OLIVIA’S POV
Wybiegłam z domu Justina jak
najszybciej. Nie było to łatwe, bo kochałam jego obecność i to bezpieczeństwo
jakie mi zapewniał, ale nie mogłam tak po prostu mu wybaczyć. Musiał się najpierw zastanowić nad tym co
zrobił. Jego kolega niczego nie jest winien. Z moich rozmyślań wyrwał mnie
widok, siedzącego na ławce po przeciwnej
stronie ulicy, Chaz’a. Natychmiast podbiegłam w tamtym kierunku, nie zwracając
uwagi na przejeżdżające samochody. On odwrócił głowę w moją stronę i zarumienił
się.
- Czemu tu siedzisz? – spytałam
zajmując miejsce obok niego. Ten tylko złapał się za kark i wygiął lekko do
tyłu.
- Nie mogę iść. Strasznie bolą
mnie plecy i czuję ucisk w klatce piersiowej. – jęknął, a ja popatrzyłam na
niego z współczuciem.
- Justin na pewno tego nie
chciał.. – teraz pokiwał głową ze zrozumieniem, a potem skrzywił się z bólu.
Nie zniosłam tego widoku jak przez mojego chłopaka nie mógł teraz swobodnie się
poruszać.
-Poczekaj. – powiedziałam i ukucnęłam
naprzeciwko niego. - Boli cię to? –
dotknęłam miejsca tuż nad jego pępkiem. On pokręcił głową. – A teraz? –
przycisnęłam dłoń nieco mocniej. Chaz przeraźliwie wrzasnął, a ja pogłaskałam
miejsce, które wcześniej ścisnęłam. –
Pójdę po coś do apteki, okej? – już miałam wstawać kiedy ten odparł:
- Nie rób sobie problemu. Sam
pójdę. – rozszerzył kąciki ust na co zrobiłam to samo.
- Justin ci pewnie nie mówił jak
uparta jestem? – zachichotał, a ja wybuchłam śmiechem. Chwilę później
zauważyłam jak zaczyna się krztusić. Podeszłam i natychmiast poklepałam go po
plecach.
-Co się stało? – spytałam gdy
przestał.
- Nic. Widocznie mam teraz
problemy z oddychaniem. – w tym momencie
miałam jedynie nadzieję, że Justin czuje się winny. Bo był. – Ale muszę iść. –
wstałam i momentalnie zapytałam:
-Pomóc ci jeszcze w czymś? –
uśmiechnął się i odrzekł:
- Nie musisz. – z trudem się
podniósł i po chwili ciszy, przytulił mnie koleżeńsko. – Dziękuję. –
rozpromienił się.
-Nie ma za co. – ruszyłam w stronę
mojego domu, machając mu na pożegnanie.
JUSTIN’S POV
Stałem przy oknie i z bólem w
sercu wpatrywałem się w to co działo się przed moim blokiem. Na ławce siedział
Chaz, a moja dziewczyna cały czas go dotykała! Miałem ochotę tam pójść i
osobiście mu przywalić. To był do jasnej cholery mój kumpel! Gdy ta ukucnęła i
zaczęła go głaskać, energicznie walnąłem pięścią w szybę. Stałem się agresywny
jak nigdy. W moich oczach gromadziła się złość, która wyszła na jaw kiedy
rzuciłem krzesłem stojącym obok mnie w podłogę. Załamując ręce, usiadłem na
kanapie i wyciągnąłem z kieszeni telefon.
Nie mogłem trafić palcami w klawiaturę, bo całe moje ciało się trzęsło. Nerwowo
zacząłem pociągać za końce moich włosów, a potem znalazłem Scootera w moich
kontaktach.
- Halo? – powiedział gdy
odebrał. Przełknąłem ślinę i powiedziałem:
- Zgadzam się. – przygryzłem
wargi, kurczowo trzymając Iphona przy moim uchu. Ten tylko zaczął głośno
oddychać.
- Na co? – byłem mega wkurzony
więc na jego miejscu nie zadawałbym tak bezsensownych pytać. Ale musiałem się
zmusić do miłej odpowiedzi.
- Na nagrywanie płyty w
Atlancie. – Braun widocznie się ucieszył.
- Genialnie! Wiedziałem, że
zmądrzejesz. – odparł pieszczotliwie czym jeszcze bardziej mnie zdenerwował.
- Kiedy wylatujemy? – zapytałem
surowym tonem.
- Jutro. – teraz on również
spoważniał . – Bądź o 8-ej na lotnisku. Do zobaczenia. – momentalnie
rozłączyłem się, a potem położyłem na kanapie. Starałem się zatrzymać w oczach
gromadzące się łzy, ale nie dawałem rady.
-„ Ta dziewczyna znaczy dla mnie
tak wiele… - myślałem. – „ Co ja pieprze? Ona jest dla mnie wszystkim! „
OLIVIA’S POV
Nie wierzyłam w to co dzisiaj
zrobił Justin. Wydawał się być taki opiekuńczy i wrażliwy, a coraz bardziej udowadniał mi, że jest
inaczej. Nie mogłam mu od razu wybaczyć, choć chętnie bym tak zrobiła, bo nie potrafiłam być na niego zła. Ale musiałam
patrzeć też na to jaki jest dla innych,a nie tylko dla mnie. Jedyne czego teraz
chciałam to jego obecność . Sama nie wiem jakim cudem pragnęłam obecności kogoś
kto sprawił mi dziś ból swoim zachowaniem, ale tak było. Chaz to podobno jego przyjaciel, a ten był w stanie
zrobić coś takiego.
- „ To wszystko jest jakieś
chore” – myślałam, przechodząc na drugą stronę ulicy. Już po paru minutach doszłam
do domu. Otwierając drzwi zauważyłam, że mama siedziała na fotelu i oglądała
telewizję. Podeszłam i pocałowałam ją w policzek.
- Hej – uśmiechnęła się
sztucznie. Wiedziałam, że coś jest nie tak.
- Mamo, co jest? – stanęłam naprzeciwko
niej i założyłam ręce. Ona tylko krzywo na mnie spojrzała.
- Nic. A czemu coś miałoby się
stać? – przewróciłam oczami, a ta zaczęła mówić – No dobrze. Chodzi mi jedynie
o to, że czuję, iż nie mówisz mi prawdy jeśli chodzi o Dave’a. –na samo jego
imię dostałam gęsiej skórki. – Wciąż nie powiedziałaś mi dlaczego policja po
niego przyjechała. Nie powiedziałaś mi też czemu szyba była wybita kiedy
weszłam do twojego pokoju. Nic nie wiem, Olivia! – krzyknęła, a ja sama nie
myślałam, że jeszcze kiedyś zacznie ten temat. Zebrałam się w sobie i poczęłam
tłumaczyć jej wszystko od A do Z:
- Hm… - westchnęłam. – Dave był
moim chłopakiem. – otworzyła szeroko oczy, ale się nie odzywała. – Po roku
chodzenia ze sobą zaprosił mnie do domu. Ja się zgodziłam i kiedy już u niego
byłam to.. to on mnie … - mama patrzyła na mnie ze strachem wymalowanym na
twarzy, a ja przełknęłam głośno ślinę- On mnie prawie zgwałcił. – zamknęłam oczy
by nie widzieć jej łez i rozczarowania tym, że nie powiedziałam jej wcześniej. –
Teraz wrócił i chciał tego samego, ale ja mam Justina. On mnie obronił przed
nim już parę razy! – pragnęłam zapewnić jej, że wszystko jest okej. – Poszliśmy
na komisariat. Zeznaliśmy przed policją i go złapali. – uśmiechnęłam się, a
mama zapatrzona była w jeden punkt. W końcu zdecydowała się odezwać.
- Dlaczego mi o tym nie
powiedziałaś? – w jej głosie czuć było załamanie.
- Nie chciałam cię martwić.
Wiem, że powinnam była to zrobić od razu, ale nie mogłam. Ja tylko… - wtedy
usłyszałam wibrację w moim telefonie. Spytałam jej czy mogę odebrać, a ona
zgodziła się. Ujrzałam napis „ Justin <3” na ekranie. Chwilę się wahałam ale
zdecydowałam się nacisnąć zieloną słuchawkę.
- Halo? – powiedziałam odchodząc nieco dalej.
- Olivia, zanim się rozłączysz
posłuchaj mnie! – przygryzłam wargi i oparłam się o kuchenny blat. - Nie chciałem tego zrobić. Zachowałem się jak
ostatni kretyn i… przepraszam. – westchnął, a ja uczyniłam to samo.
- Czasami przeprosiny nie
wystarczą. Musisz to zmienić w sobie, rozumiesz? – powiedziałam troskliwie.
- Dla ciebie mogę się cały
zmienić! – zachichotałam i oblizałam usta.
- Nie musisz. Dla mnie jesteś
wspaniały. – miałam ochotę pocałować go teraz w policzek, ale ciężko byłoby mi
to zrobić przez telefon. Nastała chwila ciszy.
- Em… Olivia? – zaczął się
wahać.
-Tak, Justin? – spytałam czując,
że coś się dzieje.
- Zgodziłem się na nagranie
płyty i lot do Atlanty. – pisnęłam ze szczęścia i pobiegłam do pokoju na górze.
Kiedy usiadłam na łóżku, zapytałam go jeszcze raz aby się upewnić.
- Kiedy wylatujesz? – teraz
byłam wypełniona po brzgi pozytywną energią.
- Jutro.. – posmutniał. Ja w
jednej chwili też, ale potem szybko się opamiętałam.
- To.. przyjdziesz jeszcze
dzisiaj do mnie, prawda? – ten zachichotał.
- Spójrz przez okno, skarbie. –
ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy zrobiłam to o co poprosił. Stał na dole z
bukietem róż i uśmiechał się w moją stronę. W jednym momencie stałam się zarumieniona
i odłożyłam telefon.
ale romantycznie...czekam na NN
OdpowiedzUsuńOjej. Ale słodko. <3
OdpowiedzUsuń