VIII


OLIVIA’S POV

 

Justin uchylił drzwi od swojego mieszkania. Nie miał naprawdę nic. Blat, stół, krzesło i kanapa to jedyne meble, które tam zauważyłam. Ściany były obdarte, podłogi skrzypiały na każdym kroku.Zauważyłam, że zrobiło mu się głupio gdy weszliśmy do środka.

- Luksusów tu nie ma, ale da się żyć – powiedział chcąc rozluźnić atmosferę . Uśmiechnęłam się. Następnie wskazał na kanapę, na której usiadłam, a on zaraz obok mnie. Głęboko westchnął i zobaczył jak trzęsę się z zimna.

- Nie mam ogrzewania od tygodnia. Przepraszam… - skoczył po coś do przedpokoju, a następnie zarzucił na mnie swoją kurtkę. Otuliłam się nią.

-Dziękuję – powiedziałam zarzucając nogę na nogę.

- Nie powinnaś była iść do szkoły? – zachichotałam.

- I kto to mówi? – wywróciłam oczami.

-Ja to mówię. – wskazał palcem na samego siebie na co wybuchłam śmiechem. – Będę musiał zaraz iść.

- To po co tu właściwie przyszliśmy? – spytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi.

- Muszę się upewnić, że ten dupek nie znajdzie ani ciebie ani mnie.

-Czemu tak się o mnie martwisz? – zapytałam nagle.On spojrzał prosto w moje oczy i uchylił delikatnie usta.

- Bo mi na tobie zależy. – momentalnie przygryzłam wargę, a potem opuściłam wzrok w dół. Cała się rumieniłam, a uśmiech był wymalowany na mojej twarzy od ucha do ucha.  – Powiesz, że jestem idiotą. Przecież cię nie znam. Ale… - podniósł mój podbródek tak bym patrzyła na niego – ja wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Dzięki tobie. – w tym momencie nie wytrzymałam. Z oczu poleciały mi łzy radości. Czułam, że teraz mogę mu powiedzieć prawdę .

- Mi też na tobie zależy.

- Mówisz tak bo jest ci mnie żal. – oparł się o kanapę i powstrzymywał płacz. – Dużo osób tak robi.

- Hej… - przekręciłam jego głowę tak by patrzył na mnie. – Mówiłeś, że ci na mnie zależy. Więc czemu nie możesz mi po prostu zaufać? – rozchylił kąciki ust.

-Mogę. – odrzekł po pewnym czasie. Złapałam go za dłoń i ścisnęłam. Następnie zaczęłam gładzić nią po jego nodze.

-Wszystko będzie dobrze. – on zaczął głęboko oddychać, co chyba miało oznaczać „ Dobrze wiesz, że nie” – Ej! Będzie dobrze! – szturchnęłam go. Justin zaczął się śmiać i energicznie walnął mnie poduszką w głowę, tak że moje włosy opadły mi na twarz.

- Kurde, Bieber! Układałam je z godzinę. Uhh…. – popędziłam do malutkiego, zakurzonego lusterka, w którym poczęłam układać moją fryzurę na nową.

-Czemu wy, kobiety, wszystkim się tak przejmujecie? – gdy przyszłam spojrzałam na niego gniewnym wzrokiem.

-To chyba normalne, że chcemy wyglądać jak najlepiej co nie? – mówiłam jednocześnie spinając moje falowane włosy w koka.

-Dla mnie i tak jesteś śliczna. – zarumieniłam się i spojrzałam w jego oczy. Kiwał głową na znak, że mówi prawdę.

 

 

EMILY’S POV

Jak zwykle siedziałam o tej godzinie w domu. Była 16-a. Powinnam była się uczyć, ale wiedziałam, że za bardzo mi się nie chciało. Wzięłam ciastko z kuchni i znowu opadłam bezsilnie na fotel, włączając telewizję. Przerzucałam kanały, jednak na żadnym nie leciało nic co mogło mnie zaciekawić. Wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Z grymasem na twarzy zaczęłam iść w kierunku przedpokoju. Otworzyłam. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Przejrzałam osobnika jeszcze raz od stóp aż po sam czubek głowy. Teraz wiedziałam na pewno kim jest.

- D-Dave? – zapytałam załamującym się głosem.

- No proszę.. jeszcze mnie pamiętasz – szyderczo się uśmiechnął, chcąc przekroczyć próg mojego domu, na co stanęłam i nie pozwoliłam na to. – Oh dobrze wiesz, że mogę cię pobić lub sprawić, że własna matka cię nie pozna, ale po co ten cyrk? Po prostu mnie wpuść piękna.

-Nie mów tak do mnie! –zaprotestowałam odchodząc w bok, tak że ten wszedł.

-Gdzie jest Olivia? U ciebie, prawda? – zaczął rozglądać się po pokoju.

- Czego od niej chcesz?! Nie ma jej tu – on przewrócił oczami pozostawiając swój wzrok na mojej osobie, a następnie zbliżył się na co chciałam uciec, ale on złapał mnie za ręce.

- W takim razie ty będziesz musiała mi wystarczyć… -zaczął całować moją szyję. Odepchnęłam się jak najdalej, ale on nie przestawał. Począł przybliżać się do mnie coraz bardziej.

- Puść mnie! – wołałam cały czas, próbując wyszarpać się od tego zboczeńca.On jednak nie zrobił tego. Śmiał się i nie wypuszczał z ucisku. Z oczu poleciały mi łzy. Tusz spływał mi po twarzy.

 

OLIVIA’S POV

- Emily nie odbiera już od 15 minut. – skrzywiłam się, a Justin się zaśmiał.

- I co z tego? – wzruszył ramionami.

-Martwię się. Zawsze ode mnie odbiera! Nawet gdy się pokłócimy. – westchnęłam, znowu słysząc pocztę głosową. – Idę do niej.

- Nie idź. – złapał mnie za rękę i rzucił delikatnie na kanapę. – Proszę.

-Muszę Justin. A ty? Też miałeś iść pod teatr, żeby grać. – wyrzuciłam ramiona w górę. On przytaknął, po czym wstał i energicznie założył kurtkę. Ja podniosłam się zaraz po nim.

- Odprowadzę cię do przystanku – zaproponował na co się zgodziłam. Po chwili staliśmy już na zewnątrz, czekając na autobus.

- Olivia.. –spojrzałam w stronę Justina. – Muszę lecieć. – przytaknęłam i przytuliłam go ostatni raz. On również objął mnie mocno. Następnie odszedł, machając mi. Po dosłownie minucie przyjechał transport. Wsiadłam i przejechałam jedną stację. Szłam aż do domu mojej przyjaciółki. Już z daleka zauważyłam, że drzwi są otwarte, a ze środka wydobywają się przerażające piski i krzyki. Pobiegłam szybko do płotu, przeskoczyłam go,  a następnie weszłam. Wchodząc do salonu zauważyłam Emily skuloną na dywanie, w podartej bluzce, a nad nią stał zdyszany, pozbawiony koszulki mężczyzna. To był Dave. Natychmiastowo podeszłam do niej i przytuliłam ją, czując, że wiem co się stało. Potem spojrzałam z obrzydzeniem na tego typa i zobaczyłam jak podchodzi do mnie. Odepchnęłam go szybko z ogromną siłą. Ten schylił się i złapał kantu stołu, a ja pociągnęłam koleżankę za rękę i pobiegłyśmy do jej łazienki. Wbiegając po schodach, krzyknęłam:

-Wynoś się stąd albo wezwę policję!- on zwijając się z bólu, przekroczył próg domu i wyszedł. Odetchnęłam z ulgą i przykucnęłam przy Emily. Otarłam jej łzy i przytuliłam mocno.

-Czy on to..

-Tak. – przerwała mi momentalnie. – Tak. – moje ciało zadrżało. Przeze mnie i mój były związek, to ona została zgwałcona, choć nie była niczemu winna.

- Przepraszam. – szepnęłam, a następnie wyrzuciłam łzy, które gromadziły się w moich oczach, na zewnątrz.

4 komentarze:

  1. robi się coraz ciekawiej .. czekam na nn ;) - @thisswaggirl_JB

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne ! Czekam na następny ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. BARDZO WKRĘCA!! Według mnie trochę za dużo tych bójek ;) Ale świetnie piszesz!!! <3

    OdpowiedzUsuń