknął trzymając się za brzuch i jęcząc z bólu. Podeszłam do niego i przykucnęłam by być z nim twarzą w twarz.
- Bardzo cię boli? - spytałam lecz Justin od razu zareagował.
- Może wy w ogóle chcecie zostać sami?! - warknął, a ja posłałam mu groźne spojrzenie.
- Przestań, okej? - wtedy chciał coś dodać ale na jego szczęście się powstrzymał.
- Nie... Tylko trochę klatka piersiowa. -odparł Chaz po naszej krótkiej wymianie zdań z moim chłopakiem. - Pójdę już. - wstał i pożegnał się ze mną, a swojemu koledze posłał jedynie poważne spojrzenie i wyszedł.
- Co to było?! - zadał pytanie Justin zatrzaskując za nim drzwi. Westchnęłam i podeszłam do niego.
- O co ci kur*a chodzi?!- wybuchłam, a on dotknął swoją zimną dłonią mojego policzka. Natychmiast go odepchnęłam.
- Przepraszam, okej? - uśmiechnął się, ale ja tylko odeszłam nieco dalej.
- Nie okej Justin! - wyrzuciłam, a on spojrzał na mnie kamiennym wzrokiem. - Czy tak będzie za każdym razem kiedy jakiś facet się do mnie odezwie? Będziesz go bił ?
- Nie pobiłem go..- odparł szybko.
- Gdyby to nie był twój kumpel , zrobiłbyś to od razu. - zakpiłam, a gdy on chciał coś powiedzieć, ja mu przerwałam- przyjdź jak znowu będziesz normalny. - wyszłam, zatrzaskując za sobą drzwi.
Mega, mega, mega. <3
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie ;* Czekam ! ♥
OdpowiedzUsuńZaje*isty!!! <3 nie jestem Bielieber, nie słucham, więc powiem jako ktoś bezstronny... Piszesz wspaniale i nie przestawaj tego robić! Czekam na następny :* ^^
OdpowiedzUsuń*__________*
OdpowiedzUsuń