XXI



OLIVIA’S POV

 
- „ W końcu” – pomyślałam, słysząc szkolny dzwonek. Spakowałam książki do torby i razem z Emily popędziłyśmy do mojej szafki. Wzięłam bluzę, pożegnałam się z przyjaciółką i wyszłam z budynku. Gdy zaczerpnęłam trochę świeżego powietrza, postanowiłam przeczytać smsy które dostałam podczas lekcji.Oczywiście pierwsza była od Justina.

„Wpadniesz? Przedstawię ci kogoś „

Zdziwiłam się, ale momentalnie odpisałam:

„Tak, pewnie. A kogo chcesz mi przedstawić? „

Minęło dosłownie parę sekund gdy poczułam wibrację w kieszeni.

„ Niespodzianka, skarbie. Kocham cię”

Uśmiechnęłam się do ekranu, a potem pobiegłam na autobus. Wsiadając do pierwszego lepszego, przejechałam jeden przystanek i wysiadłam tuż obok mieszkania Justina. Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi. Słyszałam dwa męskie głosy, więc domyślałam się jakiej płci był ten ktoś kogo miałam poznać. Po chwili otworzył mi mój chłopak. Był uśmiechnięty i szybko zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie po szyi, a potem muskał moje wargi. Każdy ruch był pełen ciepła i miłości. W pewnej chwili zauważyłam za nim stojącego mężczyznę w jego wieku, który przypatrywał się nam. Oderwałam się od Justina i wskazałam na niego ręką. Ten tylko otarł usta i stanął zmieszany.

- Em… - zaczął się jąkać. – Olivia, to jest Chaz. Mój kumpel. – podałam mu rękę, a on zrobił to samo uśmiechając się. Potem wszyscy usiedliśmy na kanapie.

- Co tam u ciebie? – spytał Chaz, gdy mój chłopak poszedł po coś do picia. Przełknęłam ślinę i odpowiedziałam :

- Wszystko dobrze.. – mruknęłam a on zachichotał.

-Cieszysz się, że Jus leci do Atlanty? – oparł się o fotel, a ja w jednym momencie opuściłam szczękę w dół i potrząsnęłam głową.

- Co?! – krzyknęłam, a wtedy Justin przybiegł z kuchni.

- Co jest, kochanie? – powiedział głosem pełnym troski. Wstałam i z surowym wyrazem twarzy spojrzałam mu w oczy oraz poprawiłam włosy.

-Lecisz do Atlanty i nic mi nie powiedziałeś? – teraz westchnął, a następnie spróbował mnie objąć ramieniem, na co się wyrwałam. Przygryzł wargi i odrzekł:

- Dowiedziałem się dziś rano i nie wiedziałem jak ci o tym powiedzieć.. – spojrzał na swojego kolegę. – Chaz zostawisz nas na chwilę samych? – on tylko posłusznie wstał i powiedział, że pójdzie do sklepu po piwo.

- Ale dlaczego mówisz najpierw o tym przyjacielowi, a swojej dziewczynie nie? – smutno na niego patrzyłam. On na mnie też.

- Olivia.. – posadził mnie na swoim kolanie i pieszczotliwie zaczął się bawić moimi włosami. – Scooter do mnie zadzwonił. Powiedział, że mogę nagrać płytę w Atlancie. – teraz uśmiechnęłam się, bo wiedziałam że w końcu będzie mógł zarabiać swoim pięknym głosem.

- Na ile tam lecisz? Dwa dni? Trzy? –zaczął przygryzać policzki. – Justin? – powiedziałam, gdy ten zrobił się nerwowy.

- N-na… - powstrzymywał łzy. – na miesiąc. – w jednej chwili moje oczy zrobiły się czerwone i  zaczęłam szlochać. Próbowałam to powstrzymać, ale byłam jak w amoku. Nie mogłam.  On objął mnie i ciepło przytulił , cały czas szepcząc moje imię.

- Nie umiem bez ciebie przeżyć nawet jednego cholernego dnia! Jak mam przeżyć takich 30.. – teraz otarł rękawem moją twarz i patrzył na mnie jakby siebie za to nienawidził. Nie potrafiłam się opanować,a nie chciałam robić mu przykrości.

- Ja bez ciebie nie umiem przeżyć nawet sekundy. Chodzę wtedy zły i jakby martwy. Nie cieszę się z niczego, wiesz? – pogłaskał swoją dłonią moje policzki i się uśmiechnął. – dlatego się nie zgodziłem.

 

*10 minut później*
Chodziłam po pokoju i zaczęłam nerwowo poprawiać włosy. Już nie płakałam, a jedynie byłam zła na Justina za to co mi powiedział.
- Wytłumacz mi jak do cholery mogłeś się nie zgodzić?! - wrzasnęłam stając nad nim. Ten tylko siedział na krześle i ocierał dłońmi policzki, które w jednej chwili stały się czerwone.
- No powiedz mi ! - krzyknęłam jeszcze głośniej. On jedynie przygryzł wargi a potem odezwał się ze strachem:
- Nie wytrzymam bez ciebie , rozumiesz?! To by mnie wykończyło ! - teraz się trząsł, a ja widziałam nerwy w jego oczach. Westchnęłam i usiadłam obok niego.
- Justin...- spojrzał na mnie. - Uwolnij się na chwilę od uczuć i zastanów się nad przyszłością. Co widzisz? Siebie grającego przed teatrem, podczas gdy mógłbyś nagrywać swoją pierwszą płytę. - ten tylko przymknął oczy, a gdy je otworzył powiedział:
- Wiesz co widzę? - popatrzyłam na niego pytająco. - Widzę ciebie. – z trudem powstrzymałam się od uśmiechu. To było najpiękniejsze zdanie jakie w życiu usłyszałam, ale nie mogłam pozwolić by przez to zmarnował taką szansę.
-N-nie. - odsunęłam się od niego.
- Czemu?! - wrzasnął a ja podskoczyłam z przestraszenia. Natychmiast przykucnął naprzeciwko mnie i złapał za mój podbródek tak bym na niego spojrzała. - Przepraszam. - odrzekł w jednym momencie. Wypuściłam powietrze z ust i musnęłam jego wargi nie mogąc patrzeć jak cierpi. Gdy miał pogłębić pocałunek , usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Jeszcze raz mnie przytulił a potem poszedł otworzyć. Po chwili wszedł do pokoju razem z Chaz’em.Ten w obu rękach trzymał siatki z piwem. Następnie usiadł na fotelu i wyciągnął z niej jedną puszkę.
-Chcesz Bieber? - spytał podając mu jedną z nich. Ku mojemu zdziwieniu odmówił. - a ty, Olivia? - pokręciłam głową patrząc na Justina, a potem na jego kolegę. Zarzucił swoimi ciemnobrązowymi włosami. Zachichotałam. Jus chyba poczuł się zazdrosny, bo szybko powiedział:
- To po mnie ściągnąłeś tą fruzurę.- oparł się o ścianę i przyciągnął mnie do siebie, lekko całując moją szyję.
- Też kiedyś miałeś takie włosy? - zarumieniłam się.
-Uhm- odpowiedział po czym zaczął się bawić moją bransoletką. Delikatnie odwróciłam wzrok by zobaczyć co robi Chaz. Zaśmiałam się gdy zauważyłam jego minę, która pokazywała obrzydzenie tym co robiliśmy.
- Nigdy nie będę miał dziewczyny - odrzekł znowu poprawiając grzywkę i wstając.- No chyba, że taką jak Olivia. - szyderczo się uśmiechnął, a Justin w jednym momencie podszedł do niego agresywnie mówiąc:
- Odszczekaj to! - krzyknął i popchnął swojego kumpla na krzesło.
Podbiegłam i odciągnęłam go od Chaz’a.
-Spokojnie, on żartował - jego klatka piersiowa zaczęła poruszać się w żwawym tempie.
- Właśnie, Bieber! - krzyknął trzymając się za brzuch i jęcząc z bólu. Podeszłam do niego i przykucnęłam by być z nim twarzą w twarz.
- Bardzo cię boli? - spytałam lecz Justin od razu zareagował.
- Może wy w ogóle chcecie zostać sami?! - warknął, a ja posłałam mu groźne spojrzenie.
- Przestań, okej? - wtedy chciał coś dodać ale na jego szczęście się powstrzymał.
- Nie... Tylko trochę klatka piersiowa. -odparł Chaz po naszej krótkiej wymianie zdań z moim chłopakiem. - Pójdę już. - wstał i pożegnał się ze mną, a swojemu koledze posłał jedynie poważne spojrzenie i wyszedł.
- Co to było?! - zadał pytanie Justin zatrzaskując za nim drzwi. Westchnęłam i podeszłam do niego.
- O co ci kur*a chodzi?!- wybuchłam, a on dotknął swoją zimną dłonią mojego policzka. Natychmiast go odepchnęłam.
- Przepraszam, okej? - uśmiechnął się, ale ja tylko odeszłam nieco dalej.

- Nie okej Justin! - wyrzuciłam, a on spojrzał na mnie kamiennym wzrokiem. - Czy tak będzie za każdym razem kiedy jakiś facet się do mnie odezwie? Będziesz go bił ?
- Nie pobiłem go..- odparł szybko.
- Gdyby to nie był twój kumpel , zrobiłbyś to od razu. - zakpiłam, a gdy on chciał coś powiedzieć, ja mu przerwałam- przyjdź jak znowu będziesz normalny. - wyszłam, zatrzaskując za sobą drzwi.

4 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie ;* Czekam ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaje*isty!!! <3 nie jestem Bielieber, nie słucham, więc powiem jako ktoś bezstronny... Piszesz wspaniale i nie przestawaj tego robić! Czekam na następny :* ^^

    OdpowiedzUsuń