OLIVIA’S POV
- Olivia! Otwieraj te drzwi! –
krzyczała mama z przerażeniem w głosie. Jednak ja miałam ją gdzieś. Mogła się o
mnie martwić, bo i tak nic już nie miało sensu. Pocałowałam Chaz’a, zdradzając
jednocześnie Justina. Miałam siebie dość. Chciałam ze sobą skończyć. Nie
jadłam, nie piłam i nie wychodziłam z zamkniętego na klucz pokoju przez
tydzień. Moja rodzina była na skraju wyczerpania. Mama całymi dniami stała pod
drzwiami, aż nie usłyszała że żyję. Tak bałam się, że mojego chłopaka ktoś
znowu skrzywdzi, a potem sama to zrobiłam.
To przez ten tydzień zdążyłam zacząć pić alkohol i palić. Wisiało mi
moje życie i zdrowie.
- Olivia! Odezwij się do
cholery! Przyniosłam ci jedzenie! – wrzeszczała zaszlochana mama, a ojciec starał
się ją pocieszać. Jednak ona wciąż łkała. Normalnie byłoby mi jej żal, ale
teraz marzyłam jedynie o tym aby dała mi
spokój. Ponownie sięgnęłam po papierosa
i zaciągnęłam się, czując jak wszystkie problemy odpływają razem z dymem. Trzymając
go w ręku, podniosłam telefon leżący obok mnie i zadzwoniłam do Emily.
- Olivia! – zawołała radośnie. –
Nie odbierałaś przez sześć dni! Co się stało? Czemu nie chodzisz do szkoły?! – pytała
natarczywie. Olałam jej pytania i powiedziałam tylko:
- Przyjdź do mnie. Wejdź przez
balkon.- nacisnęłam czerwoną słuchawkę i odpaliłam drugiego papierosa. Potem
zaczerpnęłam świeżego powietrza, wyglądając przez okno.
JUSTIN’S POV
Usłyszałem pukanie do drzwi od łazienki. Podniosłem głowę znad wanny, nad
którą przed chwilą myłem włosy. Szybko osuszyłem je ręcznikiem i podszedłem aby
przekręcić zamek. Zobaczyłem Scootera.
- Musimy pogadać. – rzekł srogim
tonem. Ja tylko narzuciłem na siebie jakiś t-shirt i poszedłem za nim. Siadając
wygodnie na kanapie, wciąż utrzymywałem smutny, a jednocześnie wściekły wyraz
twarzy.
-Powiesz mi w końcu co się dzieje? – zapytał,
usadawiając się naprzeciwko mnie.Oblizałem usta i przyjąłem jeszcze bardziej
wściekłą minę. Poczułem jak w oku pojawiają się łzy. Zaczęło napływać ich coraz
więcej, aż w końcu spłynęły mi po policzku. Głupio mi było, więc szybko je
otarłem pokazując, że nie jestem słaby.
- Nic. – odparłem, zaciskając
zęby. Ten tylko westchnął ciężko.
-Nie rób ze mnie idioty, okej? –
położył łokcie na kolanach, i potrząsnął głową. – Wszystkie teksty, które
napisałeś są o jakiejś cholernej, smutnej miłości! – wykrzyknął, a ja zacząłem
głośno oddychać. Potem przełknąłem ślinę i w końcu wydusiłem z siebie to co
mnie gryzie.
- Tęsknię za nią… - zamknąłem
oczy – tęsknię za Olivią. – mruknąłem, patrząc na zdziwionego Scootera.
Przejechał dłonią po włosach i odparł:
- To twoja dziewczyna, nie? –
spytał. Pokiwałem powolnie głową i przygryzłem wargi. Wtedy ocknąłem się i spojrzałem na telefon.
Dzwonił do mnie nieznany numer. Przeprosiłem Scootera i odchodząc nieco dalej,
odebrałem.
-Halo? – powiedziałem, niemalże
szepcząc.
- Justin, proszę porozmawiaj z
Olivią! – krzyczał znany mi głos.
- Kto mówi? – spytałem nieco
naiwnie.
-To ja. Emily. – w jednej chwili
zacząłem się zastanawiać skąd miała mój numer. – Chociaż z nią porozmawiaj!
Błagam! – mówiła błagalnym tonem. – Ona jest w łazience. Wymiotuje. W jej
pokoju jest pełno papierosów i butelek po piwie. Jej mama mówi, że nie wychodzi
stąd od tygodnia, że nie je i nie pije! – moje serce jakby ukuła gruba igła na
te słowa. Łzy, które wcześniej kurczowo zatrzymywałem, teraz płynęły
strumieniami. Zalewały moją bluzkę, spodnie i twarz.
- „ To przez ciebie się tak
wykończyła, pieprzony idioto! „ – myślałem. Natychmiast rzuciłem Iphona i
podbiegłem do szafy. Wyjmowałem z niej wszystkie moje rzeczy, a potem wrzuciłem
je do walizki.
- Co ty robisz!? – wrzasnął
nagle Scooter. Nawet nie odwróciłem głowy, gdy zacząłem mu tłumaczyć.
-Wyjeżdżam. – ten popatrzył na
mnie ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Jak to do cholery wyjeżdżasz?!
– krzyknął, a ja zamknąłem bagaż i wstałem, patrząc mu prosto w oczy.
-Mam ważniejsze sprawy niż twoja
je*ana płyta. – odparłem i wyszedłem,
zatrzaskując za sobą drzwi.
*40 minut później*
Będąc już na lotnisku,
przeszukałem portfel. Scooter na szczęście dał mi jakąś kasę na czas pobytu w
Atlancie. To było oszustwo, bo nie miałem tego wydawać na ucieczkę, a na takie
rzeczy jak jedzenie czy ubrania. Ale musiałem to zrobić.
-„Kiedy coś dzieje się Olivii,
to tak jakby działo się mi” – myślałem, podchodząc do kasy.
-Dzień dobry – przywitała mnie z
uśmiechem na twarzy jakaś kobieta. Skinąłem głową i od razu wyjąłem pieniądze.
- Ja do Kanady. – spojrzała na
mnie poważniej i napisała coś na komputerze. – Kiedy najbliższy lot? – spytałem
nerwowo, wciąż przygryzając wargi.
-A czy rezerwował pan wcześniej…
- miała dokończyć, kiedy agresywnie jej przerwałem:
-To nagła sprawa! Chodzi o
zdrowie mojej dziewczyny, okej?! – wrzasnąłem, a ta odpowiedziała potulnie na
moje poprzednie pytanie.
- Za godzinę. – rozszerzyła
kąciki ust, pokazując zęby. Przełknąłem
ślinę i zapłaciłem, kiedy ta podała mi cenę biletu.
- Dzięki- odparłem i razem z
walizką poszedłem oczekiwać samolotu.
EMILY’S POV
Stałam pochylona nad leżącą na
łóżku Olivią. Wyglądała okropnie. Miała czerwone oczy, całe we łzach. Tusz
spływał po jej policzkach i bluzce. Była wycieńczona, a ja sama nie wiedziałam
czym.
- Olivia.. posłuchaj – zaczęłam i
przykucnęłam obok niej. – Możesz mi powiedzieć co się stało? – pogłaskałam ją
delikatnie po włosach – na pewno coś da się zrobić. – rozpromieniłam się, aby
rozluźnić atmosferę, jednak ona tylko zaczęła łkać. Przygryzła wargi i
odwróciła wzrok w moją stronę.
-Chcesz wiedzieć co się stało?! –spytała
z agresją w głosie. Pokiwałam głową. –
No to proszę. Pocałowałam kolegę Justina, Chaz’a. – nerwowo się uśmiechnęła. –
Zadowolona?! – wrzasnęła, a ja zaczerpnęłam powietrza i przełknęłam ślinę.
- Justin ci wybaczy… -
powiedziałam naiwnie. Ta tylko sarkastycznie wybuchła śmiechem. – On tylko… -
miałam dokończyć, kiedy usłyszałam wibrację w telefonie. Podniosłam go i
odebrałam od nieznanego numeru.
- Halo? – powiedziałam,
wychodząc do łazienki.
- To ja, Justin.- oblizałam usta
i oparłam się o umywalkę. – Mam lot za pół godziny. O 15-ej powinienem być.
Zostań do tego czasu z Olivą. – nim zdążyłam się odezwać, on to zrobił. –
Proszę. To dla mnie ważne, okej? – westchnęłam i pokiwałam głową sama do
siebie.
-Okej. – odpowiedziałam.
- Dzięki. Hej.- nacisnęłam
czerwoną słuchawkę i wróciłam do jej pokoju, patrząc na to jak ociera łzy
rękawem swojej bluzy.
super, pisz szybko następny rozdział:*
OdpowiedzUsuńO jejciu. Oby jej wybaczył. ;)
OdpowiedzUsuńszybko...kojny..:D
OdpowiedzUsuńBoże to jest extra !!!! Pisz kolejny rozdział !!!!!! <333
OdpowiedzUsuń